9 genialnych seriali, które oglądam

Nie samym seksem człowiek żyje. Co prawda szkoda, ale jednak czasem trzeba odpocząć i zająć się czymś innym, ale równie rozluźniającym i odprężającym. Dlatego w chwilach wolnych od pracy i seksu oglądamy z Diabłem seriale. Postanowiłam podzielić się z Wami naszymi ulubionymi pożeraczami czasu.

1. Męska robota (Men at Work)

To komediowy serial, który urzekł mnie już od pierwszego odcinka, wyciskając masę łez. Oczywiście ze śmiechu. Czterech facetów, którzy razem pracują i nieustannie sobie dogryzają. Scenki z pracy i z życia osobistego okraszone genialnym dowcipem. Aż chciałoby się mieć takich kumpli. Mam nadzieję, że serial nie skończy się na trzech sezonach.

2. Dwie spłukane dziewczyny (2 Broke Girls)

Kolejna komedia. Nie chciałam tego oglądać, bo wydawało mi się babskie. Kiedy jednak byliśmy u diabelskiej mamy, w TV nie leciało nic, na co można by przełączyć. No i tak przypadkiem wciągnęłam się w historię dwóch młodych kelnerek, które uczą się oszczędzania, bo w Max zakochać się można tylko od pierwszego wejrzenia. Dwa sezony pochłonęliśmy od razu, trzeci właśnie trwa.

3. Teoria Wielkiego Podrywu (The Big Bang Theory)

Nie mam pojęcia, co za idiota tłumaczył ten tytuł. Dobrze, że zaczęłam oglądać ten serial, zanim dowiedziałam się jak brzmi po polsku. Jak dla mnie jest to jeden z lepszych seriali, który przez wszystkie 7 sezonów utrzymuje wysoki poziom. Mieli kilka słabszych odcinków, ale zaraz potem nadrabiali wszystko z nawiązką. Mimo, że reklamowany jest jako serial o geekach, wątki z grami komputerowymi czy naukami ścisłymi zupełnie nie przeszkadzają w odbiorze. Właściwie to nadają serialowi niepowtarzalne smaczki. Będzie mi smutno, kiedy ten serial się skończy.

Powyższa trójka to dla mnie idealny zestaw na poprawę humoru. Gdy pogoda mnie nie rozpieszcza, okres się zbliża i skończyła się właśnie ostatnia tabliczka czekolady, wystarczy włączyć któryś z nich, żeby poczuć się lepiej. W zasadzie proponuję nawet zamiast czekolady, bo przynajmniej w tyłek nie pójdzie, a i w trakcie można dodatkowo poćwiczyć, np. przysiady. Chociaż te seriale i tak świetnie aktywują mięśnie brzucha.

4. Californication

To serial, który budzi we mnie trochę sprzecznych uczuć. Ogólnie mi się podoba. Specyficzny humor do mnie trafia. Mimo dużej ilości absurdów ogląda się bardzo przyjemnie. Życie Hanka wciąga, bo człowiek zastanawia się, jak daleko ten gość się jeszcze posunie. Ilość seksu też jest zadowalająca. Tylko motyw z tą wybaczającą wszystko Karen mnie doprowadza do szału i obrzydzenia. No i uważam, że powinni byli już zakończyć ten serial ze dwa sezony temu. Nie mniej jednak z ciekawością czekam na kolejny. Może uda im się nas czymś zaskoczyć.

5. Pamiętniki Wampirów (The Vampire Diaries)

Na ten serial przez przypadek trafił Diabeł. Podrzucił mi na początku naszej znajomości i wsiąkłam. Lubię seriale, w których są jakieś nierealne rzeczy – wampiryzm, magia, nieśmiertelność – a ten ma je wszystkie. Chociaż muszę przyznać, że ostatnie dwa sezony budzą we mnie mocno mieszane uczucia, a główną bohaterkę mam ochotę uśmiercić własnymi rękoma. W dodatku obrzydzili mi książkę. Z ciekawości chciałam przeczytać, ale pomieszanie wyglądu głównych bohaterek sprawia mi trudności. Dlatego całkiem miłą odskocznią jest dla mnie…

6. The Originals

Tytuł mówi w zasadzie sam za siebie. Mamy tutaj historię rodziny pierwszych wampirów, których mieliśmy przyjemność poznać w Pamiętnikach. Myślałam, że będzie to serial wymyślony na siłę, korzystający z sukcesu oryginalnego serialu, ale jak do tej pory podoba mi się chyba nawet bardziej. Nie będę ukrywać, że ogromna w tym również zasługa Elijah. Nie dość, że przystojny, to jeszcze uwielbia chodzić w garniturach. Każda kobieta doskonale wie, o co chodzi z facetami w garniturach. No i to prowadzi mnie do kolejnego serialu…

7. W garniturach (Suits)

Zakochałam się. Najzwyczajniej w świecie dałam się uwieść. Gdyby kiedyś przyszło mi zamienić Diabła na innego, to byłby to bez dwóch zdań Harvey Specter. Facet ma wszystko od czego miękną nogi – zabójczy wygląd, głos, umysł, charakter. No i chodzi w garniturach. Chociaż w mniej oficjalnym stroju też mu do twarzy. Trochę też zazdroszczę Mike’owi fotograficznej pamięci. Cieszę się już na samą myśl, że będzie 4 sezon. Zanim się jednak pojawi, możemy zostać po stronie prawa z…

8. Żona idealna (The Good Wife)

To chyba jeden z lepszych seriali prawniczych, jakie oglądałam. Z sezonu na sezon wydaje się być coraz lepszy i coraz bardziej dopracowany. W dodatku nadąża za bieżącymi wydarzeniami, jak chociażby wszechobecny podsłuch NSA czy Bitcoiny. Sprawy są interesujące, sami bohaterzy i ich wzajemne relacje również. Serial wciąga. W skrócie mamy tu perypetie rodziny polityka, którego żona wróciła do pracy w kancelarii, i ich współpracowników. Gdybyśmy jednak chcieli pobalansować na granicy prawa, to możemy to zrobić dzięki…

9. Niepokorni (Shameless) wersja z USA

To jeden z seriali, który wgniata w ziemię. Opowiada historię rodziny dotkniętej, wręcz zmiażdżonej, alkoholizmem ojca. Pokazuje do czego jest zdolny człowiek uzależniony i jak w tym wszystkim funkcjonuje reszta rodziny i znajomi. Niejednokrotnie szczęka opada z wrażenia.

Tęsknię też za dawno już zakończonymi produkcjami jak Przyjaciele, których można było oglądać bez końca, Gotowe na wszystko, M.D. House czy Prison Break (pierwszy i może drugi sezon). Brakuje mi też dobrych seriali Sci-Fi, bo po zakończeniu Fringe’a nic ciekawego już się moim zdaniem nie pojawiło. Nie obraziłabym się, gdyby wznowili jego produkcję.

Oglądam jeszcze Grę o Tron (która wkurza mnie wybijaniem ulubionych postaci), Jak poznałem Waszą matkę (świetne kilka pierwszych sezonów, ale teraz modlę się o śmierć tego serialu), Prawo Agaty (serial, który mocno rozmija się z rzeczywistością polskiego sądownictwa), Arrow (taki Robin Hood z lepszymi bajerami i bardziej zrytą psychą), Kontrę (czyli Strike Back – wojskowi, którzy zajęli się pracą w wywiadzie) i The Listener (to akurat fajny serial o gościu potrafiącym czytać w myślach).

Chętnie jednak przygarnę jakieś kolejne produkcje, bo z powyższymi jestem na bieżąco. Jeśli macie coś ciekawego do polecenia, podzielcie się w komentarzach.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook13Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
  • Znam pierwszą 4, nie oglądam namiętnie seriali ale ostatnio odkryłem Chicago Fire, które jest genialne.

  • O wampirach to oczywiście True Blood. Tych dwóch nie załapałam. Obejrzałam może po jednym odcinku, ale mnie nie wciągnęło.
    Californication mogę oglądać bez przerwy, na wyrywki. Reszty z wymienionych nie oglądam. Poza komediowymi… Jak włączam CC, to któryś tam zawsze leci, więc paczę.
    Oczywiście Detektyw, wiadomo. Pewnie pogapię się na minione odcinki, nim wejdzie nowy sezon.
    A poza tym seriale szybko mi się nudzą. Gotowe na wszystko – zaliczyłam wszystkie sezony i to jest chyba jedyny taki długi serial, którego nie porzuciłam po drodze. A, jeszcze Chirurdzy. Nawet House’a nie ogarnęłam do końca.
    Tak upraszczając, lubię medyczne i kryminalne, więc gdy klikam i trafię na jakiś, to popatrzę. Ale nic mnie ostatnio nie wgniotło i nie zwabiło (prócz Detektywa, ale co to za diabelny serial, co kończy się po 8 odcinkach). Kiedyś Lie to me (nie pamiętam, jak to po polsku przetłumaczyli), The Killing…
    Cóż, moje oglądanie seriali doskonale oddaje moją systematyczność i wytrwałość.

  • Max

    Jak Ty znajdujesz na to czas? Masz włączone 5 laptopów naraz z innym serialem i uruchamiasz podzielność uwagi? Pytam poważnie… Ja zrezygnowałem z oglądania jakichkolwiek seriali wiele lat temu, bo nie mam na to czasu. W tygodniu uda mi się obejrzeć jeden, bądź dwa filmy pełnometrażowe tygodniowo, i to by było na tyle…

  • Normalnie – siedzę, oglądam na jednym komputerze, a na drugim pracuję, przeglądam fb, gadam z ludźmi i takie tam. Poza tym czasem wystarczy jeden wolny weekend, żeby nadrobić zaległości. No i w czasie oglądania można robić różne rzeczy, np. jeść obiad, sprzątać, ćwiczyć. Seriale jak 2 Broke czy TBBT są krótkie, pół godzinki i po sprawie. Także wychodzi od 1 do 2-3 odcinków dziennie (w teorii). Dorzucę jeszcze, że udaje mi się oglądać czasem filmy i czytać książki. I to wszystko wieczorami, po 17, bo przed „TV” nie tykam 🙂

  • A nie słyszałam. Muszę zobaczyć, co to jest (chociaż opis przeczytać czy coś) 🙂

  • A bo Pamiętniki np. rozkręcają się dopiero koło 4 czy 5 odcinka, jeśli dobrze pamiętam. Jak wciągniesz się w Pamiętniki, to Originals wchodzą już gładko 🙂
    Lie to me przetłumaczyli na „Magia kłamstw” – urocze. Obejrzałam jeden sezon i jakoś nie wróciłam. Nie, żeby mi się nie podobało, ale straciłam źródło dostarczające treści (znaczy chłopa rzuciłam 😉 )
    True Blood i Detektywa nie znam, ale mnie zaciekawiłaś.

    No ja się wciągam i już kilka razy mieliśmy z Diabłem tak, że siadaliśmy i oglądaliśmy dopóki nam się wszystkie odcinki nie skończyły ^_^

  • Max

    W takim razie polecam legendarny serial Davida Lyncha – „Miasteczko Twin Peaks”. Dwie serie – łącznie 30 odcinków. Być może serial mojego życia…

  • True Blood lepsze niż Vampire Diaries, pod warunkiem, że łykniesz konwencję – jeśli nie, to szkoda czasu, specyficzny humor. A jeśli lubisz wampiryczne z takim gęstym klimatem, polecam „Hemlock Grove”, niesamowita rzecz i póki co tylko jeden sezon 😉
    Z fantastycznych ja osobiście szaleję za Supernatural – jeśli podoba Ci się Fringe, to może to też? I do tego „Lost girl”, też przyjemnie mi się oglądało. A, i jeszcze „Grimm”!

    Fajną komedią jest „Suburgatory”, warto obejrzeć przynajmniej pierwszy sezon. Najlepszym serialem komediowym jaki widziałam w życiu jest „Scrubs” – oprócz ostatniego, bardzo złego, sezonu, pierwsze 8 doprowadzało mnie do płaczu w każdym odcinku. Ze śmiechu, oczywiście.

    Ale najlepsi z najlepszych to „House of Cards”, „True detective”, „Hannibal”, „Utopia”, „Czarne lustro”, „Pushing Daisies” no i klasyki – „Friends”, „Twin Peaks”, „Riget” (ale to już jest hardcore).

    Oglądam część tytułów z posta – „Pamiętniki” ostatnio rzuciłam i nie wiem, czy będę do nich wracać, podobnie jestem zmęczona już „Californication” i ciesze się, że to ostatni sezon. Mam tez coraz więcej zastrzeżeń do „Big Bang Theory”, jakby już wyczerpali pulę żartów i zaczynali zjadać swój ogon… ale póki co oglądam. Lubię za to bardzo „Suits” i „2 Broke girls”, chociaż pierwszy sezon był bezdyskusyjnie najlepszy jak dotąd.

    Do poszukiwania dobrych seriali polecam: http://www.pulpozaur.pl/ :))

  • O rany. Toś mnie teraz zarzuciła pomysłami. Zapiszę sobie i sukcesywnie będę sprawdzać czy dam radę to ugryźć 🙂
    „Czarne lustro” oglądałam – niesamowite.
    „House of Cards” mnie nie przekonuje za bardzo. Do „Californication” mam te same odczucia.

  • H.

    Chciałbym prosić Cię o radę, możesz podać swój adres e-mail? 🙂

  • W menu w zakładce „social” masz kopertkę – klikasz i wysyłasz maila – tak na przyszłość 🙂
    ([email protected])

  • Z tych, które wymieniłaś, oglądam „The big bang theory” i „How I met your mother”. Swego czasu oglądałam też „Californication”, ale w pewnym momencie przestałam, bo uznałam, że od kilku sezonów jest powtarzana ta sama historia tylko z innymi bohaterami drugoplanowymi. No i próbowałam też oglądać „Dextera”, ale po kilku odcinkach strasznie mnie zaczął ten serial irytować.

  • Polecam z całego serca Men at work i 2 Broke Girls 🙂
    Co do Dextera – obejrzałam pierwszy odcinek 1,5 raza – pierwsze pół mi nie przeszło. Zrobiłam drugie podejście i kolejne odcinki czekają. Drugi odcinek zaczęłam, ale nie przekonuje mnie ten serial.

  • Suits było mega dobre na początku, gdy mało kto jeszcze o nim wiedział (wyszło w wakacje) – świeży powiew zajebistych ujęć, muzyki, mebli, fabuły, pomysłów i intryg.

    3 sezon jest póki co najsłabszy, obawiam się więc o 4. Wręcz odwrotnie było z Nikitą, aczkolwiek ona się już zakończyła – na finalnej 4 serii.

    Ogląda się go zacnie i rozumiem, że nie zabija się kury znoszącej złote jajka, ale przy takiej eksploatacji i wbrew pozorom – odejściu od pilota – a więc Mike’a z super pamięcią zmierzamy tylko do jednego… niestety.

  • No ma swoje słabsze momenty, ale mi się nadal go fajnie ogląda 🙂

  • Ooo, dobrze, że napisałaś tego posta, mam masę seriali do sprawdzenia. No i podpitalam… znaczy ten, inspiruję się, też kiedyś napiszę o swoich. 😉

  • Jacek Siminski

    House of Cards polecam ja. I Breaking Bad

  • Ania Korzeniewska

    Z Twoich to namiętnie 5 i 6 🙂 A poza tym Grę o Tron, Prawo Agaty i Arrow i w tym momencie jeszcze ok. 9 innych – wymieniać? 😀

  • Polecam się 😉

  • House of Cards mnie nie urzekło pierwszym sezonem, ale drugi jednak wciąż trochę kusi. Z ciekawości.
    Breaking Bad czeka w kolejce do obejrzenia, bo sporo osób mi go poleca 🙂

  • Dawaj, dawaj. Świeża „krew” się przyda 😉

  • Jacek Siminski

    Jeszcze jak lubisz kryminały to polecam The Wire, fajny serial z HBO.

  • Ja bym dodała true detective i wikingów 😉

  • Aaa no właśnie, ja lubię Dexa 🙂 Ale też wymiękłam w pewnym momencie.

  • Zacznij od Detektywa i cierpmy razem, że już go nie ma.
    Wypatrzyłam właśnie serial Twisted. Nie mam pojęcia, o czym i czy dobry. Ale aktor śliczny 😀 Może się skuszę 😉

  • No właśnie oglądałam zwiastun Detektywa i doskonale wiem, dlaczego Ci się podoba 😛 Ale rozumiem i popieram. O Twisted coś słyszałam, znaczy nazwa mi coś mówi. W każdym razie doszłam do wniosku, że w godzinach rannych powinnam się z TV przeprosić, ale obawiam się, że wtedy moja praca legnie w gruzach zupełnie 😉

  • Lubię, chociaż chyba bardziej czytać, ale dopiszę sobie 🙂

  • Oglądałam pierwszy sezon wikingów i jakoś tak bez rewelacji. Chociaż ten główny bohater mi się podoba 😉

  • Ania Korzeniewska

    Sherlock, NCIS, NCIS LA, Lost Girl, Ravenswood, True Detective, Sleepy Hollow, Bitten, Star Crossed, Intelligence, The Tommorow People, Supernatural, Grimm – i na pewno coś jeszcze tylko nie pamiętam, bo w pracy nie mam spisu 🙂 O kurczę. Chyba wyszło więcej… 😛

  • pierwsze odcinki nie porywają, ale im dalej tym ciekawiej, czekam na drugi sezon 🙂 a główny bohater … 🙂
    detektywów polecam, pierwszy sezon już się skończył więc wszystkie 9 odcinków można wciągnąć na raz xD

  • No nie był zły, skoro obejrzałam do końca… ale jak drugi okaże się niezły, to daj znać, bo ja jakoś specjalnie czekać nie będę.
    Detektywami już mnie kolejna osoba atakuje, więc chyba głównie ze względu na to, że gra tam Matthew się skuszę 🙂

  • Dobra, przejrzę sobie i co ciekawsze wrzucę na listę. W końcu kilka z tych, które aktualnie oglądam już się całkiem i nieodwracalnie kończą i trzeba będzie czymś wypełnić lukę 😀

  • Basia

    Polecam Pretty litlle liars

  • skuś skuś 😉

  • Bing Bang Theory, Californication i Game of Thrones to moi faworyci 🙂 A może Głowa Rodziny (Family Guy)?

}