Ale ze mnie #ChujowaPaniDomu

Odkąd pamiętam, jeśli czegoś nie potrafiłam, starałam się tego nauczyć. Zwłaszcza jeśli mogło mi się to kiedyś do czegoś przydać. Oczywiście nie wszystko potrafię. Część rzeczy mnie nie interesuje, do części nie mam talentu, a jeszcze inne czekają dopiero na swoją kolej. Nigdy mi jednak nie przyszło do głowy, żeby chwalić się tym, czego nie umiem.

Jak przypalę obiad, co bardzo rzadko, ale się jednak zdarza, to nie cykam fotki zwęglonemu posiłkowi i nie wrzucam tego na insta. Najwyżej zeskrobię czarne i będę bardziej uważać następnym razem. Jak złamie mi się paznokieć, to też nie informuję świata o tym, jak fatalnie to wygląda. I wcale nie chodzi mi o to, żeby pokazywać, że moje życie jest zawsze doskonałe, bo nie jest. Po prostu nie widzę potrzeby, żeby afiszować się z tym, co mi nie wyszło.

Dlatego strasznie dziwne wydaje mi się, że są ludzie chwalący się i cieszący tym, że czegoś nie potrafią. Niektórzy wydają się wręcz nieprzyzwoicie dumni z tego, że nie są zdolni do samodzielnej egzystencji. Czy to nie jest przypadkiem odrobinę przerażające? Ewentualnie choćby troszeczkę podejrzane?

Ten cały szkolny lans, że ma się papier na jakieś „dys”, że się nie czyta książek, że się nie ogarnia języków obcych czy matmy, jeszcze można jakoś zrozumieć. Wiecie, mózg się do końca nie wykształcił, szare komórki odpowiednio nie pracują, więc młody człowiek jeszcze nie wie, że to trochę przypał przyznawać się do tego, że jest się leniem i debilem. Gorzej jednak, że to w zbyt wielu przypadkach nie przechodzi z wiekiem.

Rozumiem, że nie każdy musi być doskonały pod każdym względem. Akceptuję nawet kobiecą niechęć do domowych obowiązków, które wydają im się atakiem na równouprawnienie. Jednak absolutnie nie rozumiem chwalenia się byciem chujową panią domu. To zdecydowanie przerasta moje możliwości.

Kiedy ostatnio jedna babka biegała po sklepie obwieszczając swoją …. napisem na koszulce, a druga radośnie opowiadała przez telefon koleżance, że ona to na święta do teściowej, bo sama to nawet jajek by nie zrobiła, poczułam, że nie ogarniam obecnego świata. O tym, że jest w tym temacie cały fanpage, to nawet wstyd wspominać. Może początkowo to była pewna forma parodii Perfekcyjnej Pani Domu. Może chodziło o pokazanie dystansu do siebie. Nie wyszło mi, więc obrzucę to w żart. Dobrze jest umieć śmiać się z siebie. Patrząc jednak na ilość i „jakość” wrzucanych treści z #chujowapanidomu, odnoszę wrażenie, że zrobił się z tego wyścig, kto okaże się bardziej beznadziejny.

Nie wiem jak Was, ale mnie przerażają dorośli ludzie cieszący się z tego, że nie posiadają podstawowych umiejętności życiowych. Chwalenie się własną beznadziejnością wydaje mi się lekko chore. Na samą myśl, że miałabym mieszkać z kimś, kogo przerasta używanie szczotki do kibla, dostaję ataku paniki. Chociażby z tego powodu staram się do minimum ograniczać korzystanie z publicznych toalet i nie chcę nawet myśleć, co się dzieje w domach takich osób. Kiedy widzę radosne wpisy, jak to komuś coś nie wyszło, to w większości przypadków oczami wyobraźni widzę 20-, 30-, czy 40-latków, którzy pytają „mamusiu, a co na obiad?”, „mamusiu, kiedy pranie, bo skończyły mi się czyste majtki?”. Mnie to osobiście załamuje.

Rozumiem, że nie każdy musi umieć wszystko. Są ludzie, którzy mają dwie lewe ręce. Można też zwyczajnie pewnych czynności nie lubić (ja osobiście nie cierpię prasować). Wiem też, że praktycznie wszystko obecnie można sobie kupić lub zamówić – wynająć sprzątaczkę, zamówić gotowe obiady, nosić rzeczy do pralni i nawet opłacać kogoś, kto wyprowadzi nam psa. Czy jednak którakolwiek z tych rzeczy przemawia za tym, żeby chwalić się swoją niewiedzą w danym zakresie? Serio lepiej stracić czas na wrzucenie fotki do sieci z ukrytym przekazem „jestem beznadziejna” niż opanować nie tak znowu trudną umiejętność?

Jaki jednak by cel nie przyświecał tym wszystkim osobom, jestem za tym, żeby oni wszyscy zaopatrzyli się w odpowiednie koszulki. Podobają mi się te napisy – #ChujowaPaniDomu, #NieCzytamKsiążek, #NieMamMózgu. Od razu wiadomo z kim nie nawiązywać bliższych relacji.

}