Bi or not to bi…

Ja nie miałam w tej kwestii żadnych wątpliwości. Diabeł natomiast potrzebował się upewnić, bo najwyraźniej całowanie się innymi kobietami (tylko 2) obudziło pewne wątpliwości. No i przyznajmy to szczerze – chciał mnie zobaczyć w jakiejś akcji z inną kobietą. A może to był główny powód? 😉

Potwierdzenia moich preferencji seksualnych postanowiliśmy dokonać w klubie go-go. Wybraliśmy jeden z bardziej znanych warszawskich klubów. Nigdy wcześniej nie byłam w żadnym, więc z ciekawością przyglądałam się wszystkiemu. Niestety ogólnych wniosków nie wyciągnęłam zbyt pozytywnych.

Klub był całkiem sympatyczny i ogólnie panowała dość przyjemna atmosfera. Jednak bardzo szybko legły w gruzach moje wyobrażenia, że takie miejsce pełne jest atrakcyjnych i dobrze ruszających się kobiet, od których można by zaczerpnąć pomysłów do zabaw we dwoje. Co prawda, każdemu podoba się co innego, ale ja byłam rozczarowana. Na szczęście udało mi się znaleźć jedną fajną dziewczynę i Diabeł kupił mi taniec.

Tak jak się spodziewałam, nie wywołało to we mnie podniecenia. Jedynie zadowolenie, że Diabeł się nakręca patrzeniem na nas. Może miejsce było nieodpowiednie, ale bardziej skłaniam się do tego, że jednak nie jestem bi. Tym bardziej, że byłam w stanie zauważyć i docenić atrakcyjność tańczącej dla mnie kobiety. Tylko nie zrobiła na mnie wrażenia.

Mamy, a przynajmniej niektóre z nas, niesamowicie przyjemną skórę i cycuszki są rzeczywiście bardzo fajne, więc nie dziwię się facetom, że lubią nas oglądać i dotykać. Na ich miejscu zachowywałabym się tak samo. Jednak na tym chyba mogę zakończyć pozytywne komentarze. Sam taniec wydawał mi się mało interesujący. Nawet inspiracji do zabaw w domu nie było z czego czerpać, bo myślę, że zrobiłabym to lepiej. Reszta dziewczyn w większości była zwyczajnie brzydka, a pojedyncze sztuki zaledwie mało atrakcyjne. Tańce przy rurze były nieciekawe. Ja wiem, że facetom wystarczy pokazać cycki, żeby byli zadowoleni, ale ja mam większe wymagania i w swej naiwności spodziewałam się czegoś lepszego.

Zaś zachowanie większości mężczyzn było z lekka odrażające i miało się wrażenie, że świnie przy chlewie zachowują się bardziej kulturalnie. Widać coś jest w tym dowcipie, że mężczyźni mają za mało krwi w organizmie i jak twardnieje penis, to wyłącza się myślenie. Pomijam kilku panów, którzy wyglądali na zażenowanych własną obecnością w takim miejscu i Diabła będącego biernym obserwatorem, który tylko wymieniał ze mną rzeczowe komentarze, reszta zachowywała się w wulgarny i uprzedmiotawiający pracujące tam dziewczyny sposób.

Ciekawi mnie czy Ci mężczyźni podobnie traktują i dotykają swoje kobiety (jeśli je mają oczywiście), a jeżeli nie, to skąd taka rozbieżność w ich zachowaniu? Tak bardzo tłumią swoje naturalne potrzeby, że wreszcie wyrwawszy się spod pantofla próbują pokazać, kto jest panem i władcą? A może nie wiedzą jak się zachowywać w takim miejscu i stwierdzają, że udawana pewność siebie i odrobina agresji będzie dobrym wyjściem?

Jaki nie byłby powód stwierdzam, że jestem szczęściarą mając Diabła, który w niczym nie przypomina tamtych samców.

P.s. Spragnionych więcej zapraszam do obserwowania na facebookutwitterze lub instagramie.

}