tomek tomczyk bloger recenzja

Bloger – poradnik motywujący

Książkę Bloger kupiłam dawno temu, jeszcze w sprzedaży przedpremierowej. Mimo, że była niesamowicie wciągająca, nie bardzo miałam czas, żeby usiąść i przeczytać ją jednym tchem. Wobec tego czytanie przeciągnęło się tak, że miałam już napisać recenzję razem z relacją z listopadowego szkolenia. Tylko, że zanim się do tego zabrałam ubiegła mnie Martyna z Ojcem Narodu. Napisałam więc oddzielnie relację ze szkolenia, a teraz wreszcie biorę się za recenzję książki.

Nie umiem patrzeć na Blogera jak na typowy poradnik, bo nie można w nim znaleźć przepisu na sukces. Kiedy ja słyszę słowo „poradnik”, to oczami wyobraźni widzę zbiór zasad co wolno, a czego nie powinno się robić, aby móc coś osiągnąć. Tym Bloger nie jest. Dla mnie jest za to doskonale napisaną książką motywacyjną. W trakcie czytania aż czułam rozsadzającą mnie chęć osiągnięcia tego, co udało się Tomkowi. Jego historia pozwoliła mi wierzyć, że ja też tak mogę, że jestem wystarczająco dobra, by osiągnąć to, czego pragnę. Muszę się tylko bardziej się przyłożyć do pracy. Moja motywacja do pisania bywa słaba, bo rodzą się we mnie wątpliwości, że to nie ma sensu – ten cały blog, bo kto go będzie czytał. Jednak lektura Blogera sprawiła, że przestałam się nad tym zastanawiać, bo najważniejsze to wierzyć w siebie i uparcie robić swoje. Więc robię.

Jednak Bloger to nie jest tylko książką dla blogerów czy fanów Kominka. To jest lektura dla każdego, kto potrzebuje się do czegoś zmotywować, znaleźć inspirację i wiarę we własne możliwości. Zaznaczyłam w niej wiele fragmentów, do których na pewno będę wracać, gdy znów dopadną mnie wątpliwości. Poza tym bardzo przyjemnie i lekko się ją czyta. Zawiera opisy różnych sytuacji z życia Tomka, więc może być równie dobrze zapoznaniem się z jego osobą. To zapewne przyciągnęło fanów Kominka – chęć dowiedzenia się, kim on naprawdę jest. Moim zdaniem książka nie daje nam odpowiedzi na to pytanie.

Ja, jak większość pewnie, najpierw poznałam Kominka – kontrowersyjnego blogera z wybujałym ego, który pewnie leczy w ten sposób swoje kompleksy. Taki wizerunek nie zmienia faktu, że jego wpisy uzależniały. Nawet Diabeł był przez moment odrobinkę zazdrosny, kiedy bez przerwy słyszał „Kominek to…”, „Kominek tamto…” i chciałam go poznać. Dla mnie był to ktoś, kto osiągnął to, co ja chciałabym mieć i mógłby mi powiedzieć, jak sama mam to zrobić.

Myślałam, że dzięki książce dostałam wreszcie możliwość poznania Kominka, ale tam poznałam Tomka. Fajnego chłopaka z Kołobrzegu, który wiele przeszedł, żeby znaleźć się w Warszawie podążając nieustannie za swoimi marzeniami. Czułam się jakbym poznawała człowieka, który pojawił się znikąd, którego wcześniej nie znałam. Na blogu on nie istniał. To nie był Kominek! Tego gościa miało się ochotę zaprosić na kawę, pogadać o doświadczeniach i przytulić ze słowami „Rany! Ile przeszedłeś”. Tego z bloga korciło jedynie czasem strzelić w łeb.

W końcu dostałam się na szkolenie blogerów i tam, w pewnym sensie osobiście, poznałam Tomka-Kominka. Taki fajny i sympatyczny facecik, z ogromną pewnością siebie. Nie patrzył z góry krytycznym wzrokiem, jak Kominek z bloga. Starał się pomóc nam, początkującym blogerom ogarnąć nowy dla nas świat. Szkolenie było rozszerzeniem tego, co znalazłam w książce. Przekazana treść była chyba nawet bardziej konkretna. Tomek zaś włożył sporo wysiłku, żeby nam przekazać swoją wiedzę. Też nie do końca przypominał tego gościa, który każe spadać wszystkim, którzy nie wpasują się w jego ramki, ale ślady Kominka były w nim widoczne.

Na koniec – Blogera polecam wszystkim, którzy jeszcze nie znaleźli celu w swoim życiu i tym, którzy go mają, ale boją się podążać za marzeniami. Polecam gorąco epilog – zacząć od niego, przeczytać w trakcie i jeszcze raz pod koniec. M.in. dlatego:

„Kiedy jest się dzieckiem, można marzyć o zostaniu piłkarzem, znanym aktorem, łowcą dinozaurów czy słynną piosenkarką. Stajesz się dorosły, kiedy widzisz takie osoby w telewizji i myślisz sobie – ja już tego nie osiągnę.
Znajdziesz wtedy setki usprawiedliwień, dlaczego jesteś szarym, zgorzkniałym człowieczkiem, któremu w życiu nie wyszło.”

„Tak właśnie jest z marzeniami. Mało robimy, by je realizować, ale potrafimy doskonale oszukiwać siebie, że kiedyś je spełnimy. Życie ci minie na realizowaniu codziennych, przyziemnych spraw, aż pewnego dnia dopadnie cię starość i nagle spostrzeżesz, że wszystko, co planowałeś, nigdy się nie wydarzyło. Możesz to powiedzieć już teraz, prawda? To się nigdy nie wydarzyło! Ten świat nie jest miejscem dla ludzi, których życie składa się ze złudzeń. Zapamiętaj to sobie.”

Książkę możecie kupić na mojej wyprzedaży >>klik<<

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
}