Blogowigilia najlepsze blogerskie wydarzenie 2014 roku

Chociaż od dawna już nie należę do osób wierzących, święta Bożego Narodzenia, a właściwie cały grudzień jest dla mnie czasem szczególnym. Między innymi z tego powodu w swoim własnym mieszkaniu choinkę ubieram jak tylko listopad się skończy. Chcę tę magię czuć jak najdłużej, a ona niestety znika dla mnie dość szybko po 26 grudnia, kiedy to zaczyna się myślenie o sylwestrze i robienie planów na nowy rok.

Poza tym, nie ukrywajmy, ale wszystkie najlepsze związane ze świętami rzeczy robi się przed wigilią – ubieranie choinki, kupowanie i pakowanie prezentów (tak, jestem dziwna i lubię to robić). Przed 24 grudnia również chodzi się na różnego rodzaju spotkania towarzyskie. W tym roku na szczęście nie było inaczej i już grubo przed świętami cały blogerski światek, a na pewno jego większa część, odliczała dni i godziny do absolutnie najlepszego wydarzenia blogerskiego roku czyli Blogowigilii.

Dla mnie to dopiero druga wigilijna impreza z blogerami, bo chociaż swojego bloga zaczęłam pisać już w 2012 roku, to dopiero rok później zaczęłam integrować się z ludźmi z „branżuni”. O tym, jak bawiłam się w ubiegłym roku, możecie przeczytać TU. Zresztą, nie ja jedyna z opóźnieniem docieram na takie imprezy. Ponoć na pierwszej Blogowigilii było zaledwie 50 osób, w zeszłym roku rozrośliśmy się do około 200, a w tym roku miało pojawić się nas aż 600. Przybywa nas w zastraszającym tempie, bo zakładam, że gdyby nie zapisy, to moglibyśmy się nie pomieścić, mimo że impreza została zorganizowana na Stadionie Narodowym.

Przechodząc jednak już do samej imprezy, to przede wszystkim chciałabym podziękować wspaniałym organizatorkom – Ilona, Ania, Ewa – jesteście boskie! Wdzięczność za kolejną i to jeszcze lepszą od poprzedniej imprezę jest dozgonna. Udało Wam się zorganizować coś absolutnie niesamowitego i przechodzącego moje najśmielsze oczekiwania. Podziękowania należą się także Tesco, Sodexo i wszystkim osobom, dzięki którym mieliśmy pyszne jedzonko na stołach. Wstyd się przyznać, ale nie pamiętam już kiedy zjadłam tak dużą ilość pierogów, ale te z (zdaje się) łososiem były obłędne! Tylko rozsądek zmusił mnie do niebrania kolejnej dokładki. Spisaliście się na medal. Drinki również były wyborne, za co dziękuję zarówno firmie Grant’s, jak i przystojnemu barmanowi, który je przyrządzał. Na stronę z równie przystojnymi barmanami i Soplicą nie udało mi się dotrzeć, bo rozsądek podpowiadał, że lepiej z imprezy zapamiętać wszystko. Zaspokoiłam więc tylko swoje potrzeby wizualne. Zaś w imieniu mojego Diabła dziękuję Coca Coli i Nestle Waters za dostarczenie czegoś bez %.

I chociaż bez organizatorów i sponsorów impreza w ogóle by się nie odbyła, to jednak najważniejsi byli ludzie, dzięki którym Blogowigilia okazała się najlepszym wydarzeniem roku. To oni byli odpowiedzialni za fantastyczną atmosferę, która panowała na Narodowym. Nie zabrakło rozmów, uśmiechów i wygłupów. To niesamowite wrażenie poznawać ludzi, których blogi czytam lub tych, których znałam jedynie z rozmów w sieci. Wreszcie udało mi się osobiście zamienić kilka słów z Volantem, choć oczywiście było ich zdecydowanie zbyt mało. Również z Michałem, który uczy jak oszczędzać pieniądze, udało mi się jedynie przywitać. Poznałam Łysego z powiedziałem.pl, który uparcie twierdził, że jest grzeczny i nieśmiały. Raczyłam się drinkami i robiłam zdjęcia w fotobudce z Pandą, Wojtkiem, Eweliną, drugą Eweliną i Lukiem. Wymieniłam się też pozdrowieniami lub spędziłam chwilę na rozmowie z całą masą ludzi, na których wymienienie nie starczyłoby mi miejsca.

Zdjęć dużo nie zrobiliśmy. Zdecydowanie bardziej woleliśmy oddać się zabawie niż biegać z aparatem, którego nawet nie wzięliśmy. Dlatego musicie też wybaczyć jakość tego, co udało nam się uchwycić, bo fotki zostały zrobione telefonem.

 

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook13Share on Google+2Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
  • Mnie nie było, ale widać, że dobrze się bawiliście!:)

  • No właśnie żałuję, że Cię nie było. Mam nadzieję, że to kiedyś nadrobisz 🙂

  • Nadrobię! I promise! 🙂

  • Nie mogę się zatem doczekać 🙂

  • Eh… to był ciężki wybór, ale jedbnak wybrałam urodziny mojego chłopaka. Szkoda, że nie da się rozdwoić 😛

}