Przyjaźń jak błękitna linia…

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad swoją definicją przyjaźni i zdałam sobie sprawę, że chyba za bardzo ją idealizuję. Z jakiegoś powodu uważam, że przede wszystkim chodzi o to, żeby lubić ze sobą rozmawiać, pisać, spędzać czas, przebywać. Może jednak za dużo seriali się naoglądałam, bo kiedy patrzę na otaczających mnie ludzi, na tych których w swojej naiwności nazywałam przyjaciółmi, okazuje … więcej

Praca, praca, praca…

Dziś znowu do mnie zadzwonili. Tym razem z pytaniem czy wciąż jestem zainteresowana. Nie wiem jak od piątku mogłam przestać być, ale spokojnie odpowiedziałam, że nadal jestem. No więc mam przyjechać po skierowanie na badania i dokumenty do wypełnienia. Jak tylko wszystko załatwię idę do pracy. Cieszę się! Nawet bardzo. Jakaś odmiana od ciągłego siedzenia w … więcej

Marnowanie mojego czasu jest złe…

Wkurzyłam się. I to bardzo. Wręcz byłam niesamowicie wściekła. Ja wiem, że mam status osoby bezrobotnej, ale to wcale nie oznacza, że całymi dniami siedzę i nic nie robię (w końcu kto by Diabłowi obiady gotował? ;-)). Grrrrr… Nie cierpię jak ktoś z premedytacją marnuje czyjś czas…zwłaszcza mój… nie ważne z jakiego powodu… no może … więcej

Syreni śpiew…

Diabeł siedzi sobie w wannie i przygląda się w lekkim zamyśleniu swoim stopom. Po chwili unosi głowę, spogląda na mnie i mówi: – Zastanawiam się czy syreny istniały naprawdę i czy ich śpiew działał na lesbijki…

}