Chica Week #11

Okazuje się, że znów wrzesień daje nam więcej ładnej, letniej pogody niż sierpień. Zaczęłam już przyzwyczajać się do chłodu, a tu nagle upały. Nie narzekam. Bardzo mi się to podoba, bo nie przepadam za zimnem. Mam nawet taki niecny plan, żeby kiedyś zimy spędzać na jakichś plażach pod palmami. Dopóki jednak nie uda mi się go zrealizować, cieszy mnie każdy nawrót wysokich temperatur.

W poprzednim tygodniu na blogu pojawił się tekst na temat afery zdjęciowej. Wiecie, chodzi o te nagie fotki kilku celebrytek i ich wyciek do sieci. Początkowo nie chciało mi się zabierać głosu w tej sprawie, ale kilka przeczytanych komentarzy skłoniło mnie do podjęcia tematu.

Poza tym mogliście przeczytać przemyślenia odnośnie mojego przyszłego macierzyństwa, zmiany podejścia w tej kwestii i wpływu Diabła na to wszystko. Do pewnych spraw trzeba chyba zwyczajnie dorosnąć. Zdecydowanie bardziej podoba mi się taki przebieg sprawy niż zdawanie się na przypadek, który mógłby nie do końca się sprawdzić.

Prywatnie zrobiliśmy sobie z Diabłem maraton z nowym Batmanem. Gdzieś w połowie oglądania trzeciej części doszłam do wniosku, że chętnie zobaczę wcześniejsze wersje tej historii i nawet prawie zaczęłam tęsknić za animowanym serialem, który oglądałam w dzieciństwie. Utkwiła mi jednak w głowie prawda przedstawiona w dwóch ostatnich częściach – ludzie, jeśli są do tego odpowiednio sprowokowani, wręcz z przyjemnością zachowują się gorzej niż zwierzęta. Zwłaszcza gdy pozwoli im się krzywdzić innych w imię sprawiedliwości lub wiary. Nieustannie przeraża mnie stopień okrudzieństwa ludzi wobec siebie. Zresztą, o tym możecie przeczytać też w tym artykule -> klik. Mi oczy wychodziły z orbit z każdym przeczytanym zdaniem, bo myślałam, że takie rzeczy to tylko w filmach.

Z innych ciekawostek i tak dla równowagi, że są nie tylko ludzie źli, to mam dla was pomysł na bezkrzesłowe krzesło. Muszę przyznać, że chociaż mi nie jest takie rozwiązanie potrzebne, to jednak uważam produkt za genialny! W zasadzie to skusiła mnie już sama myśl o używaniu go w autobusie stojącym w korku i zazdrości wszystkich oburzonych brakiem miejsc staruszek. Ich mina byłaby zapewne bezcenna. Fajnie trafiać na inicjatywy mające ułatwić i uprzyjemnić ludziom życie.

Wracając jednak do spraw prywatnych, to 4 września byliśmy też z Diabłem na wydarzeniu zorganizowanym z okazji Dnia Czekolady. Poczuliśmy się nieco rozczarowani, bo Wedel postawił jeden mały namiot i jedno malutkie stoisko z wyrobami. Już prawie poddaliśmy się na widok kłębiącego się tłumu. Nasze serca jednak ukoił kawałek czekoladowego Pałacu Kultury, po który wyjątkowo szybko udało nam się dostać. Trzeba przyznać, że konstrukcja robiła bardzo pozytywne wrażenie. Smak już, moim zdaniem, nieco mniejsze. Połączenie białej czekolady z karmelem daje ciekawą kompozycję, ale jest mega słodkie i dość mdłe, więc nie da rady zjeść tego dużo. Z drugiej strony może to i lepiej…

Weekend natomiast spędziliśmy na podróżowaniu, bo postanowiliśmy zabrać diabelską mamę do siebie na czas jej urlopu. To z kolei oznacza, że ten tydzień spędzę na zwiedzaniu Warszawy. O ile będzie mi się chciało targać ze sobą aparat, może porobię dla was trochę ładnych zdjęć. Jak mi się nie będzie chciało, będziecie sobie mogli oglądać te zrobione telefonem na Instagramie.

A jak tam minął Wasz weekend i jakie macie plany na ten już rozpoczęty?

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook6Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
  • Znacznie obficiej i lepiej wypadły warsztaty karmeLOVE by Wedel, dzień wcześniej 🙂

  • Eh…nic nie wiedziałam 🙁 O samym czekoladowym pałacu też dowiedziałam się przypadkiem dzień przed 🙂

}