Chica Week #7

Natura nieustannie przypomina nam, że zbliża się jesień (na szczęście jeszcze nie aż tak blisko). Coraz wcześniej zaczyna się robić ciemno, a wieczory i poranki są coraz chłodniejsze. Upływającego czasu nie da się zatrzymać. Patrzę na kartki w kalendarzu i nie mogę uwierzyć, że sierpień rozkręcił się na dobre. Pewnie dlatego, że cały czas dużo się u mnie dzieje.

Blogowy tydzień zaczął się ankietą. Jestem ciekawa, kim są moi czytelnicy. Statystyki statystykami, ale wielu rzeczy się z nich po prostu nie dowiem, dlatego postanowiłam zwyczajnie zapytać. Wciąż możecie ją wypełnić, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście.

Następnie poruszyłam temat fantazji seksualnych. Poczułam się do tego sprowokowana tekstem innego blogera, który pisze o sprawach damsko-męskich. Niestety seks jest wciąż u nas drażliwym tematem, a najlepszym sposobem na oswojenie go jest właśnie rozmowa. Poza tym wspólne pogaduchy na takie tematy podkręcają atmosferę i mogą zaowocować nowymi pomysłami.

Jako kolejny pojawił się tekst o mrocznym obliczu antykoncepcji. Tabletka, która zapoczątkowała seksualne wyzwolenie kobiet, bardziej im szkodzi niż pomaga. Niestety nie wszyscy mają tego świadomość. Zwłaszcza mężczyźni, którym wizja nieużywania gumek przesłania zdolność logicznego myślenia.

Miały pojawić się jeszcze dwa teksty, ale niespodziewanie zostałam pochłonięta przez gierki. O jednej z nich opowiem wam w przyszłym tygodniu. Poza tym małym potknięciem, jestem z siebie bardzo zadowolona. Chociażby dlatego, że w tym tygodniu udało mi się aż dwa razy ruszyć tyłek i pobiegać. Porywających wyników nie miałam, ale bardziej cieszy mnie to, że nie olewam treningów. Jeśli pójdzie tak dalej, będę mogła to dorzucić do listy rzeczy, które robię regularnie.

Nadchodzący tydzień będzie dla mnie próbą zarówno jeśli chodzi o sport, jak i pisanie. Zostawiamy nasze dzieci (kota i świnkę) pod opieką dziadków (moich rodziców), a sami z Diabłem uciekamy do Trójmiasta. Okazją do takich mini wakacji jest oczywiście kolejna edycja Biby (wrażenia z IX i X), a także See Bloggers, na którym zamierzam się choć na trochę pojawić. Jeśli czyta mnie ktoś z Trójmiasta i będzie chciał się spotkać między 13 a 18 sierpnia, zapraszam do kontaktu na priv.

Mam też dla was dzisiaj trochę linków:

Dwa teksty Pawła Opydo. W jednym tłumaczy czym jest gender. Ponieważ to modny obecnie temat, warto w ogóle wiedzieć, o co w tym chodzi. Tym bardziej, że najczęściej ludzie wypowiadający się, nie mają zielonego pojęcia, o czym mówią. W drugim porusza temat pieniędzy i tego, że ludzie nieustannie zaglądają innym w kieszeń. Oczywiście robią to ci, którzy zarabiają mniej lub wcale. Wiecie, ci zarabiający dużo są skupieni na pomnażaniu swojego majątku i nie mają czasu zajmować się cudzymi sprawami.

Do kolekcji ciekawych linków o zaglądaniu ludziom do kieszeni dorzucę jeszcze tekst Jana. Mam wrażenie, że jakiś wysyp się zrobił tych tematów. Nie mniej jednak popieram autora, bo wyliczanie komuś kasy, którą dostał, jest nie na miejscu. Jeśli ktoś, chce komuś dać jakąś sumę pieniędzy za pracę lub formie dotacji/darowizny, to jest to tylko i wyłącznie sprawa jego i obdarowanego. Doskonale rozumiem, że wszystkie te krzyki wynikają z zazdrości, ale wylewanie jadu w niczym im nie pomoże i konta w banku nie powiększy.

Kolejna ważna sprawa to inwigilacja przez Google. Fajnie, że pomogła złapać pedofila, ale nadal nie czuję się komfortowo ze świadomości, że każdy mój ruch jest śledzony. Zaczynam mieć niejasne wrażenie, że nawet kompletne odłączenie od sieci i ucieczka w Bieszczady by nie pomogła. Korci mnie jednak mała walka w obronie własnej prywatności. Jestem osobą otwartą, ale bardzo nie lubię, gdy ktoś bez pytania wdziera się w moją strefę komfortu.

Inny kwiatek z niebezpiecznika sprawił, że opadła mi szczęka. Co prawda znacznie bardziej, gdy przeczytałam tam, że ludzie potrafią chwalić się zdjęciami dowodu, prawa jazdy czy karty kredytowej. Nie mniej jednak, kiedy po tylu tekstach na ten temat, ludzie nadal olewają kwestię swojej prywatności i własnego bezpieczeństwa, poważnie zastanawiam się nad poziomem inteligencji obecnego społeczeństwa. No, ale cóż… nawet ludzie, którzy powinni mieć nieco więcej w głowach, nie grzeszą rozumem.

Z mojej strony to tyle. Ciekawa jednak jestem, jak wam minął tydzień i jakie macie plany na następny. Może macie też jakieś ciekawe propozycje odnośnie spędzenia czasu w Trójmieście? Ciekawe knajpy do odwiedzenia albo szalone pomysły do zrealizowania?

}