Co zrobić, gdy Twój facet wychodzi z kolegami

Kumple to tylko jeden z przykładów, bo do nielubianych przez Ciebie wyjść mogą się również zaliczać służbowe imprezy, delegacje, wyjazdy integracyjne czy oddawanie się swoim pasjom poza domem i bez Ciebie. Ponieważ z ilości otrzymywanych od Was maili i rozmów z koleżankami wiem, że tego typu rozrywki stanowią utrapienie oraz spędzają sen z oczu wielu kobiet, postanowiłam podpowiedzieć Wam, co warto wtedy robić, a czego absolutnie robić nie należy. Zanim jednak przejdę do konkretów, chciałam zaznaczyć dwie rzeczy.

Pierwsza jest taka, że dziś zajmujemy się tylko tematem wyjść, które nie powinny wzbudzać w Was niepokoju. Tymi, które powinny zapalać czerwoną lampkę i jak je rozpoznać, zajmę się w osobnym wpisie.

Druga jest taka, że takie wyjścia są potrzebne. Mężczyznom, bo mogą wyrwać się do męskiego towarzystwa (choćby nawet chciał, z Tobą raczej nie będzie porównywał bicepsów, chwalił się przebiegniętymi kilometrami czy w inny sposób „powiększał sobie penisa”), trochę odpocząć od pracy i domu, obgadać szefa czy pogadać o samochodach/grach lub innych tematach, które Ciebie nie interesują. Kobietom, bo wreszcie mają czas tylko dla siebie (o ile oczywiście pozbędą się gdzieś dzieci, gdy takowe posiadają) na swoje mniej lub bardziej babskie zajęcia. Związkom, bo to czas choćby na zatęsknienie za ukochanym. Przejdźmy jednak do rzeczy.

Co zrobić, gdy faceta nie ma w domu:

  1. Zadbaj o ciało. Może to być gorąca kąpiel z bąbelkami, nałożenie maseczki, pełna depilacja lub malowanie paznokci w wymyślne wzory. Zwłaszcza, jeśli nie przepadasz za robieniem tego w jego obecności, skorzystaj ze swobodnego dostępu do łazienki i zajmij się sobą tak, jak lubisz najbardziej. Możesz też skusić się na wyjście do kosmetyczki/fryzjera, na masaż, faktyczny wyjazd do spa lub zumbę. Nikt nie mówi, że musisz siedzieć w domu, gdy jego w nim nie ma. Po prostu wykorzystaj ten czas, żeby zadbać o siebie. Dobrze zrobi to zarówno Twojemu ciału, jak i psychice.
  2. Gdy tylko zamkną się za nim drzwi mieszkania, możesz wreszcie wyciągnąć pojemnik lodów i po raz niewiadomo już który włączyć „Dziennik Bridget Jones”, „Dirty Dancing” czy inne romansidło, do którego miłość na co dzień skrzętnie ukrywasz. Możesz też przeczytać książkę ciągle odkładaną, bo z nim fajniej ogląda się te wszystkie śmieszne seriale. Nikt nie wypomni Ci również, gdy będziesz w nieskończoność puszczać teledyski Maroon 5, by bez końca podziwiać Adama. Czy oglądać Transportera 3… a właściwie tylko jedną scenę. Tę scenę:

    Statham… Mrrrr

  3. Zorganizuj babski wieczór! Wreszcie masz wolną chatę i możesz zaprosić koleżanki do siebie. To najlepszy czas na te wszystkie ściśle tajne rozmowy, których wreszcie nie musicie prowadzić szeptem przez telefon. Możecie szczegółowo omówić sytuację Mariolki z jej nowym facetem. Obadać tą okropną Kryśkę spod dwójki. Podzielić się nowinkami odnośnie najlepszych sposobów depilacji czy wspólnie przeprowadzić kurację przy użyciu tej nowej maseczki, którą dostałaś do testowania. Możecie oczywiście też pogadać o życiu, samochodach, facetach, pograć w strzelankę czy gry planszowe. Przebieg spotkania zostawiam Waszej fantazji. Ewentualnie też możecie wybrać się gdzieś razem na miasto (byle nie do tego samego lokalu, co Wasi faceci).
  4. Wykorzystaj ten czas na oddanie się swoim ulubionym zajęciom. Pójdź na lekcje tańca, ściankę wspinaczkową, zajęcia z garncarstwa czy strzelnicę. Masz hobby? To zajmij się nim w czasie, gdy ukochany jest zajęty! Poprawi Ci to humor, pozytywnie wpłynie na poczucie własnej wartości i poczucie spełnienia.

Przede wszystkim jednak zaufaj mu, a on doceni to, że w przeciwieństwie do kolegów, ma normalną dziewczynę. No i obydwoje będziecie szczęśliwi, gdy będziecie robić to, co sprawia Wam przyjemność.

Czego nie robić, gdy on wychodzi:

  1. Nie dzwoń, nie pisz, nie śledź jego lokalizacji co piętnaście minut, żeby sprawdzić czy dojechał, upewnić, że nadal jest tam, gdzie powiedział lub dowiedzieć, czemu jeszcze nie wraca. Oczywiście jeśli to dłuższy i dalszy wyjazd możesz zapytać, czy dotarł cały i zdrowy oraz nawiązywać kontakt co jakiś czas. W końcu masz prawo martwić się lub zatęsknić. Jeśli jesteście tacy jak ja z Diabłem, możecie wysłać setkę (oczywiście ważnych) wiadomości i gadać przez FaceTime (co wieczór) bez szkody dla zdrowia oraz związku. Nam taki układ pasuje – ja odzywam się do niego, a on do mnie, gdy któreś wychodzi na miasto. Lubimy być w stałym kontakcie i wynika to z troski, a nie chęci kontroli. Żadne z nas jednak nie robi afery, gdy to drugie dłuższy czas nie odpisuje. Będzie mogło, to to zrobi. Warto jednak za wczasu ustalić ze swoim partnerem, jaka ilość komunikacji będzie dla Was do zaakceptowania – żeby on nie czuł się jak na długiej smyczy, a Ty pominięta, porzucona i zapomniana. Gdy wychodzi na piwo, możecie dać sobie spokój. Te dwie, trzy godziny to jeszcze nie wieczność. Jak jedzie w delegację na tydzień, to miło by było, gdyby choć raz dziennie dał znać, że nadal żyje i sprawdził czy Ty również.
  2. Zabawa w prześladowcę też nie jest wskazana. Jeśli przyszło Ci do głowy, żeby „przypadkiem” odwiedzić z koleżanką ten sam lokal, w którym miał bawić się ukochany, porzuć ten pomysł natychmiast. Nie wysyłaj też tam jej samej, swojego brata, kolegi czy, co grosza, jakiegoś jego kolegi. Okaż choć odrobinę zaufania. To Wam dobrze zrobi. Pomyśl o pierwszej liście – masz wreszcie czas, żeby zrobić coś tylko dla siebie, bez oglądania się na Ukochanego. Wykorzystaj go, zamiast zabawiać się w szpiega. No i sama pomyśl, jakbyś się czuła, gdyby on zrobił Ci taką niespodziankę podczas wyjścia z dziewczynami.
  3. Nie daj się ponieść wyobraźni. Nie siedź i nie wymyślaj scenariuszy, w których on siedzi w go-go obściskując jakąś gołą laskę na kolanach, właśnie spotyka się w hotelu z kochanką albo szuka Twojej następczyni na dyskotece. To nie ma żadnego sensu i najprawdopodobniej nie ma również nic wspólnego z rzeczywistością, a nawet jeśli ma, to i tak na odległość nic temu nie zaradzisz. Natomiast takie myślenie tylko popsuje Ci humor i zmarnuje czas, który mogłabyś lepiej spożytkować. Jak już musisz coś sobie wyobrażać, to pomyśl, że ukochany właśnie biega po jubilerach i wybiera pierścionek zaręczynowy czy jakiś inny prezent specjalnie dla Ciebie. A nóż uda Ci się przyciągnąć taki scenariusz?

Jeśli jednak za każdym razem, gdy on opuszcza wasze mieszkanie, walczysz ze sobą lub poddajesz się chęci zrobienia czegoś z tej drugiej listy, masz poważny problem. Po pierwsze, powinnaś zastanowić się czy warto być z kimś, komu nie ufasz na tyle, żeby wypuścić go samego z domu. Daje Ci powody do zazdrości? Prowokuje sytuacje, w których masz nie czuć się pewna jego uczuć do Ciebie? Jeśli to nie jego wina, to przechodzimy do „po drugie”, czyli musisz zastanowić się czy wszystko z Tobą ok. Może masz niskie poczucie własnej wartości i dlatego w każdym jego wyjściu, rozmowie z koleżanką, wymianie zdań z kasjerką czy spojrzeniu na inną kobietę doszukujesz się od razu prób wymienienia Cię na lepszy egzemplarz. Może też z tego wynikają Twoje problemy z zaufaniem? Warto w takiej sytuacji poszukać pomocy. Najlepiej u specjalisty.

Foto: kadr z filmu Hall Pass /Bez smyczy
reż. Bobby & Peter Farrelly

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook16Share on Google+2Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
  • Monika75

    Mamy po 40 lat, jesteśmy małżeństwem od 16-stu.Kolega męża , o którego się sprzeczamy lubi „ulegać pokusom”-jak sam to ujął, lubi różnego typu używki (i nie o piwie piszę), i gdy jest w potrzebie to nie ma znaczenia dla mojego męża, że jest Wielka Sobota i wypadało by czas poświecić rodzinie, czy mam nieoczekiwane wolne i proponuje bardzo pikantny czas tylko we dwoje ( bo mamy potworny deficyt wspólnych chwil) ale kolega wygrywa -bo byli wcześniej umówieni, a ja „specjalnie” wzięłam wolne (co jest nieprawdą). Zawsze wygrywa kolega, a ja „nic nie rozumiem”. Teraz mieszkamy bardzo blisko…jak żyć z kolegą -sąsiadem i mężem?

  • Ależ ja jestem prze-szczęśliwa, gdy mój mąż wychodzi z domu! I uważam, że kobiety, które chcą to „ukrócić” w ogóle nie powinny się wiązać z żadnym facetem, dopóki nie dojrzeją.
    I tak dzisiejsi faceci są już dość wykastrowani; praca za biurkiem (jak „baba”) brak czasu /chęci na sport, na jakieś ekstremum, którego mężczyźni potrzebują, co za tym idzie obniżający się poziom testosteronu. Nie jest dobrze. Nie pogarszajmy tego!

  • Niezbędnik Kobiety

    Ja też należę do miłośniczek posiadania czasu dla siebie! Mam utrudnione zadanie, bo mój Partner pracuje w domu, więc mieć ‚chatę dla siebie’ jest wręcz niemożliwe! Wspieram każdy jego pomysł wyjścia – na siłownię, do puby czy z kolegami co zdarza się niestety rzadko, ale jednak się zdarza 😀

  • No mój częściowo też – wieczorami pracuje z domu 🙂 Chwilowo mam dla siebie wolne tylko poranki, bo ja jestem na L4 z powodu ciąży, a on chodzi dodatkowo do pracy 🙂

  • Ooooo i tu się z końcówką muszę zgodzić. Z tym kastrowaniem. Niestety same sobie zgotowałyśmy ten los, bo to przecież nie faceci kastrują, a inne kobiety 🙁 Dlatego tak ważne moim zdaniem jest pilnowanie, żeby panowie ten testosteron jednak mogli gdzieś ładować 🙂

  • Mam w związku z komentarzem kilka pytań. Czy Twój mąż ulega razem z kolegom tym pokusom? Czy rozmawiałaś z nim, dlaczego jest na każde jego zawołanie? (I nie mówię tu o wypominkach „on jest ważniejszy ode mnie”, bo to nie działa.) Oraz czy jest coś między Wami, w Waszym związku takiego, co może powodować te jego ucieczki od Ciebie? Jaka jest częstotliwość tych spotkań? No i co kryje się pod „nic nie rozumiem”?

    Bo, jeśli te spotkania nie są częste i w dodatku Twój mąż nie ulega pokusom z kolegą, to może warto mu odpuścić? No i może wtedy faktycznie nie kazać mu wybierać między Tobą a sąsiadem.

    Przede wszystkim jednak mogę Ci zaproponować to, co w pierwszej liście. Zajmij się sobą. Nie rób awantur o kumpla. Bądź szczęśliwa, że wychodzi i jeszcze szczęśliwsza, gdy wraca. Uwierz na słowo – faceci uwielbiają wracać do szczęśliwych kobiet i gdy dom kojarzy się ze spokojem, szczęściem, jedzeniem i seksem… sami nie chcą z niego wychodzić lub szybko wracają.

  • Statham kiedyś był fajny i omg, pamiętam jak na starej nokii z wyświetlaczem 128x128px miałam specjalnie przygotowane tapety (gimbaza mocno). Ale teraz jakoś cholera, jego zachowanie mnie totalnie odrzuca i już nie umiem na niego patrzeć 🙁

    Ja jak mam wolne od faceta, to nadal mam dzieci na głowie, więc niestety wanna nie wchodzi w grę, ale zawsze mogę sobie puścić głośniej ukochaną muzykę, mogę obejrzeć jakiś film, którego on nie znosi 😀 albo hm, zająć się pisaniem. Mogę też w sumie zaciągnąć dzieci na domowy aerobik ;D ale to z nim w domu też wychodzi.

    Najważniejsza tu jednak jest część czego nie robić. I popieram w 200%!

  • Aż mam ochotę zapytać jakie zachowanie, bo ja ostatnio oglądałam z nim wszystkie części Niezniszczalnego i nadal wielka love 😉 Może kiedyś z tego wyrosnę, ale on wpasuje się w mój TYP mężczyzny. Siła wyższa chyba 😀

    Wiesz, na temat, co robić, gdy są dzieci będę się wypowiadać dopiero po lipcu 😀 Teraz jedynie przychodzą mi pomysły na zajęcia ze starszymi – kino (chociaż seanse dla bobasów też już w kinach dają), jakieś trampoliny, wesołe miasteczka czy inne takie. To jednak wszystko będzie do dopracowania 😀

    No niestety częściej właśnie kobietą do głowy przychodzi ta druga lista, a z tą pierwszą kłopot straszny. Ja tam wolę się właśnie choćby pisaniem zająć. Jakiś pożytek z tego, że chłopa nie ma i skupić się wreszcie w ciszy można 😉

  • A wiesz co, jestem wielką fanką Marvela i on strasznie chamsko się wypowiada na temat tych filmów i aktorów tam grających. Ogólnie no taki trochę z niego cham i prostak, chociaż niestety, już linków nie znajdę, żeby to pokazać.
    Ja się chyba przesiadłam z typem faceta w trochę bardziej kluchowate stworki i z włosami, typu Gyllenhaal, czy moje ogromne love Michael Weston. Ale Statham ma coś w sobie, to fakt ♥

    No tak tak, to jeszcze troszkę przed Tobą 😉 nie będę mówić „naciesz się wolnością”, bo to też nie tak, że dziecko Cię uwięzi, ale trochę trzeba zmienić rytm dnia i sposoby na rozrywkę, bo nie wszystko się da. My ze swoimi paskudami spędzamy 24 na dobę, do dziadków chodzą może raz na miesiąc, czasem rzadziej, więc wychodne mamy baardzo rzadko. Ale w sumie nie narzekam, mi tak dobrze.
    Hm, ostatnio małemu obiecałam jakieś wyjście do kina, tylko nie pamiętam na co. Muszę prześledzić premiery bajek ;D może mnie olśni co to było. Prawie 4-latek, to już mi w kinie powinien normalnie wysiedzieć. Zobaczymy 😉

    Ja nigdy nie byłam z tych kontrolujących, bo ufam facetowi i koniec kropka. Ale znam sporo przypadków takich kontrolujących właśnie. Np. żona mojego taty. Jak go nie ma półtorej godziny w domu, bo np. wyszedł ze mną gdzieś, to potrafi dzwonić z 18 razy. A w 4h kiedyś nabiła ponad 120 nieodebranych. No i wiadomo, keyloger w komputerze i śledzenie lokalizacji ♥ miłość i zaufanie, co nie?

  • Normalnie skandal!!! Jak można krytykować filmy Marvela!!! Obraziłabym się na Jasona, gdyby nie chodziło tylko o jego wygląd i role z filmów 😉
    U mnie nadal te same typy – Statham, Willis, itp 🙂 To taki pewniak. Nie mniej Gyllenhaal faktycznie też mi pasuje. Tak samo jak Ryan Reynolds – chociaż u niego poza wyglądem mega ważne jest to poczucie humoru, które ma zawsze w filmach (Deadpool <3)

    Tej wolności to mi jeszcze do lipca zostało 🙂 Potem będę odkrywać swoje życie na nowo 🙂 Co do kina – zawsze warto przetestować 🙂 Natomiast z mniejszymi ten plus, że obejrzysz film, jaki chcesz, ale ciszej 😉 (z tym, że mi się włącza skąpiec i wolę w domu).

    Wiesz, to z różnych rzeczy wynika taka potrzeba kontroli. Czasem to niskie poczucie własnej wartości. Czasem wina faceta, bo daje powody do zazdrości. Czasem po prostu wina sytuacji. Najważniejsze, żeby to obu stronom pasowało. Zaś przypadek żony Twojego taty to jednak już chore (sorry) i laska powinna spróbować się jakoś ogarnąć.

  • Reynolds z poczuciem humoru – tak, chociaż to zdecydowanie nie mój typ, taki za idealny 😀 Ale Willis, o tak, bardzo. I jeśli chodzi o dojrzałych to ostatnio u mnie dołączył Clark Gregg i Titus Welliver (oh, to imię! i co za ciało jak na 50+!).

    Z mniejszym to bym się bała a) że nie usiedzi, b) że zacznie płakać. A nasze potworki to w sumie były bez smoczka chowane, więc ciężko znaleźć na szybko inny uciszacz, który by sprawił, że ten seans to nadal będzie przyjemność, a nie kupka pourywanych scen. Ale oglądanie filmów w domu też jest dobre – uskuteczniam i do kina wychodzimy w sumie tylko na filmy, które muszą być w IMAXie obejrzane, czyli Marvel ♥ najbliższa wizyta w kinie na Civil War.

    Tak, potrzeba kontroli + niska samoocena. Są jeszcze ludzie, którzy to po prostu robią, bo nie mają swojego życia, w sensie, nic takiego, żeby się zająć jak są sami w domu. Straszne!

    No chore chore :/

  • No właśnie on jest taki idealny, że aż miło popatrzeć 🙂 Właśnie o to mi w tym chodzi, że to faceci do patrzenia i wzdychania są tylko 😀
    Ci dwaj wybrani przez Ciebie mi nie leżą. Owszem, wygląd spoko, ale jakoś poza tym zero emocji 😉

    Heh… rozumiem z IMAXem. U nas zazwyczaj to samo. Chociaż mój jeszcze czasem mnie ciągnie na seanse w 4DX. STRATA KASY!!! – mnie to nie podnieca zupełnie. Wolę obejrzeć coś w domu 😉

    Tylko, że ludzie bez własnego życia to się czepiają jeszcze innych – aferki na fb, obgadywanie koleżanek wszystkich, życie życiem innych. No i dręczenie własnego faceta. Nie mniej jednak to chyba też wynika z niskiego poczucia własnej wartości, skoro uważają, że ich własne życie nie jest wystarczająco ciekawe…

  • No spoko, rozumiem ;D Tacy też są potrzebni!
    Abu 😛

    4DX mnie jakoś w ogóle. a to chyba u nas w Kato w Multikinie jest czy gdzieś. IMAX mi wystarczająco urywa dupę 😀

    No tak tak, to jeden typ. I koniecznie fejkowe konta na Fb, bo bez tego ani rusz. Można się np. podawać za koleżankę z klasy, już mi się tak zdarzyło (łoł, mam stalkera). To się naprawdę powinno już leczyć, bo potem będzie tyko gorzej.

  • A widzisz, o fejkowych kontach zapomniałam 😀

    Ale to jakaś eks Twojego faceta czy kto ma taką manię prześladowczą? Bo to brzmi troszkę przerażająco 😀

  • Była mojego faceta to czasem przypadkiem mi tylko lajkuje zdjęcia na instagramie i dodaje mnie do obserwowania (ale to widać, że dosłownie przypadkiem, bo jej się podobają zdjęcia, a potem mi wszystko odlajkowuje jak się kapnie kto ja jestem).
    A takie schizy to dalej żona mojego taty. Za tydzień czy dwa pewnie i te komentarze znajdzie 😀 (heej!)

  • Na całe szczęście, to nie wpis dla mnie, ale myślę, że z powodzeniem mogę go polecić kilku koleżankom:))) Przyda się:)

  • Hehe… Niezła jest 😀 Była mojego chyba wchodzi na mój fb, bo „ktoś jej powiedział”, że spodziewamy się dziecka i zarzuciła na niego jakiegoś focha po tym jak się mi oświadczył (do tej pory ich znajomość ze związku, przez przyjaźń przeszła do sporadycznego, ale wciąż miłego kontaktu) 😀

  • a gdzie punkt – przygotuj dobre ciasto, jak wróci i zobaczy a jeszcze spróbuje to już więcej nie wyjdzie z kumplami, kumple przyjdą do niego:-)

  • Albo pizzę. U mnie działa pizza i PS3 😉 A także pewnie fakt, że kumpel mojego faceta lubi rozmawiać i ze mną 😉

  • no i to rozumiem 🙂

  • Monika 75

    Dzięki za odpowiedź:)Zastosuje:).

  • „Praca za biurkiem (jak „baba”)”… – powaaażnie? Znam facetów, którzy pracują za biurkiem i obracają w tym czasie setkami milionów euro… Takie koncepty to już trochę za daleko idący stereotyp.
    Inna sprawa, że gdyby każdy miał być drwalem, nie starczyłoby drzew na świecie 😉

  • Nie rozumiem czemu kobiety mają takie dylematy. Każdy powinien mieć w związku czas dla siebie. On wychodzi z kumplami – Ty rozwijasz w tym czasie swoje pasje, on robi coś co kocha – Ty idziesz na babski wieczór. Nigdy nie zrozumiem kobiet wiszących na swoich facetach jak na jedynej atrakcji życia.

  • Haha 😀 No nie starczyłoby – oczywiście drwal zupełnie przenośnie.
    A że obracają setkami milionów euro – co z tego? Nie robi to na mnie wrażenia.
    „Jak baba” – Mój mąż też pracuje jako white collar i jest w tym dobry, ale po pracy ma typowo męską odskocznię, która dba o jego testosteron – o to mi chodzi. Mnóstwo facetów nie ma i przyzwyczaja się do takiego trybu życia: najpierw praca za biurkiem, która nie oszukujmy się, służy mało komu, a potem domek, kapcie i największe wyzwanie dnia: wyniesienie śmieci. A problem wystarczy rozpoznać i zbalansować 🙂

  • Ja mam odwrotnie – muszę męża wypychac na spotkania z kolegami. Jest takim domatorem, że szok. Owszem, nie przeszkadzają mi imprezy w domu, ale czasami, dla własnej psychicznej higieny, warto pobyć oddzielnie, gdzieś poza domem. Jak jest na wychodnym to nie szaleję z zazdrości, domysłów czy czegokolwiek. Nie umawiamy się, o której wróci. Wystarczy, że wróci do rana albo da znać gdzie jest. Bycie z kimś to przede wszystkim zaufanie.

  • Co to jest „typowo męska” odskocznia?… Dla mnie męskość to kwestia zachowań, nie wyboru pracy czy zamiłowań. Tak samo zresztą kobiecość. Inna rzecz, że mężczyźni po prostu są mężczyznami i nawet jeśli któryś pracuje w przedszkolu, a po godzinach piecze ciasta, w gruncie rzeczy testosteronu ma tyle samo, co komandos. Stereotypy są krzywdzące.

  • No na pewno nie kupuje torebek, ale np. wyżywa się na siłowni, trenuje coś. Co ciekawe, wiele kobiet również potrzebuje tego typu aktywności (ja np.wyżywam się na worku bokserskim lub siłując się fizycznie, albo jeżdżąc na motorze) natomiast nie bałabym się tak strasznie słowa „męska” czy „żeńska” (chociaż tutaj co ciekawe używamy zwykle słowa „damska” np. nie żeński sport, a damski sport) bo taka myślowa klasyfikacja daje pewien pogląd, ułatwia sprawy – a stereotypy są krzywdzące tylko wtedy, gdy brak tam szacunku. Okej, ktoś może się zdziwić , że lubię walkę wręcz, ale może zareagować na powiedzmy 2 sposoby:
    – Wow! Nie spodziewałem/-am się, ale super!
    – Wow! Nie spodziewałem/-am się, ale wiesz, to takie niekobiece! – i tu właśnie się rodzi ten >krzywdzący stereotyp< 🙂 Tak sądzę.
    Nie mam nic przeciwko facetom piekącym ciasta, ale sprawa udomowienia faceta i trochę przeinaczania jego świata na kobiecy, to bardziej złożona sprawa.

  • Nie tylko kobiety. Mój eks też przez jakiś czas był wiszącym bluszczem. Myślę, że to problem z poczuciem własnej wartości – boisz się zostawić/puścić partnera samego, bo sobie podczas Twojej nieobecności znajdzie kogoś lepszego lub druga opcja po prostu nie umiesz znaleźć sobie zajęcia niezależnie od tego, czy masz kogoś czy nie.

  • No mój też zbyt często nie wychodzi. Jak już to z ludźmi z pracy. On niby mówi, o której wróci, ale jeszcze nigdy mu to nie wyszło 😀 Niepotrzebnie zakłada, że będzie chciał wyjść wcześniej 😀
    Ja natomiast dla bezpieczeństwa wolę wiedzieć, gdzie jest i dostać info jak już wychodzi do domu. Sama też wolę poinformować 🙂

  • Nie zgodzę się z tym testosteronem. Akurat są badania udowadniające, że określone aktywności (w tym sport) zwiększają ilość testosteronu, a ich brak odpowiada za spadek i wszystkie tego konsekwencje. (Jak znajdę ten artykuł to podrzucę link.)

}