Czy on mnie jeszcze pożąda?

O zanikającym pożądaniu w związku rozmawiałam ostatnio z kilkoma kobietami. Mimo że sama też kiedyś borykałam się z podobnym problemem, nieustannie dziwi mnie, gdy to panie skarżą się na niedobór seksu. Kiedy ostatnio wysłuchałam kolejnej historii doszłam do wniosku, że należałoby ten temat poruszyć publicznie, bo pewne rady przydadzą się obu stronom. Zbyt dużo podobnych historii słyszę. Coś trzeba w końcu z tym zrobić.

Jak to wygląda?

Wiadomo, że początek związku to istny szał i euforia. Nie wychodziłoby się z łóżka, a partnera uwodzi się chyba nawet samymi myślami. Spojrzysz na niego, uśmiechniesz się i już rzuca Cię na łóżko. Nawet nie można się tylko pocałować, bo ręce od razu błądzą po ciele, a nogi kierują w stronę sypialni czy innych powierzchni płaskich. Z czasem jednak emocje jakby opadały i zazwyczaj trzeba się odrobinę bardziej postarać. Sama nagość już nie bardzo działa, więc do akcji wkracza seksowna bielizna, striptiz czy masaż. Erotyczny oczywiście. Ważne, że wciąż wszystko działa! On patrzy takim roziskrzonym wzrokiem, że warto się wykazać. W końcu jednak przychodzi taki moment, że coraz więcej spraw jest ważniejszych i słychać wymówkę za wymówką. „Jestem zmęczony”, „Wkurzyli mnie w pracy”, „Głowa mnie boli”. Czasem też nie słychać nic, bo on siedzi całymi dniami w pracy, a po powrocie pada na łóżko i zasypia. Nie byłoby to oczywiście problemem, gdyby przerwy między seksem nie robiły się coraz dłuższe. Niestety najpierw to tylko dwa dni, potem trzy, aż w końcu tydzień lub dłużej (znajoma przyznała, że nic nie było pół roku! Z przerwą na poród, ale to jednak SZEŚĆ miesięcy!) Ciągłe odmowy powoli zniechęcają, więc przestajesz się starać, kusić i prowokować. „Nie będę się przecież prosić o seks” – myślisz sobie. Już widać zbliżającą się lawinę pretensji: „Niech teraz on się wykaże!”, „Czemu tylko ja mam przejawiać inicjatywę?”, „On mnie już pewnie nie pragnie”, „Pewnie już mu się nie podobam”, „Na pewno uważa, że jestem brzydka”, „Może znalazł sobie inną i dlatego nie chce kochać się ze mną!”, itp. Można tak bez końca. W dodatku często zdarza się, że myśli przeradzają się w wypowiadane na głos oskarżenia, a to już zdecydowanie nie jest dobra droga.

Pożądanie na wagę złota

To czy w związku partner czuje się atrakcyjny dla drugiej strony ma ogromne znaczenie. Komplementy, uwodzenie, pocałunki, przytulanie, dotykanie i seks to rzeczy, o których nigdy nie powinno się zapominać. Mam tu oczywiście na myśli obie strony. Nie tylko panowie zapominają wielbić swoje kobiety, choć oczywiście zdecydowanie powinni się do tego przyłożyć. Niestety równie często, a może i nawet zdecydowanie częściej nie robią tego panie. Mimo że same chciałyby być adorowane, nie obdarzają ukochanych miłymi słowami i uznaniem. Natomiast brak komplementów i oznak pożądania negatywnie wpływa na własną samoocenę oraz zadowolenie ze związku, a co za tym idzie – spada ochota na seks. Dzieje się tak u obojga partnerów. Warto więc spojrzeć najpierw na siebie i zastanowić się, czy dajemy drugiej stronie to, czego sami od niej oczekujemy. Może utrata zainteresowania drugiej połówki wynika z niedoceniania jej? Zastanówmy się nad kondycją naszego związku. Czy tylko nasz partner nas nie pożąda? Może my przestaliśmy pożądać jego? Jakie są tego przyczyny? Czy to jedyny problem w związku? Jeśli tak, to nad tym można i warto popracować wspólnie. Dlatego…

Nie czekaj, działaj!

Oczywiście nie zabronię nikomu podejścia „chcę, żeby choć raz on/ona się postarał/a”. Zaznaczam jedynie, że dziesiątki opowieści świadczą same za siebie – to nie działa. Trzymanie się nadziei, że w Twoim wypadku będzie inaczej, sprawia jedynie, że na to, czego pragniesz, czekasz dłużej niż to konieczne. Znacznie lepiej jest wziąć sprawy w swoje ręce. Rozumiem, że on nie był na początku zapracowanym milczkiem. Ty jednak nie byłaś marudna i skwaszona. Zakładam, że określenia uwodzicielska, kusząca i pełna ochoty na seks, bardziej do Ciebie pasowały wtedy niż teraz. Narzekasz, że on nie jest taki, jak kiedyś, a czy Ty jesteś? Oczywiście zakładam, że są pary, w których kobieta nie przestała być taka, jak na początku, ale facet i tak stracił ochotę na częsty seks. Warto z nim wtedy porozmawiać. Nie gderać, nie wypominać. Zwyczajnie zapytać, czemu ostatnio jest taki zapracowany, co go tak absorbuje i poprosić, żeby któregoś (podanie konkretnej daty będzie rozsądne) dnia czy weekendu zarezerwował czas tylko dla Ciebie. Wtedy spędźcie go razem w sypialni. Przypomnij mu, dlaczego Ty powinnaś być stawiana wyżej niż praca. Natomiast gdy przyjrzysz się związkowi i zauważysz, że w Tobie również zaszła zmiana, zacznij naprawę od siebie. Uśmiechnij, ubierz kusząco i wyślij dzieci do babci. Nie każ mu domyślać się, co to wszystko znaczy. Weź sobie sama to czego Ci brakuje.

Nie zapominajcie pożądać

Nie powinno się zapominać o potrzebach partnera, o dbaniu o niego, troszczeniu się, byciu razem, spędzaniu czasu czy uprawianiu seksu. Po to wchodzimy w związki, żeby być w nich z drugim człowiekiem i czerpać z tego korzyści. Brać i dawać. Rozumiem, że mogą zdarzać się sytuacje, gdy będzie trzeba poświęcić swoją uwagę czemuś innemu, np. pracy. W takich sytuacjach jednak zalecałabym rozmowę z partnerem i wyjaśnienie mu sprawy. Zapewnienie, że sytuacja może zaistnieć i nie jest związana z drugą osobą, może być bardzo pomocne. Niby wszyscy wiedzą, jak to działa, ale jednocześnie mamy nadzieję, że w naszym przypadku będzie inaczej. Chwilowa zmiana priorytetów przeciąga się w stały nawyk i problemy gotowe. Dlatego warto pilnować samego siebie, pamiętać i dbać o zachowanie równowagi. Nie tylko partner cierpi z powodu nadmiaru obowiązków, ale negatywne skutki odczuwa też ta osoba, która ma nadmiar pracy. Nie mam tu na myśli tylko skutków w postaci zdrady czy porzucenia. Nimi się jednak zajmować nie będziemy. Teraz stawiamy związek na pierwszym miejscu.

Praca nad związkiem dotyczy obu stron. Nie zawsze bowiem osoba, która się odsuwa, jest tego świadoma. Pochłonięta pracą czy innymi sprawami nie zdaje sobie sprawy z tego, że zaniedbuje inne sfery życia. Należy jej o tym w delikatny, aczkolwiek stanowczy, sposób przypominać. Jeśli natomiast nie zależy nam na związku i partnerze, to lepiej się rozstać niż wzajemnie męczyć i ranić przez odsuwanie się od drugiej osoby.

A jak to jest z Wami drodzy czytelnicy? Wciąż pożądacie się wzajemnie w związku? Jakie macie sztuczki na podtrzymanie namiętności? A może porzuciliście nadzieję i zadowalacie się codziennością? Dajcie znać w komentarzach.

Mnie zaś tradycyjnie znajdziecie na facebookutwitterze lub instagramie.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook14Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
  • LNS

    Ciekawe jaki poziom namiętności jest w związkach 10 lub 20 letnich i czy istnieje jeszcze w ogóle po takim czasie ?

  • Z tego, co wiem, na postawie rozmów z moją mamą (ja jeszcze nie osiągnęłam takiego stażu), to istnieje. Chociaż chyba nie jest to jakoś bardzo częste zjawisko.

  • Hmm, ja mam chyba za krótki staż związku, by mówić, czy pożądanie JESZCZE istnieje – to zaledwie rok. Zgadzam się jednak z tym, że jeśli przychodzi taki moment, gdy zaczyna się wkradać rutyna, trzeba szybko zacząć działać 😉 Nie wyobrażam sobie, że mogłabym kiedyś porzucić nadzieję i zadowalać się szczątkami gorących uczuć.

    Z drugiej strony ciekawa jestem, co będę mówiła właśnie po 10 czy 20 latach w związku 😉

  • Chciałabym wierzyć, że po 10 czy 20 latach uczucia mogą być tak gorące, jak na początku. Bardziej jednak jestem skłonna przyjąć, że ogień stygnie, ale trwałość wzrasta 🙂

}