Diabeł, Kraków i nocne kluby…

Diabeł pojechał na trzy dni na konferencje z pracy…z kolegami…

A cóż takiego mogą robić trzej mężczyźni w obcym mieście uwolnieni od kobiecej kontroli? Odpowiedź jest prosta – piją, chodzą po nocnych klubach i dzięki pijackiej odwadze przechwalają się kogo by zaliczyli. Oczywiście poza Diabłem, bo on nigdy nie pije alkoholu i twierdził, że z kolegami chodzi, bo ich pilnuje (wzór cnót normalnie :-D) W sumie nie mam powodów, żeby mu nie wierzyć. Z jego opowieści bowiem jasno wynikało, że kolegom potrzebny był trzeźwy głos rozsądku, a dodatkowo ja dobrze dbam o to, żeby nie odczuwał potrzeb w pozostałym zakresie 😀

Przeprowadziliśmy taką rozmowę:
Diabeł: Jesteśmy w 3 klubie i jest totalny dramat.
Ja: Tzn.? Po nocnych klubach chodzicie czy po zwykłych?
Diabeł: Nocnych. Ja ich pilnuje.
Ja: hehe… mówiłam Ci wczoraj, że pójdziecie to nie wierzyłeś…
Diabeł: LOL
Ja: jak to ich pilnujesz? a Ciebie kto pilnuje?
Diabeł: Mnie nikt nie musi. Ani nawet trochę mi nie dyga. Totalny trup.
Ja: To rzeczywiście musi być dramat…
Diabeł: Patrzę na te laski… I widzę jaki skarb mam w Warszawie :-*

Pięknie złagodził fakt chodzenia po nocnych klubach beze mnie, prawda? Jestem wręcz z niego dumna 😀

A i jeszcze zrobił specjalnie dla mnie zdjęcie Smokowi, którego z przyczyn mi nieznanych nie udało nam się zrobić na majówce 🙂

Kochany… najwspanialszy na świecie <3

I tak się zaczęłam zastanawiać czy to mi się trafił taki niesamowicie wyjątkowy egzemplarz faceta? Nie pije, nie pali i nie ugania się za obcymi babami… A może w tym ostatnim jest też moja zasługa? Bo skoro jest „najedzony” to nie rzuci się na pierwszy lepszy „kawałek mięsa”… ale o tym chyba warto trochę więcej napisać w innym poście 🙂

P.s. Jakby co, to znajdziecie mnie na facebookutwitterze lub instagramie.

}