Dlaczego on nie jest ze mną szczery?

Zastanawiasz się czemu Twój partner rzuca tylko krótkie uwagi, zamiast przeprowadzić długą i wnikliwą rozmowę? Ciekawi Cię, czemu na Twoje pytania udziela wymijających odpowiedzi? Chcesz wiedzieć, czemu najczęściej milczy i musisz go pytać o czym? No to mam tekst właśnie dla Ciebie.

Oczywiście zdarzają się tacy faceci (niestety), którzy nie potrafią się zamknąć. Sama miewam sporadyczne kontakty z osobnikami, którzy dzwonią i opowiadają nieprzerwanie przez pół godziny o swoich sprawach. Klient nie zapłacił, wspólnik olał, partnerka wystawiła, wieczór się nie udał lub właśnie wieczór się udał i było seksu jak lodu na Antarktydzie, a do tego kupił „nowy” samochód. W dodatku nie ma większego znaczenia, czy coś mówisz. Lepiej nawet, gdy nie mówisz. Wystarczy, że będziesz pomrukiwać „yhm”, „no tak”, „masz rację”. On dobrnie do końca i da Ci spokój do następnego razu. Oczywiście o Twoje zdanie nie zapyta, bo ono go zwyczajnie nie interesuje.

Jednak zdecydowana większość mężczyzn trzyma język za zębami, a rozmowy kończy szybciej niż dziecko mycie zębów. Nie wynika to z tego, że mają nas w dupie, nie chcą z nami rozmawiać, czy nie słuchają tego, co mamy im do powiedzenia, bo nie interesuje ich to, co mówimy. No może czasem, gdy kobieta opowiada o typowo babskich sprawach – lakiery do paznokci, kolory sukienek, biżuteria. Tu jednak facetów rozumiem i usprawiedliwiam, bo ja sama cierpliwości do takich wywodów nie mam i myślami odpływam daleko. Wracając jednak do facetów. Oni są po prostu ostrożni. Na ich miejscu też bym była…

Kobiety słuchają bardzo uważnie i intensywnie przeżywają to, co się do nich mówi. W wypowiedziach innych zazwyczaj szukają drugiego dna. Czasem też trzeciego i czwartego. Słowa mężczyzn najczęściej odbierają bardzo osobiście. Nawet jeśli on opowiada o koleżance z pracy czy piłce nożnej, próbują wybrać z tego fragmenty, które mogą wziąć do siebie i poczuć się zranione. Dlatego większość mężczyzn stara się mówić tak, by mieć absolutną pewność, że powiedzą dokładnie to, co chcą. Krótkie wypowiedzi mają na celu uniknięcie wszelkiej wieloznaczności. Nie chodzi więc o to, że on nie chce rozmawiać. On nie chce zostać źle zrozumiany. Nie chce ryzykować konsekwencji nieprzemyślanego gadania, czyli między innymi jeszcze większej ilości gadania ze strony kobiety, która roztrząsa to, czego on wcale nie miał na myśli.

Przykro mi, ale same jesteśmy sobie winne. No może nie ja, bo mi zależy na prawdzie. Większość kobiet jednak zadając jakieś pytanie, najczęściej ma już odpowiedź, którą chciałaby usłyszeć. Zazwyczaj to jest jedyna prawidłowa odpowiedź, a każda inna grozi płaczem, awanturą lub cichymi dniami. Stąd dyplomatyczne zabiegi mężczyzn „wybierz to, co Ci się bardziej podoba”, „w obu wyglądasz ślicznie”, „mi wszystko jedno Kochanie, załóż to, w czym Ci wygodniej”. Oczywiście te sztuczki nie działają, bo kobieta czuje się wtedy oszukana – nie dostała oczekiwanej pomocy. Mężczyzn jednak nauczyło doświadczenie, że na pewne pytania, nie ma dobrej odpowiedzi. Nawet ja się tego zdążyłam nauczyć…

Z natury jestem szczera i mówię to, co myślę. Dlatego kilka koleżanek lubiło chodzić ze mną na zakupy. Nie miałam skrupułów powiedzieć „w tej sukience masz dupę jak szafa”. Dzięki temu znajome wracały z rzeczami, w których rzeczywiście wyglądały wystrzałowo. Niestety takich była mniejszość. Przez większość kobiet moje mówienie prawdy nie było dobrze odbierane. Jedna koleżanka zrywając znajomość stwierdziła wręcz, że beznadziejna ze mnie przyjaciółka, bo nie mówię tego, co chciałaby usłyszeć. Pewnie stąd tyle na ulicach kobiet beznadziejnie ubranych lub w beznadziejnych związkach. Nikt nie ma odwagi im powiedzieć prawdy.

Jest jednak na to sposób. Drogie Panie nauczcie się akceptować zdanie innych. Jeśli pytacie kogoś, w której sukience wyglądacie lepiej, pogódźcie się z faktem, że jemu może podobać się inna niż Wam. Przyjmijcie też do wiadomości, że w Waszej ulubionej wcale nie musicie wyglądać dobrze. Jeśli pytacie znajomych „co sądzicie o moim nowym chłopaku?”, miejcie odwagę przyjąć do wiadomości, że gość w ich oczach może być nie wartym was dupkiem. Zauroczone i pełne nadziei na happy end możecie nie dostrzegać niepokojących sygnałów. Jeśli obżeracie się pączkami, a hula-hop na was pasuje, nie liczcie na usłyszenie „wcale nie jesteś gruba” lub „kochanego ciałka nigdy za wiele”.

Ludzie z upodobaniem unikają problemów i nieprzyjemnych sytuacji. Płacz i awantura to reakcje, których inni będą unikać, nawet gdy ceną są kłamstwa. To, że ludzie nie są wobec was szczerzy, wynika z waszych reakcji na usłyszane odpowiedzi. Gdy umiecie docenić szczerość, będziecie nią częściej obdarzani. Zastanówcie się więc najpierw czy problem nie leży po waszej stronie.

W razie wątpliwości możecie mnie znaleźć na facebookutwitterze i nawet na instagramie.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook30Share on Google+4Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
  • Cóż. Pozostaje Ci przyznać rację. Problem często polega nie na tym, że mężczyzna nie umie mówić, tylko że my kobiety nie umiemy słuchać 🙂

  • Zazwyczaj to obie strony mają problem z komunikacją. Oni nie umieją mówić i słuchać nas, a my ich. Co ciekawe zdarza się nawet, że tacy ludzie tworzą całkiem udane związki 😉

  • Czwarty akapit i zaczynam się zastanawiać wtf… trochę jak w szkole, kiedy padało to znienawidzone pytanie: co autor miał na myśli? Serio uważa się, że facet zastanawia się, jak powiedzieć tylko to, co chcą? No chyba w równoległym wszechświecie.

  • Ale znaczy, że co? Że Ty znasz jednostki myśleniem nieskażone, które klepią co im ślina na język przyniesie nie bacząc na konsekwencje?

  • Nie, zdaje się, że znam jednostki na tyle inteligentne, że nie muszą się zastanawiać „o kurde, tego chyba nie powiem, bo ktoś może nie zrozumieć, co chciałem powiedzieć” 😉

  • Ja też, ale niestety znam też dużo par, gdzie facet właśnie tak się zachowuje i nie brak inteligencji jest przyczyną, a zamiłowanie do spokoju…

  • Isabell

    Hmmm, ale chyba tylko, gdy chodzi o pierdoły… 😉
    Przykładowo, gdy sama pytam partnera czy z moimi włosami jest coś nie tak i dostaję odpowiedź „No, jakieś takie odstające”, to maszeruję do łazienki nakładać coś nawilżającego.
    Aczkolwiek sytuacja, gdy bez niczego ukochany mówi: „A wiesz co, chyba koleżanka z pracy ma zdrowsze włosy”, by już mnie poirytowała (oczywiście, nie mówimy o zachowaniu niezrównoważonego babska, które będzie drzeć chałapę i fochnie się na tydzień, zwykłe wkurzenie).
    Ale właśnie to są raczej rzeczy małe. Bo nie wyobrażam już sobie serio kulejącej komunikacji na dalszą metę…

  • Zależy od pary. Ja u siebie też nie mam takich problemów. Ani z pierdołami, ani ze sprawami dużymi. Znam jednak osobiście takie kobiety, co z byle odpowiedzi zrobią problem i facetowi uprzykrzają życie. Prawie jak „bo zupa za słona”…

  • To że mężczyźni mówią mało wynika tez z faktu, że są chyba bardziej konkretni od nas. Zazwyczaj jasno precyzują, to co chca nam przekazać…a my faktycznie często doszukujemy się drugiego dna. Poza tym to my kobiety rozwodzimy się nad jakimś tematem w nieskończoność…a oni wtedy po kilku minutach naszej tyrady wyłączają się i …awantura gotowa:), no bo nas nie sluchają. Do faceta trzeba krótko i na temat, zwłaszcza jak coś od niego chcesz. A potem go pochwal:)Zobaczysz jaki będzie zadowolony:)

  • Wiem, znam, stosuję z powodzeniem od bardzo dawna 🙂

}