I See Bloggers… again

Jeszcze dobrze nie skończyła się zimowa edycja See Bloggers, a już wiedziałam, że muszę wybrać się na następną. Śledziłam pilnie wszystkie informacje o wydarzeniu, co w moim przypadku jest dużym osiągnięciem. Jeszcze większym fakt, że udało mi się dostać na interesujące mnie warsztaty i zdobyć wejściówkę na imprezę integracyjną dla osoby towarzyszącej.

seebloggers-uczestnik

Przez chwilę jednak wyjazd stał pod znakiem zapytania, bo nie zarezerwowałam odpowiednio wcześniej noclegu, a ceny tych, które zostały, zwalały z nóg. Z opresji na szczęście wyratowała mnie Joasia z lilylife, która za przystępną cenę przygarnęła nas do pokoju. Nawet bilety Polskiego Busa udało mi się kupić w promocji i człowieki z tiszerta wyrobili się z koszulkami. Pozostało więc przestać szukać wymówek, spakować się i pojechać. Co też uczyniliśmy.

Wersja 2

Pierwszy dzień zaczęłam od warsztatów kosmetycznych z Eveline. Po 45 minutach czułam się wygładzona i nawilżona jak rzadko kiedy. W dodatku dostałam zapas kosmetyków, który zużywać będę zapewne do następnej edycji. Tak samo dobrze zrobiło mi Lumene w niedzielę. Jeśli potwierdzą się słowa dziewczyn, które opowiadały o ich produktach, jest spora szansa, że zyskają stałą klientkę. Jak nie zapomnę, dam Wam znać o swoich wrażeniach za jakiś czas. Jeśli sami korzystacie, dajcie znać, jak Wam się ich kosmetyki podobają.

Starczy do następnego SeeBloggers
Starczy do następnego SeeBloggers
Prezenty od Lumene
Prezenty od Lumene

Z tematycznych prelekcji wybrałam się na wystąpienie Elizy Wydrych, która bardzo ciekawie opowiadała o zarabianiu na blogach. Słuchałam też uważnie Pawła Opydo, który nieustannie twierdzi, że nasze blogi prawdopodobnie są brzydkie (i często ma rację). Wisienką na torcie zaś był Tomek Tomczyk (Jason Hunt znany lepiej jako Kominek) mówiący m.in. o samodzielnym wydawaniu książek.

Powiedział ten z ładnym blogiem...
Powiedział ten z ładnym blogiem…
Tomek czy tam Jason czy inny Kominek
Tomek czy tam Jason czy inny Kominek

See Bloggers to jednak nie tylko prelegenci i darmowe produkty. Najważniejsi w tym wszystkim są inni uczestnicy. Ludzie, z którymi można pogadać, pożartować i świetnie spędzić czas. Osoby, które poznałam przy okazji poprzedniej edycji czy innych blogerskich wydarzeń. Blogerzy, których czytam i tacy, którzy zaglądają też do mnie oraz cała masa ludzi, których widziałam na oczy pierwszy raz w życiu. Usłyszenie „O Ty jesteś Chica! Czytam Twojego bloga!” jest niesamowicie miłe i w dalszym ciągu zaskakujące.

Chica&Panda
Chica&Panda

Niestety nie mogę jedynie zachwycać się tą edycją SeeBloggers. Prelekcje i warsztaty teraz trochę bardziej mi się podobały (pewnie dlatego, że na więcej udało mi się zapisać), ale już impreza wieczorna lepsza była zimą. Brak miejsc siedzących (leżaki się nie liczą), stolików i możliwości upolowania jedzenia to główne minusy. Dodatkowym, mocno związanym z moją pasją, był brak salsy i bachaty. Impreza w stylu Havana Night, a gorących rytmów nie było (jedynie podczas bardzo krótkiej lekcji tańca). W dodatku Dj okazał się kłamczuszkiem, bo obiecał puścić jakieś latino, a tego nie zrobił. Smuteczek i rozczarowanie.

seebloggers-party

seebloggers-party2

Śniadanko przygotowała Belvita
Śniadanko przygotowała Belvita

Nie mniej jednak wielkie podziękowania dla organizatorów imprezy. Z niecierpliwością czekam na przyszłoroczną edycję. Buziaki również dla wszystkich, z którymi udało mi się porozmawiać lub chociażby przywitać. Resztę mam nadzieję poznać przy najbliższej okazji.

Widok z okna
Widok z okna

seebloggers-chica
Do zobaczenia!

}