kremy-mamas

Jak zapobiec rozstępom w ciąży?

Przyznam szczerze, że ryzyko pojawienia się rozstępów w ciąży długo bagatelizowałam. Ponoć warto smarować się już przed poczęciem, a najpóźniej od początku pierwszego trymestru. Prawie tak samo jak z kwasem foliowym. Druga teoria mówi natomiast, że jak mamy skłonności czy też uwarunkowania genetyczne, to nawet te najdroższe mazidła w niczym nam nie pomogą.

Moje podejście bliższe jest tej drugiej wersji, ale postanowiłam przesadnie nie ryzykować swoim wyglądem i coś tam w siebie wcierałam, o ile pamiętałam (bardzo wolno rosnący brzuch, którego jeszcze w 6 miesiącu prawie nie było widać, wspomagał sklerozę). Na początku był to zwykły balsam do ciała, potem jakaś tania oliwka na rozstępy, aż w końcu z pomocą przyszła firma Diagnosis i podesłała mi dwa produkty firmy Mama’s – krem do pielęgnacji biustu (125 ml) oraz krem przeciw rozstępom (150 ml).

Oba produkty stosuję już od miesiąca i rozstępów jak nie było, tak nie ma!

Kremy mocno zachęcają już opisem na opakowaniu:

Do biustu – „obecne w kremie opatentowane kompleksy peptydów i białek nie tylko aktywują komórki skóry do produkcji kolagenu, ale również chronią przed jego rozpadem, dzięki czemu skutecznie zapobiegają wiotczeniu skóry.”

Na rozstępy – „zawarty w kremie Hydroxyprolisilane CN, zwany aktywatorem młodego kolagenu, stymuluje podziały komórkowe skóry dzięki czemu poprawia jej strukturę i elastyczność.”

Zapach, zwyczajny kremowy, początkowo był dla mnie średnio przyjemny, ale z czasem się przyzwyczaiłam i teraz nawet mi się podoba. Diabłowi podobał się od samego początku, więc o swoje pierwsze wrażenie obwiniam ciążowe powonienie.

Konsystencja jest świetna. Kojarzy mi się bardziej z mleczkiem do ciała niż z kremem, co jest dla mnie akurat na plus. Troszkę trzeba je wcierać, żeby się dobrze wchłonęły, ale to również jest moim zdaniem zaletą, bo dzięki temu delikatny masaż skóry trwa dłużej. No i po wchłonięciu skóra jest miękka, przyjemna w dotyku i, co najważniejsze, nie klei się ani nie jest tłusta (jak po oliwce).

Nawilżenie skóry też mi się podoba. Nie czuję żadnego napięcia. Jest miękko, przyjemnie, gładko i nadal bez rozstępów.

Nie jestem w stanie na 100% ocenić czy brak rozstępów jest zasługą kremów Mama’s, bo na chwilę obecną (26 tydzień) brzuch rośnie w bardzo wolnym tempie. Może po prostu wcale nie miały w planach się pojawić. Może pojawią się później, bo jeszcze 3 miesiące ciąży przede mną. Jednak po miesięcznych testach z czystym sumieniem mogę kremy Mama’s polecić, bo ja jestem z nich zadowolona. Na pewno też będę dalej korzystać z otrzymanych kosmetyków (chociażby dlatego, że jeszcze się nie skończyły).

A jak tam Wasze wrażenia z walki z rozstępami? Z jakich produktów korzystałyście? Które faktycznie działają? A może również miałyście kontakt z firmą Mama’s? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach.


Tekst jest wynikiem współpracy z firmą Diagnosis.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook6Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
  • Ja używałam babydream i musteli, ale taaaaak mi się nie chciało smarować brzucha 😛 Niestety brzuch miałam olbrzymi i na samej końcówce pojawiły się niechciane rozstępy. Moja wina, moja wina. Może następnym razem będę miała większy zapał 😉

  • Widziałam, czytałam 🙂 Chyba nawet przez Ciebie kupiłam babydream, ale oliwkę – średnio mi się podoba, bo tłusta… no i średnio pamiętam o smarowaniu 😀
    Łudzę się nadzieją, że u mnie to będzie rodzinne – mama nie miała rozstępów w ciąży 😉

  • Też się tak łudziłam – moja też nie miała 😀

  • No dzięki! 😛 Eh…dobra, to idę się smarować 😀

  • Ja smarowałam kilkoma różnymi, i droższymi i tańszymi, a rozstępy i tak się pojawiły 🙁 chyba dużo od predyspozycji zależy. Ale każdy kosmetyk warto wypróbować!

  • Witam, ja uniknęłam rozstępów w ciąży (ale i ta jakieś mam po zwyczajnych dietowych skokach wagi). W ciąży się zawzięłam i codziennie masowałam się olejkiem ze słodkich migdałów (prawie niewyczuwalny zapach, ładne wchłanianie bez uczucia tłustości), może łatwiej o tym pamiętałam, bo skóra się domagała pomocy i swędziała niemiłosiernie. Balsamy mi się od razu rolowały na skórze i były fuj. Oliwka babydream już z resztą nie jest tak bardzo promowana ze względu na olej sojowy w składzie, ale o tym to już można się doinformować na blogu Sroki 😉 Życzę sukcesów w zapobieganiu i koniecznie trzeba pamiętać, żeby się smarować też po porodzie.

  • Myślę, że zawsze lepiej smarować, żeby skóra była dobrze nawilżona i elastyczna oraz, żeby sobie potem nie wyrzucać, że mogłyśmy dbać 😉

  • Ja czytałam o tym olejku kilka razy, ale jeszcze nie kupiłam. Pewnie wynika to głównie z tego, że mimo prawie 7 miesiąca brzuch jest wciąż nieduży, a skóra w ogóle nie swędzi, więc używam tego, co mam 🙂
    Ja rozstępy mam na biodrach z okresu dojrzewania i jakoś mi nie przeszkadzają. W zasadzie nawet o ich istnieniu zazwyczaj nie pamiętam 🙂

  • Ooooooooo 🙂 Cudowna wiadomość! Gratulacje przyszła Mamo 🙂
    Jeżeli chodzi o temat rozstępów to jestem szczęściarą bo przy wielkim bliźniaczym brzuchu ich nie miałam 🙂 Nie wiem czy z powodu genów czy z powodu kremów. Spodziewałam się, że przy dwóch lokatorach brzuch będzie duży i rozstępy mogą się pojawić, więc szybko zaczęłam go smarować. Używałam świetnego balsamu Palmers a dodatkowo po porodzie intensywnego olejku-serum Palmers. Rozstępy nie pojawił się nawet po porodzie 🙂
    Myślę, że nie ma wielkiego znaczenia czym smarujemy. Mam wrażenie, że chodzi po prostu o to aby skóra brzucha, tak wrażliwa w ciąży, była ciągle nawilżona, nie przesuszona.
    Mnie w bardziej zaawansowanej ciąży dodatkowo zaczęła swędzieć skóra, więc smarowałam się bardzo często.

  • Dziękuję bardzo 🙂
    Ja smaruję dla spokoju sumienia 🙂 Bo na razie nic nie swędzi i mam nadzieję, że nie będzie 🙂 Chociaż chyba ostatnio szybciej brzuch zaczął rosnąć.

  • Na pewno skórze to nie zaszkodzi i jeśli nagle dostaniesz brzuszka to będzie ona gotowa i elastyczna a nie sucha jak papier i podatna na uszkodzenia 🙂

}