Jak znalazłam się w piekle?

To nie jest dla mnie najlepszy okres. Pogoda beznadziejna, rodzina odstawia szopki, a mi się jeszcze okres zbliża. Kumulacja, której wrogowi nie życzę, bo nawet czekolada nie działa. Gdyby chociaż w cycki poszła ta czekolada, a tak… bez sensu. Postanowiłam się wobec tego wyładować i dokonać rzezi. Najpierw oczywiście dołożyłam sobie, uszczuplając rachunek bankowy, ale było warto.

Pierwszy raz w Diablo grałam wiele lat temu razem z moim bratem. To on mnie wciągnął w to szaleństwo. Zdaje się, że przeszliśmy całą podstawową wersję gry. Chociaż nawet nie pamiętam czy pierwszej czy drugiej części.

DiabloDiablo_2

Grafika, w porównaniu z obecną, nie była powalająca, ale rozwalanie kościotrupów, zombiaków i wszystkich innych potworów wystarczało wtedy do pełni szczęścia. Diablo to chyba jedna z niewielu dużych gier, które mnie aż tak wciągnęły. Do listy mogę dorzucić chyba tylko jeszcze Need For Speed, Age Of Empires i Simsy. To było jednak bardzo dawno temu, a od tamtych dni, moje podejście do gier bardzo się zmieniło.

Nie mniej jednak, kiedy więc dowiedziałam się w maju 2012 roku, że wychodzi Diablo 3, wiedziałam, że muszę ją mieć. Nawet z Diabłem poszliśmy na premierę w Warszawie i w wielkich kolejkach staliśmy po swoje pudełka z grami. Udało nam się kupić prawie ostatnie sztuki i jeszcze tej samej nocy rozpoczęliśmy mordowanie potworów. Wiele wieczorów i nocy poświęciliśmy na granie. Chociaż jakoś zmuszaliśmy się do chodzenia do pracy, to poza tym i zaspokajaniem podstawowych potrzeb (tak, seks też), nie robiliśmy nic innego. Liczyło się tylko Diablo. Nawet wiadomości od rodziny wyprowadzały nas z równowagi, bo trzeba było oderwać się od rozgrywki. Przepadliśmy w odmętach piekieł.

Na szczęście po przejściu całej gry chyba cztery razy, znudziliśmy się. Próbowaliśmy wracać do przerwanej rozgrywki, ale szybko traciliśmy zapał i zajmowaliśmy się czymś innym. Potrzebowaliśmy czasu by zatęsknić. Brakowało nam też naszego normalnego życia – rodziny, znajomych, seriali, spacerów i reszty aktywności. Wyszliśmy z podziemi na długie miesiące.

Jednak od tygodnia Blizzard zaczął wysyłać maile. Tym razem z informacją o premierze dodatku Reaper of Souls. Nie czytałam tego, co mi wpadało do skrzynki. Rzucałam tylko okiem czy to już. Początkowo sceptycznie nastawiona, zdecydowałam się wydać kasę na dodatek. Tym sposobem od wczoraj znów trafiłam do piekła i nie wiem, kiedy się wydostanę.

Zaczęliśmy z Diabłem walkę ze złem jeszcze przed 22:00. Chcieliśmy przypomnieć sobie, jak się gra. Nawet stare tunele okazały się ekscytujące. Przerwa dobrze nam zrobiła. Poza tym aktualizacja wniosła dużo świeżości. Poprawili denerwujące błędy i nielogiczne wcześniej rozwiązania. Gra chodziła płynniej i wydawała mi się ładniejsza graficznie (a może to zasługa tęsknoty). Mordując kolejne potwory, znów czułam się w swoim żywiole. Z Diabłem tworzymy perfekcyjnie dopasowany zespół. On Mnich atakuje z bliska, ja Łowca Demonów ostrzeliwuję wrogów z dystansu. Jesteśmy niepokonani. Dopóki nie zginiemy oczywiście, ale to drobny szczegół. Teraz można się wskrzesić przy własnych zwłokach, więc drobne zgony nie stanowią większego problemu.

Gdy tylko pojawiła się informacja o uruchomieniu Reaper of Souls, od razu przełączyliśmy się na akt V i zaczęliśmy przechodzić kolejne zadania. Po pierwszej nocy jestem grą zachwycona i chcę więcej. Dużo potworów, dużo tuneli, ścieżek i lochów. Bardzo dużo jest akcji. Nie da się spokojnie kroku zrobić, bo się zaraz potwory zlatują. Świetna grafika, dzięki której gra jest rozkoszą dla oka. Plansze są chyba jeszcze bardziej nastrojowe i dopracowane. Idealnie dopasowane do scenariusza. Do tego klimatyczna muzyka. Połączenie tego wszystkiego i współpraca z Diabłem sprawiają, że mogłabym się od tej gry nie odrywać.

Diablo-3-2Diablo-3-3

Dziś skończyliśmy o 4 nad ranem, przez co Diabeł zamiast na 8:00 do pracy dotarł na 10:00. Kolejne dni będą zapewne wyglądały wg. schematu – Diabeł wraca z pracy, znikamy z jedzeniem w podziemiach, padamy nad ranem na łóżko, Diabeł idzie do pracy, a ja męczę Was na blogu (albo gram lub śpię). Wszelkie spotkania towarzyskie na czas bliżej nieokreślony zostają zawieszone. Wyjątkiem jest Blog Experts #4, na którym planujemy się pojawić. Zapłaciłam za busa, więc się nie wymigamy. Tekstów Wam obiecać nie mogę, bo nie jestem pewna czy będę potrafiła myśleć o czymś innym niż Diablo w najbliższym czasie.

Na osłodę mam jednak kilka informacji:

  • Po pierwsze, jak chcecie stracić masę czasu na prostej grze, zajrzyjcie tutaj. Ostrzegam, wciąga.
  • Po drugie, dziś pojawił się na blogu u Marka wywiad ze mną. Jakby ktoś jeszcze nie wiedział, jak wyglądam, są tam fotki.
  • Po trzecie, jakby ktoś jeszcze tego nie zrobił, to może mnie śledzić na facebookutwitterze i nawet na instagramie.

W komentarzach zaś możecie mi napisać, jakie są wasze ulubione gry, przez które zarywaliście noce.

}