Kryminalne Pogaduchy Blogerów #5

W jeden z majowych dość ładnych weekendów wybraliśmy się z Diabłem w podróż w kierunku Wrocławia. Wyruszyliśmy Polskim Busem o 21:20, bo nocą można się przespać, nie tracąc dnia. No i na miejscu miałam być przed południem, a z uwagi na 7 godzinną podróż, nie było innych satysfakcjonujących połączeń. Wcześniej wysiadając o 3 we Wrocławiu, mieliśmy pociąg do Diabelskiej Mamy, który ruszał kilka minut po 4. Czekania się nie zauważało. Niestety PKP nie lubi swoich pasażerów i nam go zlikwidowali. Teraz zostaje nam szukanie zajęcia na dworcu, bo do pierwszego pociągu po piątej mamy dwie godziny. Najlepiej sprawdza się krótka drzemka w poczekalni. Udaliśmy się na przepyszne śniadanko i kolejna drzemkę, po której mogłam spokojnie wyruszyć na poszukiwanie przygody. Diabeł został pracować.

pogaduchy blogerów kino

Moim weekendowym celem były Pogaduchy Blogerów, które znowu zorganizowali dla nas Bartosz i Tomasz ze Studium Przypadku. Tym razem w kryminalnej wersji. Zapowiadali wiele atrakcji, z których pierwszą była przygotowana razem z Exploring Events gra miejska. Po ilości chętnych na facebooku myślałam, że nie załapię się na nią, bo standardowo udało mi się spóźnić. Do kina Nowe Horyzonty zamiast na 10:30 dotarłam kilka minut po 11. Na szczęście wszystko zaczęło się z lekkim opóźnieniem. Może czekali na mnie? Ktoś im doniósł, że to mój pierwszy raz? 😉 A może po prostu czekali na kogokolwiek, bo jak się okazało, dla większości blogerów była to zbyt wczesna pora by wstać. Albo dowiedzieli się, że Frugo też nie dotrze i poszli w jego ślady?

pogaduchy blogerów

Czas naglił i nie mogli czekać na wszystkich. Przekazali zebranym straszną wiadomość. Poprzedniego dnia jednemu z blogerów ukradziono laptopa, a następnie go porwano! Wszyscy przeżyliśmy szok. Co to teraz się wyrabia w tej blogosferze! Już nikt nie jest bezpieczny! W takiej sytuacji nie pozostało nam nic innego, jak ruszyć na ratunek biednemu Andrzejowi.

Podzielili nas na pięć pięcioosobowych grup, rozdali informacje, portrety podejrzanych i mapy z miejscami ich pobytu. Musieliśmy ustalić kto i dlaczego porwał Andrzeja. Nasza grupa była nieco wybrakowana, ale taki już los Czterech Jeźdźców Apokalipsy. Musieliśmy sobie poradzić w zmniejszonym składzie.

Przez kilka godzin biegaliśmy po mieście i wykonywaliśmy zadania zlecone przez podejrzanych, bo tylko wtedy odpowiadali na nasze pytania. Krok po kroku odkrywaliśmy, co działo się poprzedniej nocy, gdy napadnięto na jednego z naszych. Oczywiście nikt nie chciał ułatwić nam zadania i przyznać się do winy.

Udało nam się wskazać odpowiedzialną za całe zajście osobę oraz jej motyw, zdobyć odpowiednią ilość punktów i wrócić na tyle szybko, by wygrać grę. Oto nagrody:

Którymi nie zdążyłam się nacieszyć, bo światła zgasły i rozpoczął się pokaz filmu Sin City. Miałam mocno mieszane uczucia po tym seansie. Bruce Willis nie dał rady wynagrodzić mi czasu straconego w kinie, ale i tak było nieźle.

Niestety potem organizacja jakoś padła, bo nikt nie wiedział, co ma robić. Niby coś się miało dziać, a faktycznie wszyscy porozchodzili się grupkami. Ja wybrałam się razem z dwoma Łukaszami, Krzyśkiem, Dominiką i Magdą na degustację piwa i „kolację” w KFC. Następnie wszyscy wybraliśmy się na blogerską imprezę w klubie Gradient. Wielkiego szału nie było. Chyba się ludzie wolno schodzili. Jak dla mnie za wolno, bo przed północą wracałam w Diabelskie objęcia i nie doczekałam się dalszych atrakcji.

Z racji długiej drogi do Warszawy i braku biletów na popołudniowe godziny ominął mnie też zaplanowany na niedzielę piknik. Nie mniej byłam bardzo zadowolona i jak tylko będzie kolejna edycja, zamierzam się na nią wybrać.

}