Majówka w Pradze czyli tydzień offline

Całkiem niedawno był taki czas w moim życiu, gdy pierwszą rzeczą, którą robiłam po przebudzeniu, było sprawdzanie poczty i zaglądanie na Facebooka. Czynności te powtarzałam kilka razy dziennie. No dobra. Kilkanaście lub kilkadziesiąt razy. Oczywiście była to też ostatnia czynność wykonywana przed zaśnięciem. Diabeł w moim uzależnieniu nie pomagał, bo sam z racji wykonywanego zawodu i hobby siedzi całymi dniami i coś klika. Chociaż w jego wypadku są to pożyteczne rzeczy.

Ostatnio jednak zaczęło mnie to wszystko męczyć. Tekstów do czytania na feedly ciągle przybywało. Na Facebooku wpisy zaczęły wydawać się przeraźliwie głupie i nieciekawe. Zdjęcia jedzenia na Instagramie zaczęły nudzić. Czułam też rozdrażnienie, gdy ktoś się do mnie odzywał na komunikatorach. „Tracę czas na głupoty.” – Myślałam i irytowałam się jeszcze bardziej. W końcu zaczęłam uciekać z sieci. Ciekawsze już było sprzątanie mieszkania, ćwiczenia, zakupy i gotowanie.* Wreszcie dotarłam też do mojego ukochanego, choć już dawno temu porzuconego, zajęcia, jakim jest czytania książek. Oczywiście rozwiązanie nie jest 100% idealne, bo czytam głównie na iPadzie z włączonym WiFi. Czasem jednak wciągam się tak, że nie zauważam przychodzących powiadomień. W pewnym sensie z jednego nałogu wpadłam w kolejny. Na szczęście zaczęła sprzyjać mi też pogoda, idealna na rowerowe wycieczki.

Teraz jednak postanowiłam wykorzystać przedłużoną majówkę by odciąć się jeszcze bardziej. Prawie całkowicie. Okoliczności mam wyjątkowo sprzyjające. Zamierzamy wybrać się do Pragi. W planach są długie spacery, zwiedzanie, jedzenie, robienie zdjęć i czas w ramionach Diabła lub między stronami książek. Telefon i tablet zostanie pozbawiony jakiejkolwiek sieci. Będę zaglądać do was czasem, żeby wrzucić jakiś tekst i dać znać, czy jeszcze żyję. Rodzinie też. Tym bardziej, że moi kochani rodzice zgodzili się opiekować mieszkaniem i zwierzakami. Nie mogę ich więc potraktować nieprzerwanym milczeniem. Oczywiście te znaki życia będę dawać, gdy uda mi się znaleźć jakieś darmowe wifi. Natomiast jeśli to was dopadnie nieodparta potrzeba, żeby do mnie napisać, nie krępujcie się. Odpiszę. Każdemu. Jak wrócę.

Potrzebuję tego odpoczynku. Przerwy od wszystkiego i wszystkich. Zmiany otoczenia. Nawyków. Oderwania się chociaż na te kilka dni. Muszę parę spraw przemyśleć. Kilka rzeczy zaplanować. Podjąć pewne ważne decyzje. Rozwiązać odrobinę problemów. No i przede wszystkim pobyć zupełnie sama z Diabłem. To będzie nasza czwarta wspólna majówka. Jedna z wielu naszych rocznic. Doskonała okazja i idealny sposób, żeby uczcić kolejny wspólnie spędzony rok. Nie mamy zbyt wielu okazji, żeby się tak totalnie odciąć i być tylko dla siebie, bo zawsze jest coś do zrobienia. Dlatego chcemy, żeby podczas majówki było inaczej. Ma być wyjątkowo.

Jakieś pojedyncze zdjęcia pewnie będą pojawiać się na instagramie. Całość razem z wrażeniami pojawi się, jak wrócimy.

* Tak na serio, to ja bardzo lubię te wszystkie domowe obowiązki. Zwłaszcza gotowanie i zakupy, ale te spożywcze.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook10Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
  • lolo

    miłej majówki, ja tez muszę zrobic sobie detox od sieci i blogów, dlatego nie będę już tutaj do Ciebie zaglądać 😀 ciao

  • Miłego detoxu zatem 🙂

}