Mała przeprowadzka :-)

Skoro słowo się rzekło, musiałam zabrać swój dobytek z rodzinnego domu. Oczywiście wszystkiego na raz nie muszę przetransportować, bo i tak najpotrzebniejsze rzeczy miałam od dawna u Diabła. Może uda mi się wreszcie powyrzucać to co niepotrzebne, a resztę będę zwozić systematycznie. Dziś tylko jedna walizka i moje „dziecko” 😉 Uroczy futrzak, który chyba skorzysta na tym najbardziej. Dostał nową klatkę z wyposażeniem i nowego przyjaciela. No i przede wszystkim odzyska mnie i większą swobodę wychodzenia za kratek 😀 Moje częste przebywanie u Diabła i „stara” przyjaciółka w postaci mojej suni, która stwarzała pewne ryzyko, że w przypływie radości złapie Chrupka zębami, powodowało, że najczęściej oglądał świat zza krat 😉 Teraz natomiast kumplować będzie się z kotem, któremu prawie dorównuje wielkością, więc ryzyko spożycia nie występuje 😀 Czyli zapowiada się dla niego sielankowe życie 🙂

Zaś jeśli chodzi o mnie to oczywiście raj mieć będę na pewno, ale wciąż dziwnie się czuję. Wydaje mi się trochę nierzeczywiste, że wreszcie oficjalnie mieszkamy razem. Do tej pory czułam się jak u siebie, a dziś układając rzeczy na półkach, czuję się trochę obco…ale może to trochę wynika z tego niedowierzania.

Dawno temu doszłam do wniosku, że w Diabła mieszkaniu fizycznie nie ma dla mnie miejsca i nie mogłam pojąć jak mieściła się tu jego ex z dzieckiem, skoro on sam doskonale wypełnia całą wolną przestrzeń. Okazało się jednak, że przy dobrych chęciach nie jest tak źle i całkiem sporo tego miejsca udało się dla mnie wygospodarować.

Przy okazji odkryłam, że całkiem sporo rzeczy udało mi się zgromadzić 😀

A niezależnie od miejsca zamieszkania i tak znajdziecie mnie na facebookutwitterze lub instagramie.

}