Chwila relaksu na masażu tajskim w Gdańskim Sabai Jai

Zauważyłam, że pewne miejsca i okoliczności przyciągają podobne potrzeby. Już w zeszłym roku podczas Biby w Sopocie chcieliśmy wybrać się na masaż, a gdy się nie udało, przez cały rok chodziło takie wyjście za nami. Nawet kilka razy rozglądałam się po salonach w Warszawie, żeby wykupić Diabłowi seans na prezent albo zrobić nam wspólny np. na walentynki. Oczywiście nie wyszło, więc gdy w Gdańsku w drodze do domu natknęliśmy się na salon Sabai Jai z tajskim masażem od razu się zapisaliśmy na dwie godziny.

Wnętrze wygląda bardzo przyjemnie. Jest niewielkie, ale schludne i przyjazne. W środku troszkę za chłodno, ale mi zimno robi się nawet w centrum handlowym latem, więc mną się można nie sugerować. Na recepcji siedzi przemiła Pani, która chętnie i przystępnie wszystko tłumaczy, a także potrafi polecić odpowiedni masaż. Masażystki są również bardzo sympatyczne. W dodatku jedna z nich specjalizuje się w masażach mięśni i ścięgien, także lepiej trafić nie mogliśmy.

Wybraliśmy masaż tajski klasyczny całego ciała na jedną godzinę i taki na głowę, ramiona i plecy na drugą. Z zaznaczeniem, że dla Diabła ma być znacznie mocniejszy i skupiający się na kontuzji ścięgna barkowego, która wciąż dokucza bólem. Ja poprosiłam o nieco delikatniejszy, bo moja odporność na ból fizyczny do najwyższych nie należy (czasami aż zastanawiam się, jak przeżyję poród). Nie mniej obojgu strzelało w kościach tak, że masażystki śmiały się pod nosem.

Część masażu odbywała się przez kimono i kocyc, a część z wykorzystaniem olejków na gołe ciało. Diabelski bark został też dodatkowo potraktowany jakąś specjalną maścią. To był mój pierwszy raz i osobiście spodziewałam się wielkiego WOW, które nie nastąpiło. Było fajnie, rewelacyjnie nawet i jestem bardzo zadowolona, a sam masaż mógłby trwać jeszcze dłużej, ale moje plecy nie doznały cudownej ulgi i ozdrowienia, jakie sobie wyobrażałam. Wręcz przeciwnie, bo po wyjściu wszystko nas bolało bardziej. Na szczęście Pani w recepcji nas poinformowała, że to normalne i efekty zaczniemy odczuwać najwcześniej następnego dnia. Odetchnęłam z ulgą. Miałam nawet nie pisać tej notki, bo potem jakoś źle spałam i ból w szyi zamiast znikać, to się pogłębił. Jednak zmieniłam zdanie, bo minął już prawie tydzień i Diabeł, który od jakichś 3 lat codziennie narzekał na ból w barku, teraz wciąż rozradowany powtarza, że nic go nie boli. Nie mamy pojęcia jak zrobiła to tajska masażystka i ile to będzie trwało, ale wiem jedno. Jeśli Diabła znów rozboli ramię, jedziemy do Gdańskiego Sabai Jai na masaż. W dodatku mają bardzo fajne propozycje na wieczory tajskie i przystępne ceny, więc będąc w Gdańsku warto zajść do salonu w Jaśkowej Dolinie.

masaż sabai jai recepcjamasaź sabai jai ławkamasaż sabai jai napójmasaż sabai jai maskamasaż sabai jai łóżka

A będąc na facebooku warto zajrzeć do mnie.

Ps. Jakby ktoś pytał – tekst nie jest (niestety) sponsorowany, a za masaże płaciliśmy z własnej kieszeni. Tzn. Diabeł płacił.

}