Miesięcznik – moje plany na lipiec 2019

Miesięcznik to będzie zupełnie nowa forma cyklu podsumowującego i motywującego. Chcę, żeby zawierał plany na kolejny miesiąc oraz opis tego, co udało mi się zrobić lub zmienić w poprzednim miesiącu. Taki motywator dla mnie, a może również i dla Ciebie. Dobór akurat tego momentu na początek serii nie jest przypadkowy. W lipcu bowiem moja córka rozpoczyna przedszkole, a w związku z tym mam kilka dużych planów.

Dlatego też dzisiejszy wpis zaczynam od przedstawienia, jakie mam plany.

1. Zdać wreszcie prawko!

Do prawka będę podchodzić w pewnym sensie po raz trzeci. Pierwszym razem, już ponad 10 lat temu, zdałam egzamin teoretyczny i dwukrotnie podeszłam do praktycznego. Niestety oblałam i potem szkoda mi było kasy na kolejne jazdy doszkalające. Wiem, jak głupio to teraz z perspektywy czasu brzmi. Wyrzuciłam bezmyślnie tamte pieniądze w błoto i jestem trochę za to na siebie zła. Niestety wtedy nie widziałam żadnych perspektyw na posiadanie samochodu, więc prawko wydało mi się bezcelowe. Nie miałam też za bardzo kasy na dodatkową naukę.

Teraz w ubiegłym roku zaczęłam wszystko od nowa. Okazało się jednak, że teorię w wersji kursu mam zaliczoną i mogę od razu przejść do jazd. Zakładałam też, że będzie to tak samo proste jak za pierwszym razem. Przez to nie przyłożyłam się do nauki, co było ogromnym błędem. Ilość materiału drastycznie wzrosła, a także zawiera mnóstwo wiedzy bezużytecznej i mój mózg ostro protestuje przed jej przyswojeniem. Teraz jednak mam zamiar przysiąść do nauki pod nieobecność córki, wykupić i tak potrzebne mi jeszcze jazdy dodatkowe i wreszcie zdać to cholerne prawko. Trzymaj kciuki!

2. Porządki – minimalizm i zero waste

Minimalizm chodzi za mną od dawna, niestety z niezbyt dobrym skutkiem, bo wyrzucanie zdecydowanie mi nie wychodziło. Ciągle coś się „na pewno przyda”.  Podczas przeprowadzki związanej z remontem zrozumiałam, że minimalizm dobrze by nam zrobił. Konieczność przenoszenia naszego dobytku boleśnie uświadomiła mi, że mamy zdecydowanie za dużo rzeczy. Strasznie mnie to przytłoczyło. Tym bardziej, że wtedy niewiele wyrzuciliśmy. Uznaliśmy, że największy przesiew zrobimy wracając do naszego mieszkania po zakończonym remoncie. Niestety ten przeciąga się z 4 miesięcy do już prawie 12. Natomiast ilość rzeczy w mieszkaniu zamiast maleć, nieustannie rośnie. Nowe zabawki dla córki, prezenty, gadżety Narzeczonego pojawiają się jakby znikąd 😉

Rozglądam się i drżę na myśl o powrocie do mieszkania. Konieczność przetransportowania i rozpakowania tego wszystkiego mnie zwyczajnie przeraża. Zwłaszcza, że przewidywany tym razem termin oddania mieszkania wypada na ostatni miesiąc ciąży, a co za tym idzie – okres przygotowywania miejsca i rzeczy dla noworodka. Dlatego postanowiłam więcej nie zwlekać i wykorzystać nadchodzące miesiące na zrobienie gruntownych porządków oraz wyrzucanie/oddawanie rzeczy niepotrzebnych.

Zero/less waste

To jakby konsekwencja wprowadzenia minimalizmu, a także potrzeba wynikająca z obserwacji. W wynajętym mieszkaniu mamy mniejsze kosze na śmieci. W związku z tym częściej trzeba je było wynosić. Co skłoniło mnie do zastanowienia się nad tym, jak dużo śmieci produkujemy. Kiedy zaczęłam zwracać na to uwagę, zaczęłam też szukać sposobów na poprawę tej sytuacji i trafiłam na sporo artykułów odnośnie ograniczania odpadów. Bardzo to do mnie przemawia. Szczególnie, gdy chodzimy z córką na plac zabaw i notorycznie widzę górę rozwalonych śmieci wokół kosza czy walające się właśnie na placu. Nie chcę, żeby moje córki dorastały na jednym wielkim śmietniku. Dlatego też postanowiłam zmiany zacząć wprowadzać od siebie. Będę o tym pisać więcej już niedługo.

3. Zdrowie

Zamierzam wrócić do regularnych treningów. Nic bardzo wymagającego, bo ciąża. Chcę jednak ćwiczyć jogę oraz zająć się poprawieniem kondycji nóg i rąk. Dodatkowo obowiązkowe 10 tysięcy kroków dziennie i dużo czasu spędzonego na powietrzu.

Mam też w planach bardziej przyłożyć się do zdrowego odżywiania. Sporo udało mi się zmienić odkąd po pierwszej ciąży zaczęłam się odchudzać z głową. Chcę jednak pójść o krok dalej i bardziej ograniczyć ilość mięsa na rzecz roślinnej diety. Nie dość, że to z korzyścią dla mnie, to jeszcze dla środowiska. Mam też zapisaną w notesie całą masę zdrowych przepisów, które planuję systematycznie testować.

4. Blogowanie

To jest w zasadzie dla mnie najważniejsze, ale celowo zamieszczam to prawie na samym końcu. Wszystko dlatego, że dwie pierwsze rzeczy muszę ogarnąć, żeby już nic nade mną nie wisiało i, żebym mogła w spokoju i na 100% zająć się blogiem. Natomiast trzecia powinna poprawić moje samopoczucie i znacząco zwiększyć ochotę do regularnej pracy.

Od jakiegoś czasu wróciłam do w miarę regularnego blogowania. Piszę nowe notki, poprawiam i odświeżam stare. Niestety w międzyczasie robię też masę innych rzeczy i nie zawsze starcza mi czasu na wszystko. Dzięki wysłaniu córki na kilka godzin do przedszkola zyskam trochę czasu na efektywniejszą pracę.

Zależy mi, żeby przez najbliższe dwa/trzy miesiące ogarnąć jak najwięcej. Wyrobić pewne nawyki, żeby potem już trochę na tej fali popłynąć, gdy na świecie pojawi się nowy członek naszej rodziny.

5. Efektywne planowanie

To też jest coś, w co się wkręcam ostatnio. Od dawna podglądam Panią Swojego Czasu, a ostatnio jeszcze trafiłam na bloga Kasi – Worqshop i postanowiłam wreszcie ogarnąć ten temat porządnie. Do tej pory robiłam plany, zapisywałam zadania do wykonania i… nie zaglądałam do nich zupełnie. Nie kontrolowałam postępów, a w rezultacie najczęściej nie robiłam zupełnie niczego z zapisanych rzeczy.

Teraz postanowiłam zacząć planować z głową i w miarę możliwości trzymać się tego, co sobie zaplanowałam. Między innymi po to, żeby pierwsze punkty z listy wykonać w określonym przeze mnie terminie. Również po to, żeby później łatwiej było mi z noworodkiem.

Doskonale pamiętam, jak przy pierwszej córce poszłam totalnie na żywioł i porzuciłam wszystko poza nią i jedzeniem. Tym razem nie chcę tego robić, bo pamiętam też, że miałam sporo wolnego czasu, który marnowałam. Nie miałam planów, więc nie robiłam nawet skrajnego minimum, które moje cele popychałby do przodu. Chcę, żeby tym razem było inaczej i moje plany nie straciły na ważności.

Podsumowanie

W kolejnych wpisach od niego będę zaczynać. Tym razem jest przewrotnie, bo plany klarowały mi się w głowie odkąd zdecydowałam zapisać córkę do przedszkola. Ich wykonywanie nie miało takiego wymiaru, jaki planuję na najbliższe miesiące. Trochę już udało mi się ogarnąć – sprzątnęłam jedną szafkę, piszę nowe posty na bloga, zazwyczaj nie kupuję warzyw i owoców w foliowych reklamówkach, przygotowałam kilka nowych dań oraz przerabiam testy na prawko.

Jest to zdecydowany postęp w stosunku do miesięcy, gdy planu nie miałam żadnego. Mam nadzieję, że w podsumowaniu lipca będzie to wyglądać jeszcze lepiej.

Daj znać w komentarzu, jakie Ty masz plany na najbliższy miesiąc lub nawet na całe wakacje. Chcesz coś zmienić w swoim życiu? A może dalej konsekwetnie próbujesz wykonywać noworoczne postanowienia?

Przy okazji zapraszam też do polubienia moich profili na facebookutwitterze lub instagramie.

}