Moja wielka miłość – Wrocław

!Kocham Wrocław!

Można by rzec, że ot tak, bo pojechałam i się zakochałam. Chociaż nie od pierwszego wejrzenia. To zdecydowanie była kwestia kiedy, z kim i po co tam pojechałam.

Pierwszy raz we Wrocławiu byłam kilka lat temu na festiwalu salsy z moim poprzednim facetem. Mój pierwszy taneczny wyjazd, początek miłości do tańca i co? No i nic. Wtedy miasto nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Może dlatego, że wcale mu się nie przyjrzałam. Chętnie zrzuciłabym za to winę na eksa, bo w dużej mierze była jego, ale cóż… zawsze mogłam przecież chodzić i zwiedzać miasto sama 😉

Teraz na Wrocław patrzę oczami pełnymi miłości. Zawdzięczam to Diabłowi i zeszłorocznej majówce. Było wręcz magicznie. Moja wtedy jeszcze jednostronna miłość nabierała rozpędu, głowa była pełna marzeń i miałam wrażenie, że świat z uśmiechem pomaga mi wszystko przeżyć jak najlepiej. Czułam się jak we śnie, a może jeszcze lepiej. I choć myślałam wtedy, że to nie jest możliwe, zakochiwałam się coraz bardziej i bardziej każdego dnia – w Diable i we Wrocławiu.

Ponoć każdy ma gdzieś na ziemi swoje miejsce. Tam zdecydowanie jest moje…

Wrocław jest dla mnie piękny za dnia i jeszcze piękniejszy nocą. Klimat, budynki, uliczki i to wrażenie, że nikt się tam nigdzie nie śpieszy. Miasto jest takie spokojne, a jednocześnie tętni życiem. I to nie było tylko jednorazowe wrażenie, magia chwili, bo za każdym razem, gdy tam jadę, czuję dokładnie tak samo. Jestem podekscytowana pobytem, ale wyciszam się, uspokajam i odpoczywam. Mam ochotę siedzieć i chłonąć atmosferę miasta, przyglądać się ludziom, słuchać ich rozmów. Zatrzymać się.

Nie wiele jeszcze miast zwiedziłam, ale Wrocław zawsze będzie miał specjalne miejsce w moim sercu i zawsze będę tam wracać…

A tu Wrocławskie krasnale. Ciągle ich przybywa i za każdym razem można natknąć się na jakiegoś nowego. Może kiedyś uda nam się zebrać wszystkie 🙂

Jak widać, głowę ma wymacaną 😀

A ten poniżej pewnej marcowej nocy prawdopodobnie podsłuchał jak Diabłowi wyrwało się pierwsze „Kocham Cię” 🙂

Mam ich więcej, ale to i tak kropla w morzu krasnali 😉

}