Mroczne oblicze antykoncepcji hormonalnej

Czytałam już wiele artykułów napisanych przez męskich specjalistów od seksu i relacji, w których roiło się od porad, by kobiety brały tabletki antykoncepcyjne. Tak ma być niby wygodniej i lepiej. Pytanie tylko dla kogo. Mam bowiem wrażenie, że większość z nich nie ma zielonego pojęcia, jakie to niesie skutki i myśleli tylko o swoim komforcie nieużywania prezerwatyw. Tabletka jednak to nie tylko ochrona przed niechcianą ciążą i możliwość zapomnienia o uciążliwej gumce.

Oczywiście nie odbieram im korzyści i pozytywnych skutków. W stałym związku, gdy seks uprawia się często i regularnie, to zdecydowana oszczędność na prezerwatywach i wygoda, bo nie trzeba ciągle pilnować, żeby mieć je pod ręką. W dodatku, o ile stosuje się je prawidłowo i regularnie, mamy większe szanse uniknięcia niechcianej ciąży. Nie grożą nam straszne przeżycia związane z pęknięciem czy zsunięciem się prezerwatywy. To również (prawie) idealne rozwiązanie dla niektórych kobiet mających problemy jajnikami, a co za tym idzie z trądzikiem czy nadmiernym owłosieniem, bo tabletki są na to doskonałym lekarstwem. Obniżają poziom testosteronu, którego nadmiar jest odpowiedzialny za tego typu kłopoty. Ponoć nawet zmniejszają ryzyko wystąpienia raka jajników i endometrium oraz mogą wpłynąć na powiększenie obszarów mózgu odpowiedzialnych za pamięć i podejmowanie decyzji.

Na tym jednak moim zdaniem kończą się dobre strony korzystania z antykoncepcji hormonalnej. Lista skutków niepożądanych w ulotkach raczej przebija „możemy się bzykać bez gumki”. Zobaczcie sami, co może przytrafić się kobiecie: zaburzenia miesiączkowania, krwawienia międzymiesiączkowe, bolesność piersi, upławy, grzybice pochwy, nudności, bóle głowy, migreny, zmiany nastrojów, nastroje depresyjne, nadwrażliwość na światło i kłopoty z noszeniem szkieł kontaktowych, przetłuszczanie się włosów, wymioty, wzdęcia, zmiany libido, nadciśnienie lub niedociśnienie tętnicze, zatrzymanie płynów, zmiana masy ciała, a także trądzik czy nadmierne owłosienie. Są to jednak hasła, które zazwyczaj nie wiele kobietom mówią. Zaś przy takiej liście, to nawet średnio przekonuje mnie fakt, że ponoć obecnie znacznie poprawiła się jakoś tabletek, bo zawierają zdecydowanie mniejszą ilość hormonów niż kiedyś. Jak dla mnie ta lista wygląda tak samo. W dodatku bagatelizowane są skutki, które mogą fatalnie wpłynąć na samą kobietę i jej związek. Nie mówiąc o tym, że przy porównywaniu tabletek z gumkami często zapomina się, że te pierwsze przed chorobami przenoszonymi drogą płciową nie zabezpieczają.

Wygląd i atrakcyjność

Teraz to ponoć mniejszy problem, ale nadal tabletki sprzyjają przybieraniu na wadze. Oczywiście nie u każdej kobiety i niekoniecznie w jakiś drastyczny sposób, ale nadprogramowe kilogramy mogą się pojawić. Zatem „zmiana masy ciała” to najzwyklejsze tycie. Niby głównie jest to spowodowane zatrzymywaniem się wody w organizmie, ale efekt nadal nie jest zadowalający. Zwłaszcza gdy większość kobiet walczy o spadek kilogramów. Z drugiej strony są plusy – hormony mogą pobudzić wzrost tkanki budującej piersi, a z tego ucieszy się już prawie każda kobieta i zapewne jej facet też.

Pomijając jednak bezpośredni wpływ na wygląd zewnętrzny, to tabletki działają również na to, jak jesteśmy odbierane przez mężczyzn. To już zasługa matki natury, którą próbujemy oszukać. Tabletki zatrzymują owulację przez co kobiecy organizm nie produkuje odpowiednich dla tego okresu kuszących mężczyzn hormonów. Kobieta w „ciąży” działa więc zniechęcająco na męską podświadomość. Czy nam się to podoba czy nie, natura oczekuje od nas przedłużania gatunku, a biorąc tabletki działamy przeciw niej. Dlatego, gdy on traci szansę, żeby nas zapłodnić, przestajemy być dla niego atrakcyjne.

Zdrowie

Tabletki między innymi negatywnie wpływają na gęstość kości, która jest niższa u tych je zażywających. Tkanka kostna może być stymulowana przez wzrosty poziomu estrogenu, a przy tabletkach jest on utrzymywany na stałym poziomie i już mamy problem. W dodatku pigułki zwiększają ryzyko wystąpienia chorób zakrzepowo-zatorowych. Gdy przyjmujesz takie, zawierające drospirenon (nowy rodzaj progesteronu syntetycznego) jesteś nawet 3 razy bardziej narażona niż gdybyś brała te ze starszą wersją – lewonorgestrelem. Dodatkowo badacze wciąż nie są zgodni czy tabletki podwyższają ryzyko zachorowania na raka. Jedne badania potwierdzają, inne twierdzą, że wpływu nie ma. Jednak rak to nie katar, którego złapanie można zaryzykować. Warto więc zapoznać się z historiami chorób w rodzinie, by zmniejszyć ryzyko wystąpienia niechcianych chorób.

Libido i nastrój

Na koniec zostawiłam sobie dwie najważniejsze, z punktu widzenia związku, rzeczy, które obie płcie powinny skutecznie zniechęcić do tabletek. Ulotka nie precyzuje problemu dokładnie. Możemy w niej przeczytać o zmianach libido, wahaniach nastroju czy nawet nastrojach depresyjnych. Co to jednak oznacza i jaki ma wpływ na związek? Tego zazwyczaj musimy dowiedzieć się sami, a to już przyjemne nie jest. Tak się niestety składa, że jeśli kobiecie się obniża libido, to spada ono… praktycznie do zera. Możesz podkręcać atmosferę, kupować gadżety, puszczać porno, ale to i tak niczego nie zmieni. Walka z hormonami jest niestety nierówna. Natomiast w kwestii wahań nastroju jest jeszcze ciekawiej. Twoja kobieta, uosobienie dobroci, spokoju i optymizmu, przeistacza się w zionącego ogniem smoka, którego z równowagi wyprowadza dosłownie wszystko lub w jedną wielką chodzącą czarną rozpacz. Wydaje mi się, że nie muszę tłumaczyć do czego prowadzi połączenie braku seksu i nieustannych fochów, pretensji i awantur?

Cichy zabójca

Ciekawostką jest również fakt, że tabletki nie zawsze działają w tak negatywny sposób od razu. Zdarza się, że pierwsze miesiące ich stosowania to istny raj dla pary, która wykorzystuje możliwości do granic. Zarówno nastrój, jak i libido może obniżać się z czasem oraz na tyle stopniowo, że zmianę ciężko będzie przypisać tabletkom. W takich sytuacjach zaczyna się wydawać obu stronom, że to wszystko co się dzieje, to wina partnera/ki. On czuje się nieatrakcyjny, myśli, że przestał ją pociągać lub ona wcześniej udawała, a na prawdę jest oziębłą suką. Ona zaś czuje się wyprowadzona z równowagi każdym jego zachowaniem i nawet śmieszące ją wcześniej żarty, teraz podnoszą ciśnienie. W końcu sytuacja staje się nie do wytrzymania.

Z przykrością muszę stwierdzić, że powyższy tekst, z wyjątkiem wpływu na zdrowie, został stworzony w oparciu przede wszystkim o moje własne przeżycia. Dzięki tabletkom rozpadły się moje 3 związki i dopiero jakiś czas po zakończeniu ostatniego doznałam olśnienia, w którym momencie pojawiał się problem. Tabletek próbowałam również w związku z Diabłem, ale tu wystarczył miesiąc próby, żeby z nich jednak zrezygnować. Dlatego nie zgodzę się, że wystarczy je dobrać odpowiednio. Moi lekarze byli zapoznani z wynikami moich badań, dostawałam różne rodzaje tabletek, ale efekt końcowy za każdym razem był dokładnie taki sam. Dobrze wpływały na mnie tylko jedne, po których ochotę miałam bez przerwy i nastrój, jakby każdego dnia była gwiazdka, ale niestety zostały wycofane ze sprzedaży.

Dodatkowo, żeby mi ktoś nie zarzucił, że jestem kiepskim materiałem do wyciągania ogólnych wniosków powiem, że rozmawiałam na ten temat z innymi kobietami, a także poświęciłam sporo czasu na przejrzenie różnego rodzaju forów internetowych. Nie jestem odosobnionym przypadkiem, a wręcz sytuacja powtarza się nagminnie. Kobiety nieustannie skarżą się na spadek libido i obniżenie nastroju. Ja sama zaczęłam się w którymś momencie śmiać, że tabletki mają 100% działanie antykoncepcyjne, bo nie da się zajść w ciążę bez uprawiania seksu i bez partnera, który w końcu ucieka. Tylko jeśli zamiast poprawić jakość seksu, tabletki rozpieprzają ludziom związki, to raczej nie jest to zabawne.

Dlatego drogie panie nie dajcie sobie wcisnąć piguł bez zrobienia dokładnych badań hormonalnych. Upewnijcie się, że lekarz traktuje was poważnie i przepisuje wam odpowiednie środki. Natomiast gdy już zaczniecie je przyjmować, bardzo uważnie obserwujcie siebie i swoje reakcje. Porozmawiajcie też ze swoim partnerem. Powiedzcie mu o możliwych zmianach w waszym zachowaniu lub po prostu pokażcie mój tekst. Niech on też przygotuje się na obserwowanie was w tym czasie i uzbroi się w cierpliwość. Skoro nie chce używać gumek i robić dzieci, niech też weźmie odpowiedzialność i będzie pomocny.

P.S. Niestety z przyczyn zdrowotnych będę musiała ponownie przetestować działanie tabletek antykoncepcyjnych, więc jeśli coś się zmieni w ich wpływie na mnie, to przygotuję dla was aktualizację tekstu.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook16Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
  • Ja przez tabletki miałam problemy zdrowotne, faktycznie odrobinę przytyłam, a libido spadło niestety dość szybko… Zdrowie się unormowało, muszę się tylko częściej badać, a nad resztą jestem w stanie zapanować. Ale faktycznie nie nazwałabym tej metody idealną.

  • Nigdy nie brałam tabletek, ale stosowałam system transdermalny Evra (te plastry) i Nuva Ring (krążki).

    Evra: senność, zmęczenie, spadek libido, urósł mi biust. U koleżanki – podobnie z biustem, wzrost libido, wszystko super.

    Nuva Ring – brak jakichkolwiek objawów, zapominałam na 3 tygodnie o tym, że go mam. Nie przechodzi przez krew ani przez układ pokarmowy, więc jest mniej inwazyjny (zwlaszcza dla wątroby) niż inne środki hormonalne. Z minusów – cena, ok. 50zł (Evra podobnie). Przy noszeniu niewyczuwalne. Jeśli zacznę znowu stosować, to tylko i wyłącznie to.

  • Dzięki wielkie za komentarz! Jeśli lekarka się zgodzi (u mnie chodzi o sprawy zdrowotne), to chętnie przetestuję. Może najpierw plastry, żeby cycki urosły, a potem krążki 😉
    Btw. te cycki to tak na stałe rosną? 😉

  • No właśnie z powodu takich problemów jest metodą zawodną. Zwłaszcza, że przy dłuższym stosowaniu może się skończyć wtórnym brakiem miesiączki lub problemami z miesiączkowaniem.

    Ale zaciekawiła mnie Tattwa z krążkami i plastrami, trzeba będzie spróbować 🙂

  • Naszprycowana

    To ja może z drugiej strony. Tabletki biorę od ok. 2,5 roku i biorąc pod uwagę stały związek i seks regularny, mimo wszystko uważam to za świetną opcję.
    1: nic mi nie jest. Oprócz mdłości przez pierwszych kilka dni i tego, że lekko zmniejszyła mi się odporność na alkohol nie mam żadnych skutków ubocznych. Libido jest, nie przytyłam. Piersi niestety nie urosły.
    1: okres jak w zegarku. Nigdy tak nie miałam.
    2: bezpieczeństwo i spokój psychiczny. Nie do zastąpienia.
    Także jak dotąd jedyna wada jest taka, że co trzy miesiące muszę ganiać do lekarza po kolejną receptę 🙂

  • John

    Czy te wycofane z obuegu super piguły, o których wspominasz to czasem nie tzw dopalacze? 😉 objawy jakby podobne…

  • Nie. To tabletki, które nazywały się Diana. Lecznicze z działaniem antykoncepcyjnym.

  • Iwona

    Ja podzielam zdanie Autorki tego posta. W przeciągu ostatnich 12 lat 2 osoby, które znalam zmarły z powodu antykoncepcji hormonalnej (wiek: 18 i 22) dwie kolejne do dziś borykają się z problemami zdrowotnymi (zakrzepica) pomimo, że nie są i nie były w grupie ryzyka (poniżej 35 r.ż,niepalące) a masa innych leży na oddziałach kobiecych.
    U nas to szalenie popularna metoda antykoncepcyjna, podczas gdy w innych krajach odchodzi się od niej na rzecz np. równie skutecznego komputera cyklu (Pearly, Lady, Comp czy co tam jeszcze jest) np. w Niemczech, Kanadzie, USA. Tyle, że u nas „nowości” czasem zwane „otrzeźwieniem” przychodzą kilkanaście lat później 🙂

}