Najlepszy przepis na pizzę na grubym cieście z serkami pleśniowymi!

W ramach przypływu dobroci postanowiłam się podzielić z Wami moim rewelacyjnym przepisem na pizzę na puszystym cieście. Chociaż kusi dodać „nie róbcie tego w domu”, bo nie lubię konkurencji 😉

Uwielbiam pizzę marrakesz z PizzaHut. Łączy w sobie bowiem moje ulubione składniki – serki pleśniowe, suszone pomidory i grube ciasto. Pychotka! Postanowiłam jednak spróbować stworzyć podobne cudo w domu, bo to umożliwia dodawanie innych składników – jak chociażby szynkę, oliwki czy pieczarki. Znaleziony w necie przepis na ciasto, niby z PizzaHut, nie zdobył mojego serca i żołądka. Wyszło cienkie, a takiego zdecydowanie nie chciałam. Rozczarowana postanowiłam zwrócić się o przepis mojego taty, którego pizze uwielbiałam, ale też z jakiegoś powodu mi nie wyszło odpowiednio grube. Wtedy nie wiedziałam, o co chodzi i myślałam, że jestem beznadziejną kucharką. Diabeł zaprzeczał i sama po smaku wiedziałam, że przesadzam. Dla mnie jednak grubość ma znaczenie 😉

Po kilku kolejnych eksperymentach okazało się, że klucz do sukcesu tkwi w drożdżach. Muszą być świeże! To niby oczywiste, ale jak kupujesz, to nie zakładasz od razu, że nie będą „pracować”, zwłaszcza jak data przydatności jest długa. Sposób przygotowania też jest różny, ale ja sprawdziłam na sobie jeden absolutnie niezawodny i jego będę się trzymać.

A i przepis jest na duuuużą pizzę, bo ja lubię mieć co potem odgrzać następnego dnia w pracy i denerwować koleżanki zapachami. Można jednak swobodnie zaprosić kilka osób. Cztery powinny być przejedzone, bo ja swoją dzielę na 6 kawałków i po jednym umieram 😀

Dobra, ale wracając do przepisu:

Składniki na ciasto:

– 40 g świeżych drożdży;
– 1 i 1/2 szklanki wody;
– 2 łyżeczki cukru;
– 600 g mąki pszennej;
– 4 łyżki oliwy/oleju (dodatkowo do posmarowania blachy i ciasta);
– 1 łyżeczka soli.

Podgrzewam sobie wodę, wygodnie w garnku, bo łatwiej pilnować, żeby była ciepła, ale nie gorąca. Połowę przelewam do małej miski, wsypuje cukier i rozkruszam drożdże. Mieszam dokładnie, aż się wszystko rozpuści i odstawiam na ok. 5 minut. Ponieważ kuchenkę mam z płytą, odstawiam na zgaszone, stygnące pole, żeby woda trzymała temperaturę. Niech sobie drożdże „pracują”. W tym czasie ważę i przesiewam mąkę do dużej miski. Drożdże powinny się spienić i wyglądać mniej więcej tak jak na zdjęciu:

Następnie wlewam je do mąki i mieszam (można łyżką – wtedy wygodniej jest dodawać czystymi rękami resztę składników :-D). Wlewam resztę wody, oliwę i wsypuję sól. Wyrabiam ciasto „na oko”, tzn. musi przestać kleić się do rąk i miski, być elastyczne, miękkie i w miarę możliwości gładkie. Ustawiam w między czasie piekarnik na 50*C. Ciasto wyjmuję na chwilę z miski, żeby móc je całe wysmarować olejem. Wkładam z powrotem, przykrywam ściereczką i wstawiam do lekko nagrzanego piekarnika. Ciasto ma sobie rosnąć w cieple, a nie się piec. Ja nie sprawdzam, ile czasu ciasto jest w piekarniku, bo jestem zajęta i wyjmuję je, kiedy zaczyna od spodu napierać na ścierkę, ale dobrze, żeby siedziało ok. 30-40 minut w cieple.

Kiedy ciasto przebywa w domowej suchej saunie, zajmuję się przygotowaniem składników. Zaczynam od przygotowania sosu do pizzy, w którego skład wchodzi koncentrat pomidorowy, odrobina ketchupu, świeży czosnek i przyprawy: bazylia, majeranek, oregano. Potem przychodzi pora na dodatki na pizzę. Tu można szaleć dowolnie. Mój wybór pada na pieczarki, paprykę, oliwki, serki pleśniowe (lazur i gorgonzola), szynkę i suszone pomidory. Wszystko to kroję w mniejsze lub większe kawałki. Żółty ser (najbardziej lubię radamer) ścieram na tarce.

pizza składniki

W między czasie zaglądam do ciasta, jak widzę, że wyrosło, to wyciągam miskę z piekarnika. Smaruję blachę olejem i całą pokrywam ciastem. Oczywiście wałka nie mam, więc używam do tego rąk, ale jak ktoś posiada, może się nie krępować i wałkować do woli 🙂 Ciasto przykrywam ponownie ścierką i na trochę wstawiam do piekarnika. Przez trochę rozumiem czas potrzebny mi do dokończenia krojenia składników czy starcia sera. Jak idzie mi za szybko, to sprawdzam, co porabia Diabeł w pokoju. Potem wyjmuję blachę i przestawiam piekarnik na 200*C (u mnie z termoobiegiem ta temperatura sprawdza się idealnie). Następnie smaruję ciasto moim sosem do pizzy i układam pozostałe (z wyjątkiem żółtego sera) składniki…

Wstawiam pizzę na 10-15 minut. Wyjmuję, żeby posypać serem i ponownie wstawiam do momentu, aż ser się rozpuści czyli ok. 5 minut.

Na zdjęciu suszone pomidory położyłam jako dekorację na górze, ale równie dobrze smakują zapieczone pod serkiem.

SMACZNEGO!

}