Nas dwoje czyli miłosna układanka – recenzja

Staram się nigdy nie przegapić okazji do ulepszania swojego związku z Diabłem, do poprawy własnego i naszego wspólnego życia. Lubię żyć szczęśliwie i chętnie wykorzystuję sposobności, żeby wszystko było lepsze. Używam każdych możliwych dróg – rozmów z innymi, artykułów z gazet czy internetu i oczywiście książek. Dlatego, kiedy Wydawnictwo Czarna Owca zaproponowało mi nowy poradnik autorstwa Marii Rotkiel „Nas dwoje czyli miłosna układanka”, nie mogłam się oprzeć.

Książka zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, chociaż dla mnie osobiście większa jej część jest zupełnie nieprzydatna. Wynika to z tego, że pierwsza część mówi o tym, czego każdy powinien nauczyć się przed wejściem w związek i na jego początku, a końcówka przeznaczona jest dla tych, który powinni lub już się rozstali. Nie przewiduję rozstania z Diabłem, a co za tym idzie, powrotu szukania partnera. Na szczęście środek zrekompensował nadmiar akurat mi niepotrzebnych treści.

Ponieważ jednak książki nie czytałam tylko z myślą o sobie, ale również o was – moich czytelnikach, od razu muszę zaznaczyć, że każdemu, niezależnie od zaawansowania życia uczuciowego, będę książkę Marii Rotkiel polecać. Przeczytałam wiele pozycji o relacjach damsko-męskich. Lepszych, gorszych. Mniej lub bardziej dopasowanych do moich potrzeb. Natomiast „Nas dwoje…” ma w sobie wszystkiego po trochu, w proporcjach pozwalających dobrze ogarnąć swoje uczuciowe życie. To kompleksowy poradnik, który przyjemnie poprowadzi od samotności przez początki znajomości, zagłębianie się w relację aż do rozstania, jeśli okaże się ono konieczne.

Z książki na początku dowiemy się, jak znaleźć odpowiedniego partnera i jak go sobą zainteresować. Autorka, prawie jak ja u siebie, przekonuje, żeby przejąć inicjatywę, flirtować, chodzić na randki i cieszyć się seksem. Potem, całkiem słusznie, przekonuje, by w fazie zakochania nie stracić głowy i przede wszystkim być sobą. Gdy już wejdziemy w związek, podpowiada, jak budować relację pod kątem emocjonalnym oraz fizycznym. Przypomina o sprawach, o których partnerzy w wieloletnich związkach potrafią zapomnieć i uczy, w jaki sposób wrócić do tego, co było. W końcu prowadzi nas za rękę przez kryzysy oraz rozstanie, które czasem bywa ich konsekwencją.

Książka jest napisana w przystępny sposób. Każde zagadnienie ma swój osobne rozdział, na końcu którego znajduje się podsumowanie najważniejszych rzeczy. W dodatku zawiera w sobie porady i pokazuje pewne sytuacje na przykładach swoich pacjentów. Autorka dorzuca też ćwiczenia, które często warto jest zrobić. Można dojść do ciekawych wniosków. Nawet ja znalazłam w niej przydatne fragmenty i uświadomiłam sobie, jak łatwo o niektórych rzeczach można zapomnieć w codziennym pędzie.

Książka pozostawiła we mnie też pewien niedosyt. Były w niej fragmenty, które sprawiały, że chciało się przeczytać więcej przykładów, więcej szczegółów i więcej porad. Nie wyczerpywały tematu. Jednak sama wiem, pisząc bloga o relacjach damsko-męskich, że opisanie wszystkiego nie jest możliwe. Przykłady można mnożyć bez końca. Uważam więc, że autorka w swojej książce zawarła większość z tego, co najważniejsze w relacji dwojga ludzi i każdemu z czystym sumieniem (bo nieużywane) będę ją polecać.

A jaki jest wasz stosunek do poradników? Może na waszych półkach stoją jakieś warte polecenia? Podrzućcie mi tytuły w komentarz.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook8Share on Google+4Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
  • mariusz

    Szkoda, że nie podałaś ceny i ilości stron na koniec recenzji.

  • Proszę 🙂 http://www.czarnaowca.pl/poradniki/nas_dwoje_czyli_milosna_ukladanka,p1098645809

    Co do ilości stron – różnie. Na moim iPadzie wyszły 442 strony, ale jak wiadomo – zależy to od rozmiaru liter 🙂

  • Autorkę kojarzę z gościnnych występów w „małej czarnej”- często zgadzałam się z jej wypowiedziami 😉

  • Ja w ogóle spotkałam się z nią po raz pierwszy przy tej książce, więc nie mam zdania 🙂 Natomiast książka sama w sobie ogólnie zrobiła na mnie dobre wrażenie 🙂

  • Olga

    też Marię Rotkiel znam z występów w telewizji przyznam, że bardzo przyjemnie się jej słucha, jest dość konkretna w swoich wypowiedziach dzięki temu bez większego problemu dociera do słuchacza. A sama książka też jest bardzo fajna, dobrze się ją czyta, moim zdaniem jak najbardziej warto po nią sięgnąć

}