New Orleans

Jeden z czytelników pod wpisem o Sogo polecał zajrzeć do New Orleans. Strona internetowa wyglądała całkiem zachęcająco, więc kiedy wreszcie odwiedził nas kolega Diabła, postanowiliśmy piątkowy wieczór spędzić w kolejnym warszawskim go-go. Z przykrością stwierdzam, że najprawdopodobniej było to nasze ostatnie wyjście do takiego lokalu. No chyba, że kiedyś otworzą klub naszych marzeń, albo my sami otworzymy.

Chłopakom w New Orleans nie podobało się zupełnie nic. Mi do gustu przypadł lokal sam w sobie, bo było to całkiem ładne i kameralne miejsce. Przynajmniej na początku, miałam nadzieję, że niewielka przestrzeń klubu wpłynie pozytywnie na integracje „obsługi” z gośćmi. Fajne loże, gdyby ktoś chciał się wybrać w więcej osób, ale brakowało rury w stoiku na indywidualne występy. Prywatne tańce odbywały się najprawdopodobniej na piętrze. Nie mogę tego jednak potwierdzić, bo nikt z nas takiego nie zamówił. Nie było nawet w czym wybierać. Jedyna moim zdaniem ładna dziewczyna nie weszła w ogóle na scenę, a decydowanie o jakości tańca po wyglądzie nie ma sensu. Natomiast reszta nie miała nic do zaoferowania. Wygląd tancerek nie był jedyną słabą stroną tego klubu, ich umiejętności też pozostawiały wiele do życzenia. Dziewczyny na dyskotekach (przynajmniej kiedyś) ruszają się lepiej od tych z New Orleans. Chociaż muszę przyznać, że jednym z ciekawych pomysłów było noszenie masek przez kilka dziewczyn. Taka odrobina tajemniczości była kręcąca. W zasadzie to był jedyny kręcący element dla ludzi, którym do szczęścia potrzeba czegoś więcej niż pary nagich cycków.

Mój i Diabła największy zarzut do wszystkich tego typu klubów – tancerki nie interesują się gośćmi i nie robią nic, żeby ich zachęcić. Większość z tych dziewczyn ma zniechęcone miny, siedzą, gadają między sobą i wychodzą jedynie zatańczyć na scenie. My sobie inaczej to wyobrażamy. Dziewczyny powinny tańczyć też w innych miejscach klubu, żeby można było wybierać takie, które ruszają się i wyglądają najlepiej. Powinny podchodzić do gości i nawiązywać rozmowy, a nie od razu wyskakiwać z ofertą. Wszyscy ludzie bez wyjątku lubią czuć, że ktoś się nimi zainteresuje. W dodatku brakuje u nich zadowolenia z tego, co robią. Jak się nie lubi swojej pracy, to się nie powinno jej wykonywać i moim zdaniem dotyczy to każdego zawodu. No może poza kostnicą i domem pogrzebowym – tam klientom raczej nie zależy, żeby się do nich uśmiechać.

Wyglądu dziewczyn nie będę się czepiać, bo każdy preferuje inny typ urody i nie raz się przekonałam, że istnieją fani grubych lasek z małymi cyckami. To, że ja bym wolała oglądać szczupłą mulatkę z ładnym pełnym C i długimi ciemnymi włosami, nie znaczy od razu, że wszyscy inni też muszą. W tej kwestii zatem dam pewną dowolność. Bardziej jednak zwracałabym uwagę na to, jak dziewczyny się ubierają i ruszają. Wygląd jest często niechlujny i podkreśla mankamenty urody, zamiast je tuszować. Natomiast brak entuzjazmu jest większym problemem od faktycznych umiejętności, bo te drugie można nabyć.

To wszystko oraz reszta opisana we wcześniejszych tekstach sprawia, że chodzenie do tego typu lokalów mija się z celem. Przynajmniej dopóki nie zostanie otwarty jakiś o wyjątkowo wysokich standardach. Jakbyście coś usłyszeli, dajcie znać!

new orleans

Fotki wzięte z tubywam.pl

}