Praca, praca, praca…

Dziś znowu do mnie zadzwonili. Tym razem z pytaniem czy wciąż jestem zainteresowana. Nie wiem jak od piątku mogłam przestać być, ale spokojnie odpowiedziałam, że nadal jestem. No więc mam przyjechać po skierowanie na badania i dokumenty do wypełnienia. Jak tylko wszystko załatwię idę do pracy.

Cieszę się! Nawet bardzo. Jakaś odmiana od ciągłego siedzenia w domu. Chociaż miałam co robić i źle mi nie było. Chyba się nawet przyzwyczaiłam przez takie długie „wakacje” i gdyby nie kończące się w przerażającym tempie oszczędności, pewnie posiedziałabym sobie jeszcze. Wciąż łudziłam się, że wygramy z Diabłem 6-tkę w totka i wtedy oboje będziemy sobie podróżować i zajmować własnymi planami i pomysłami, a tych mamy już sporo.

Niestety mimo mocno zaciskanych kciuków, wygrać się nie udało 🙁 Nie poddajemy się jednak i wytrwale przy większych kumulacjach wysyłamy kupony licząc na szczęście. W między czasie zaś zamierzamy (Diabeł od dawna, ja w niedługiej przyszłości) wytrwale pracować. Może zarobimy sobie te wszystkie miliony 😀

Ciekawe tylko czy mi się spodoba powrót na etat. Jakoś ciągnie mnie do czegoś zupełnie innego… tylko realizacja planu idzie powoli…ale do przodu, a to najważniejsze 🙂

Ale i tak znajdziecie mnie na facebookutwitterze lub instagramie.

}