Rzygam tęczą :-)

Nie będę ukrywać, że robię to od dawna, denerwując przy okazji niektóre osoby, a ciesząc inne. Cóż… takie życie i nic nie poradzę tym, których szczęście innych wyprowadza z równowagi. Nie uważam, żeby to był mój problem. Tak jak nie uważam, że z powodu takich osób mam siedzieć cicho. Tym bardziej, że przeważnie rzygam na fejsbuku, więc jak komuś się nie podoba, to ma możliwość filtrowania informacji pojawiających się na wallu, czyli czytać moich wpisów wcale nie musi. A co za tym idzie, za przejawy masochizmu tym bardziej nie zamierzam brać odpowiedzialności.

Zaś dziś do rzygania tęczą nawet tutaj powód jest szczególny… nawet dwa, bo jak się okazało jedno z drugiego nie wynikało 🙂 Z Diabłem nigdy się nie wie czy coś jest tym na co wygląda, bo raz jest a raz nie jest. Takie życie pełne niespodzianek 😉

szkatulka

Po pierwsze wczoraj dostałam od Diabła piękną szkatułkę (co widać na zdjęciu) z Krakowa. Tą, którą miałam dostać podczas majówki, więc jednak się doczekałam. Nie sama szkatułka jest tu jednak ważna, a jej zawartość. Mianowicie w środku znajdowały się klucze do mieszkania! Jupi! Jupi! Jupi! A no i nie, żebym w prezencie mieszkanie dostała. To tylko klucze były, nie akt własności 😉

Druga sprawa – dziś, bo pozwoliłam sobie o to zapytać, Diabeł oświadczył, że oficjalnie jesteśmy parą. Stawiając kolejną rzecz na głowie – najpierw zamieszkaliśmy razem (w końcu podręczne rzeczy od dawna były u niego, więc fakt, że po resztę jedziemy w sobotę nie ma tu większego znaczenia, klucze są ważne), a dopiero potem zostaliśmy parą.

Rozwiewając częściowo wątpliwości rodzące się u tych, którzy czytali poprzednie wpisy – wcześniej parą jego zdaniem nie byliśmy. Chociaż wszyscy w koło (zwłaszcza nowo poznane osoby) nas za parę uważali i zachowywaliśmy się jakbyśmy nią byli. Cała historia wydaje się dość skomplikowana, a na pewno jest długa, więc wyjaśniać ją będę w innych wpisach.

W tym natomiast ograniczam się jedynie do tryskania szczęściem, bo oznacza to zakończenie jednego (jeśli nie jedynego) z najtrudniejszych etapów mojego życia. Więc choćby z tego powodu czuję się w pełni usprawiedliwiona z tą tęczą.

A tu dla niezorientowanych o co chodzi:

Tęcza

A niezależnie od miejsca zamieszkania i tak znajdziecie mnie na facebookutwitterze lub instagramie.

}