Skup się i minimalizuj czyli Leo Babauta i jego książki

Spodobało mi się uproszczenie życia, które chwilami mnie przytłaczało. Nie będę ukrywać – byłam i jestem zbieraczem. Wciąż zdarza mi się walczyć ze sobą podczas sprzątania mieszkania i odkładać rzeczy w miejsce, z którego je wyjęłam. Udało mi się jednak nauczyć odmawiania, gdy ktoś z dobroci serca próbuje mi oddać coś, czego sam już nie będzie używał. Kiedyś zawsze wszystko brałam, święcie przekonana, że „szkoda wyrzucić, bo kiedyś na pewno się przyda”. Książka, którą napisał Leo Babauta mi w tym pomogła. Również dlatego, że przeczytał ją Diabeł i nie oponował przed zmianami w naszym życiu.

Leo Babauta – Minimalizm

Życie minimalisty pozbawione jest wszystkiego, co zbędne, by zrobić miejsce na to, co uwielbiasz i co sprawia ci przyjemność.
To pozbycie się wszystkiego, co powoduje w życiu szeroko pojęte zatłoczenie, dzięki czemu osiągniesz stan spokoju, wolności i lekkości

Minimalizm nie jest życiem w ubóstwie, nie oznacza odmawiania sobie wszystkiego. Każdy na własną rękę i według własnego uznania decyduje, kiedy osiągnął spokój. Jeśli komuś sprawia przyjemność ustawienie kwiatów na oknie, to nie łamie zasad minimalizmu. Ma po prostu swoją jego wersję. Nie ma jednego utartego schematu, który określa, ile musisz mieć, by być minimalistą. Rady, żeby posiadać tylko 100 czy 150 rzeczy mogą dla niektórych się sprawdzić. Inni nie będą mieć zbędnych rzeczy, gdy ich liczba przekracza 500 czy 1000, bo ze wszystkiego korzystają. Trzeba po prostu znaleźć równowagę.

Doskonałość nie polega na tym, że nie można już nic dodać, ale na tym, że nie można nic ująć.” Antoine de Saint-Exupery

Dla mnie pewnym momentem olśnienia był okres, kiedy pomieszkiwałam u Diabła. Nie przeprowadziłam się jeszcze oficjalnie, tylko spędzałam u niego większość czasu. Wtedy wystarczała mi garstka rzeczy – kosmetyki, kilka ciuchów, telefon, komputer. Cała reszta została w mieszkaniu rodziców. Nawet kiedy wracałam, to głównie po to, żeby się przebrać. Gdybym wtedy dowiedziała się o minimalizmie, po prostu wszystko, czego nie zabierałam ze sobą, wylądowałoby w koszu. No dobra, nie wszystko. Książki bym ocaliła. Przeprowadzka to dobry moment na porządki. Zwłaszcza jeśli nie przeprowadzamy się do większego niż mieliśmy mieszkania. Gdy nie możesz zabrać wszystkiego, bierzesz to, czego faktycznie używasz.

W książce o minimalizmie przede wszystkim opisane zostało, jak zminimalizować swój świat materialnie. Pozbyć się rzeczy, które zalegają w mieszkaniu czy biurze. Można w niej znaleźć ciekawe porady. Jedna, która spodobała mi się najbardziej, dotyczy wyrzucania rzeczy kompletnie nieprzydatnych, ale trzymanych ze względu na wartość materialną. Leo proponuje, żeby zrobić im zdjęcia. Jest też krótki fragment o upraszczaniu swojego planu dnia i redukowaniu obowiązków. Więcej na ten temat można przeczytać w jego innej książce.

Leo Babauta – Skup się. Prosta droga do sukcesu

Wiadomo, że kobieta jest urządzeniem wielofunkcyjnym. Zazwyczaj, poza tym, że robi wszystko, jeszcze robi kilka rzeczy równocześnie. Można np. gotować oglądając film, a w międzyczasie sprzątać. To mój ulubiony sposób, bo dzięki temu, po zakończeniu szykowania, mam czystą kuchnię. O ile jednak sprawdza się to przy pracach domowych, o tyle nie działa już dobrze w przypadku bloga. Był taki dzień, w którym akurat w momencie, gdy zaczynałam pisać tekst, odezwały się do mnie dwie osoby, żeby pogadać… o pierdołach, a jeden kolega tylko wklejał linki z YT. W dodatku to znajomy z syndromem nadwrażliwego entera (po napisaniu jednego lub dwóch wyrazów koniecznie musi już je wysłać, nawet jeśli nie mają sensu). Ciągłe powiadomienia doprowadzały mnie do szału. W końcu wyłączyłam telefon i wyciągnęłam kabel od internetu z komputera. Pomogło. Wtedy postanowiłam zabrać się wreszcie za kolejną książkę Leo.

W zasadzie autor przez wszystkie strony zaleca pozbyć się wszelkiego rodzaju przeszkadzajek, przypomnień i komunikatów. Sugeruje, żeby w danym momencie skupić się na aktualnie wykonywanym zadaniu i nie odrywać się od niego, aż do jego ukończenia lub ukończenia tej części, którą można zrobić od razu. To wygodne i słuszne. Człowiekowi wydaje się, że gdy robi kilka rzeczy na raz, robi więcej. W rzeczywistości często okazuje się,  że nie dość, że robi mniej, to jeszcze robi to gorzej, bo przełączanie się między zadaniami obniża efektywność jego pracy.

Autor stara się też wbić czytelnikowi do głowy, że człowiek nie ma całkowitej kontroli nad swoim życiem. Choćby nie wiadomo jak dokładnie zaplanował swoje życie, nie zaplanuje życia innym i nie uchroni się przed nieprzewidzianymi zdarzeniami, które mogą zaburzyć cały plan. Warto mieć tego świadomość niż denerwować się, że coś zakłóciło ustalony rytm dnia. Lepiej zwolnić, zredukować ilość zdań i unosić się z prądem. Co oznacza mniej więcej tyle, żeby zostawić sobie więcej czasu na nieprzewidziane zdarzenia. Kiedy plan zadań jest przepełniony i sztywny, każde dodatkowe i nieplanowane zajęcie wyprowadza z równowagi i psuje dobry humor, bo nie pozwala wykonać założonych sobie celów. Zdrowiej być otwartym na to, co przyniesie los i próbować przyjmować zmiany bez złości.

Dużo też Leo Babauta poświęca na nakłanianiu do życia off-line. Swoimi poradami próbuje pokazać, że nie musimy być ciągle na bieżąco, nieustannie podłączeni do internetu, jak do kroplówki. Sugeruje odwyk, przerwy i życie własnym życiem, a nie tym, co dzieje się w sieci. U mnie wyszło to naturalnie, bo odkąd rzuciłam pracę, mniej czasu spędzam w necie. Nie potrzebuję odrywać się od nudnej pracy i nie szukam już „ratunku” w necie. Mam ciekawsze zajęcia i im się oddaje przez większość dnia.

Do mojego życia porady zawarte w książkach Leo Babauty się sprawdzają. Jestem zadowolona ze zmian, jakie wprowadziłam i jakie jeszcze zamierzam przeprowadzić. Czuję się spokojniejsza i bardziej zadowolona. Nigdy nie lubiłam nadmiaru, życia w ciągłym biegu i próby sprostania oczekiwaniom innych. Zawsze lubiłam żyć po swojemu, dlatego wyłamanie się ze schematu, w jakim żyje reszta świata, jest dla mnie doskonałym rozwiązaniem. A jak jest z Wami?

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook9Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
  • Wiele osób mówi, że po zrobieniu takiego eksperymentu, by skupiać się w danej chwili wyłącznie na jednej czynności zamiast na multitaskingu, ich efektywność znacznie się poprawiła. Niestety nie jest to tak proste do wprowadzenia w życie – przynajmniej dla mnie.

  • Zdecydowanie nie jest. Ja czasem mam tak, że myśli uciekają mi w miliony miejsc, szukając ratunku 😉 Ale wtedy, gdy już mam jakiś konkretny pomysł, bardziej drażnią mnie przeszkadzajki.
    Może to kwestia wypracowania w sobie odpowiedniego nawyku? Będę sprawdzać na sobie 🙂

  • Mariusz

    Chica.. dzięki za hint… nie znałem tego autora

  • Książki są fajne, krótkie, tanie jak barszcz i dostępne w wersji mobilnej 🙂 Szczerze polecam 🙂

  • Mariusz

    Blog tego Pana też jest ciekawy 🙂

  • Muszę się za niego wreszcie zabrać, chociaż książki na razie mi wystarczają 🙂

  • Ja z wprowadzeniem większego minimalizmu w życiu czekam, aż się przeprowadzę i wtedy po prostu wielu rzeczy ze sobą nie wezmę. Na razie pozbyłem się niepotrzebnych rzeczy z biurka 😉 Pomogłoby mi to w pisaniu, gdyby nie fakt, że ostatnio pochłania każdą moją wolną chwilę Gothic 3 😉

  • Jak tak człowiek uczciwie do tego podejdzie, to się przekonuje ile rzeczy nazbierał zupełnie niepotrzebnie 🙂 Fajne doświadczenie 🙂

}