Thor 2: Mroczny Świat

Wybraliśmy się wczoraj z Diabłem do kina na Thora 2. Pierwszy od dawna film, który sprawił, że postanowiliśmy ruszyć się z domu. Ja się nawet ubrałam ładnie – w spódnicę, szpilki, zrobiłam też makijaż. Nie dla Thora oczywiście, tylko dla Diabła. Jak już się idzie na randkę, to trzeba wyglądać jakby się szło na randkę, nie? 😉 Nawet jeśli idzie się z wieloletnim partnerem… a może właśnie przede wszystkim wtedy. W każdym razie udaliśmy się do Cinema City w Arkadii.

Nie wiem czy to była wina tego filmu, kina czy wyjątkowo tej sali, ale obraz był fatalny. Zdecydowanie źle rozjaśniony i nikt by mi nie wmówił, że czarne jest czarne… bo było szare. Źle mi się przez to oglądało film. Diabłowi zresztą też. Chwilami skupiałam się bardziej na myśleniu, jaki beznadziejny jest obraz niż na tym, co działo się na ekranie. Na szczęście to był jedyny tak poważny defekt podczas oglądania filmu. Resztę jakoś dało się przeżyć. Nawet wrażenie, że strasznie pędzą z wątkami i przedstawiają je zbyt powierzchownie, nie było takie złe. Wynikało też raczej z tego, że po prostu lubię tą serię filmów i mogłyby dla mnie trwać nieco dłużej. Czułam pewien niedosyt po wyjściu z kina, do czego również przyczyniła się zapowiedź kolejnej części, na którą trzeba będzie czekać zdecydowanie za długo.

Z samego filmu jestem wyjątkowo zadowolona. Ogromna porcja dobrego humoru sprawiła, że wyszłam z sali z bolącym od śmiechu brzuchem. Żarty sytuacyjne w filmie były doskonałe, a dodatkowo oryginalne tłumaczenie wzmacniało efekt. Jeśli już zdarzało mi się czytać pojawiające się na ekranie napisy, to trafiałam na coś wyjątkowego. „Zatkało kakao” powaliło mnie na łopatki. Nie wiem, kto tłumaczył ten film, ale mam nadzieję, że więcej go do tego nie zatrudnią albo zdąży do tego czasu odstawić to, co brał tłumacząc Thora 2. Poza tym nawet nie wyszukiwałam absurdów i nieścisłości w filmie. Nie wiem więc czy ich tam nie było za dużo, czy to ja zrobiłam się taka tolerancyjna. Może świadomość, że ten film to w zasadzie klasyk miała na to wpływ. Nigdy jakoś bardzo nie doszukiwałam się sensu w produkcjach z superbohaterami.

W Thorze 2 mamy oczywiście złą rasę, która próbuje zapanować nad światem i mamy też tych dobrych, którzy próbują temu zapobiec. Mamy kilka znaczących trupów, setki „przypadkowych”, trochę tragizmu, granie na emocjach i chwilowe zaskoczenie, po którym następuje „no tak, można się było tego spodziewać”. Mamy też oczywiście całkiem sporą ilość walk i przyzwoitą ilość bardzo dobrych efektów specjalnych. Bez szału, ale przyjemnie się oglądało. Oczywiście wielkiej tajemnicy nie zdradzę, jak napiszę, że wszystko skończyło się dobrze. Taki już charakter filmów z superbohaterami, że dobro musi zwyciężać, nawet jeśli niesie za sobą jakieś tam straty. Niczego nowego w tym temacie nie wymyślili.

Mroczny Świat na pewno wyląduje w domowej kolekcji filmów. Moje mieszane uczucia się ujednoliciły i jestem skłonna polecać Thora 2 innym. Początkowo bowiem czułam, że oczekiwałam czegoś zupełnie innego i nie zostało mi to dane. Zaś po czasie doszłam do wniosku, że nie bardzo wiem czego innego mogłam chcieć. Obejrzałam dobry film, pośmiałam się i wyszłam z kina zadowolona – więc dostałam wszystko, czego potrzebowałam. Teraz natomiast czekam na kolejny film, dla którego warto będzie wybrać się do ludzi i zasiąść w kinowej sali.

}