#TweetupPL 2015 – ja chcę jeszcze raz!

Pobudka przed 9 rano nie jest najprzyjemniejszym doświadczeniem w sobotni poranek, kiedy przez resztę tygodnia chodziło się do pracy i nieustannie nie dosypiało. Jest tym gorsza, kiedy wpadniesz na genialny pomysł dokończenia książki, bo „mało zostało” i w efekcie kładziesz się dopiero o 4 nad ranem. Dlatego też 5 września 2015 miałam bardzo wielką ochotę, żeby związać i zakneblować budzącego mnie Diabła, a potem wpełznąć znów pod ciepłą kołdrę. Na swoje szczęście jednak tego nie zrobiłam. Oczywiście nie tylko dlatego, że skrępowany i uciszony Ukochany mógłby nie być zachwycony moimi działaniami. Głównym powodem mojego szczęścia było nie przegapienie genialnego wydarzenia, jakim okazała się 3 edycja #TweetupPL.

tweetuppl-identyfikator

Zacznę może od tego, czym ten cały #Tweetup jest. Najprościej będzie napisać, że jest to spotkanie umożliwiające użytkownikom Twittera przeniesienie wirtualnych znajomości do realnego świata. Zaczęło się od małych, kameralnych nasiadówek przy piwie (które nadal się odbywają!), a przemieniło się w ogólnopolskie wydarzenie, które musiało odbyć się na PGE Narodowym, żeby pomieścić 800 zapisanych osób. W dodatku nie jest to jedynie okazja do niczym nieskrępowanego zacieśniania znajomości, ale również doskonała okazja do zdobycia lub pogłębienia wiedzy na temat obecnych trendów w mediach społecznościowych.

Na tegorocznej edycji #TweetupPL, oprócz otwartych wykładów, można było wziąć udział w warsztatach, ale niestety nie udało mi się na nie załapać. W dodatku z lekkim wstydem muszę przyznać, że nie skorzystałam z wszystkich zorganizowanych prelekcji. Właściwie wysłuchałam tylko jak Paweł Opydo mówił o Periscope. Głównie dlatego, że lubię go (Pawła, nie Periscope) zarówno czytać, jak i słuchać. Pośrednio, bo Periscope mnie fascynuje, choć jeszcze nie wymyśliłam dla niego zastosowania (Omawiać związkowe zagadnienia? Udzielać odpowiedzi na damsko-męskie wątpliwości? Prowadzić relacje z… no właśnie, z czego?!?). Pozostałe wystąpienia zostały przeze mnie poświęcone na rzecz nawiązywania znajomości m.in. z osobami, które nie mogły pojawić się na afterparty (doceńcie jak się dla Was poświęciłam!) oraz uczestnictwa w grze zorganizowanej przez Huntly. Dlatego jeśli jesteście ciekawi o czym opowiadała Aleksandra Mokwa, Mikołaj Winkiel, Artur Jabłoński, Dagmara Paskulska czy Jacek Kotarbiński musicie odwiedzić m.in. strony Ludwika i Justyny.

Mimo mojego dość nieuprzejmego niewykorzystania pełni wydarzenia zorganizowanego przez Krzysztofa i Małgorzatę Kotkowiczów, muszę im bardzo, ogromnie wręcz podziękować. Przygotowali coś naprawdę niesamowitego. Ponoć nie było idealnie (jakieś opóźnienia i problemy techniczne na prelekcjach oraz mydełko fa i stypa na afterparty?!?), ale ja nie mogę się pod tym podpisać, bo ja niczego złego nie zauważyłam. Nie mam żadnych uwag, negatywnych komentarzy. Nic. Same zachwyty i pochwały.

Po pierwsze, bo 3 edycja została zorganizowana na PGE (Stadionie) Narodowym, a ja bardzo lubię to miejsce (choćby dlatego, że mam blisko i mogłam sobie w trakcie wyskoczyć na obiad do domu). Zajęliśmy całe piętro w Biznes Klubie – odpowiednia ilość przestrzeni, w której można było w ciągu dnia zarówno słuchać prelekcji, jak i swobodnie rozmawiać nie przeszkadzając sobie wzajemnie oraz wieczorem spokojnie oddać się integracji bez leżenia sobie na plecach. Nasi wspaniali organizatorzy nawet specjalnie dla nas zorganizowali pokazy sztucznych ogni 😉

tweetuppl-fajerwerki

Po drugie genialnie zostali dobrali sponsorzy, którzy swoją obecnością umilali uczestnikom czas i nie byli w żaden sposób natarczywi (co było głównym zarzutem po ostatnim SeeBloggers). Kawa i nagrody od Coffedesk, koszulki od Koszulkowo, smakowitości od Tesco, przytulny kącik z T-mobile – wszystko z umiarem i smakiem. Dodatkowo świetna gra od Huntly – poszukiwanie beaconów, wykonywanie zadań i odpowiadanie na pytania tak nas wciągnęły, że prawie przegapiliśmy większość imprezy.

tweetuppl-wyniki

tweetuppl-pizza

tweetuppl-nerka

tweetuppl-nagrody

Po trzecie jedzenie i picie – foodtracki, pyszne ciastka i wyśmienite kanapki zapewniły odpowiednie zapełnienie brzuszków, by burczenie nie popsuło odbioru wydarzenia i nie poskutkowało wcześniejszą z niego ewakuacją. Do tego kawa i energy drinki na pobudzenie oraz soki czy woda na ugaszenie pragnienia. Wszystko czego do szczęścia może być trzeba.

tweetuppl-kanapki1

tweetuppl-kanapki2

tweetuppl-ciastka

Po czwarte prelekcje – chociaż nie skorzystałam ze wszystkich osobiście, to słyszałam i czytałam bardzo dużo pozytywnych komentarzy. No i takie nazwiska jak Opydo, Kotarbiński czy Jabłoński mogły oznaczać jedynie wysoki poziom przekazywanej wiedzy.

Po piąte, choć najważniejsze – ludzie i atmosfera. Co prawda to akurat nie była wyłączna zasługa organizatorów, ale oni swoją obecnością zdecydowanie ponosili jakość. Fajnie było wreszcie na żywo spotkać kilka osób, które do tej pory znałam tylko z internetu, pogadać z osobami poznanymi wcześniej na innych wydarzeniach oraz nawiązać całkiem nowe znajomości. Z tego wydarzenia odniosłam dużo lepsze wrażenia niż po konferencjach blogerskich. Mam wrażenie, że ćwierkające istoty są sympatyczniejsze i bardziej otwarte na ludzi.

tweetuppl-chicamala

W zasadzie jedyna uwaga, jaką mam to przerwa techniczna koło północy, która była związaną z koniecznością przeniesienia uczestników ze Stadionu do Klubu Chwila. Ja niestety zgubiłam drogę i wylądowałam we własnym łóżku*, więc nie mogę Wam opowiedzieć, co działo się potem – zdarzeń z klubu nie znam, a tych z sypialni opisywać nie wypada.

Mimo tego jednego mikroskopijnego niedociągnięcia z całą mocą będę wszystkich niezdecydowanych namawiać do brania udziału we wszelkiego rodzaju integracjach. To doskonała okazja do nawiązywania nowych znajomości, motywacyjny kopniak do działania, inspiracja, a przede wszystkim okazja do tego, żeby chociaż na chwilę oderwać się od ekranu komputera czy telefonu. Gorąco polecam.

*No dobra, tak naprawdę wcale nie zgubiłam drogi, tylko świadomie podjęłam decyzję o powrocie do domu, lekko tylko przymuszona rozładowującą się baterią w telefonie oraz tą życiową, której nawet energetyki i kawa z wkładką nie zreanimowały.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook6Share on Google+3Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
  • Konto na Twitterze mamy, więc może za rok? Super, że impreza i całe wydarzenie tak się udało!

  • Zdecydowanie polecam się wybrać! 🙂

  • Dzięki za link! 🙂

  • Polecam się 🙂

}