Underground Bachata & Kizomba Festival 2014

Jak pisałam Wam w poprzednim tekście, ostatni weekend spędziliśmy z Diabłem w Wieliczce. Wyjechaliśmy w piątek rano i wróciliśmy w poniedziałek wieczorem. Okazja była wyjątkowa, bo odbywał się Underground Bachata & Kizomba Festival.

rece

Od kilku lat dzięki Arturowi można się w Warszawie bawić w sierpniu na niesamowitym festiwalu, jakim jest Bachaturo. Ja na ostatnim poznałam Francuza, a Artur wpadł na pomysł, by odkurzyć fantastyczną miejscówkę, jaką jest Kopalnia Soli w Wieliczce. Niesamowity klimat, jaki panuje w Komorze Warszawa, trzeba poczuć samemu. Trzeba tam być i przeżyć wspólne chwile z ludźmi po uszy zakochanymi w tańcu. Żadne zdjęcia nie oddają tego, co działo się w środku. Ale od początku…

Hostel Kinga

W Ośrodku Usług Hotelarskich Kinga gościliśmy już drugi raz. Skusiła nas przede wszystkim cena, bo jeśli większość czasu Cię nie ma, a resztę przesypiasz, to reszta ma drugorzędne znaczenie. Pokój mieliśmy malusieńki. Na zdjęciu widoczny jest już po naszym przemeblowaniu, bo przecież nie spalibyśmy osobno. Toaleta jest jeszcze mniejsza i prawie można brać prysznic siedząc na kibelku. W dodatku, jeśli nie chcesz tulić twarzy do drzwi przy załatwianiu potrzeb, możesz prowadzić rozmowę ze współlokatorem… patrząc mu w oczy. Takie rozmiary pokoju miały swoje plusy. Wracaliśmy z imprezy, otwieraliśmy drzwi, padaliśmy na łóżko i zasypialiśmy. Ja byłam zadowolona. Właściwie dwa poważne minusy, jakie zdobyła u mnie Kinga, dotyczyły popsutego ogrzewania i śniadań. Pierwsze złapało awarię akurat w dniu naszego przyjazdu i choć obsługa zapewniała o jej usunięciu, cieszyłam się, że nie miałam okazji wygrzebywać się spod pościeli częściej niż przy wychodzeniu z pokoju. W innym wypadku kaloryfer musiałabym nosić przywiązany do pleców. Śniadania budziły nasze wątpliwości, bo nie mieliśmy dobrych wspomnień już z pierwszej wizyty, ale zostały wliczone w promocyjną cenę. W dodatku łudziliśmy się nadzieją, że od 2011 roku coś uległo poprawie. Pierwszego ranka więc zwlekliśmy się z łóżek, by wypełnić brzuchy i to był błąd. Nigdy więcej parówek.

pokoj-kinga

Wieliczka

Przywitani zostaliśmy pięknym śniegiem, który towarzyszył nam przez cały wyjazd. We wrześniu 2011 roku uważałam, że okolica jest piękna. Teraz jednak, pokryta białym puchem nabrała niesamowitej magii, doskonale zgrywającej się z charakterem wyjazdu. Było bajkowo.

ksiazkaszczuryja-czapkawieliczka-noca1wieliczka-noca2

Wybraliśmy się też ponownie do restauracji Va Banque. Zamówiliśmy rosół, pomidorową oraz pizzę Roma na pół z Uno. Wszystko było wyśmienite. Dodatkowo zostałam mile zaskoczona podaną gratis do pizzy lampką wina. Jeśli więc będziecie odwiedzać Wieliczkę, koniecznie musicie też zajść do Va Banque. Miła obsługa, pyszne jedzenie i można podglądać kucharza, jak robi pizzę.

va-banque-jedzenieva-banque-kucharz

Następnego dnia, zachęceni przez Halo Ziemia, poszliśmy do naleśnikarni na rynku. Porcje były duże, Diabłowi smakowało, a ja kręciłam nosem. Na moje niesolące niczego oko jedzenie było za słone, ale podejrzewam, że każdy inny normalny człowiek byłby zachwycony i najedzony. Z drugiej strony to Wieliczka, więc soli to oni mają pod dostatkiem.

nalesnikarnianalesnik

Kopalnia

Tym razem odpuściliśmy sobie zwiedzanie, bo wycieczkę po wnętrzu Kopalni odbyliśmy już w 2011 roku i to na specjalnych warunkach. Przyszliśmy jakoś wyjątkowo późno i mieliśmy zwiedzanie prawie indywidualne. Zebrała się chyba tylko 5-cio osobowa grupa. Można było o wszystko wypytać i wszystko dokładnie obejrzeć. Jeśli ktoś nie był, to gorąco polecam. Oczywiście zwiedzanie nie jest połączone z festiwalem. Trzeba je sobie załatwić oddzielnie. W ramach festiwalu mamy jedynie przejazd windą i odwiedziny w Komorze Warszawa, w której odbywa się impreza. Sala jest przestronna, z dużą sceną, barem, stolikami na górze i częścią restauracyjną na poziomie parkietu (nawet dobrze karmią).

Piątkowa impreza wydawała się skromna. Nawet, gdy przyszli prawdopodobnie wszyscy, było dużo miejsca do tańca na parkiecie. Dopiero następnego dnia dowiedzieliśmy się, że weszło 300 osób. Na sali tych rozmiarów, wyglądali jak garstka. To akurat nie był minus. Wiedzą, co mam na myśli Ci, którym przyszło tańczyć chociażby w warszawskim Libre podczas „sezonu”.

kopalnia-wieliczka

Jak widać wyżej nastrój panował odpowiedni. Sobotnia impreza przyciągnęła więcej uczestników. Dotarli Ci, który nie wyrobili się z dojazdem w piątek. Mimo to i tak wielkiego zatłoczenia nie było widać. Było nas więcej niż na to wygląda.

wieliczka-sala-top

Były za to ciekawe stroje, bo dress code miał być diabelski. Tak wyglądał nasz organizator:

artur

Diabelskie stroje, pociągnęły też za sobą diabelskie zachowania. Kilka osób przesadziło z drinkami i parowało się nieco bardziej niż styl tańca tego wymaga. Nie będę jednak zdradzać, kto i co robił. Raz, że to, co działo się w Wieliczce, zostaje w Wieliczce (chyba, że ktoś wrzuci fotki na fejsa). Dwa, że liczę na waszą bujną wyobraźnię.

Hotel Turówka

Jedno z miejsc, w którym można było zarezerwować nocleg. Dobrej jakości nocleg. Oczywiście za odpowiednio wysoką cenę. Trudno się im w sumie dziwić. Hotel wygląda nieźle. Oferują też spa, elegancką restaurację, kawiarnię, ogród i basen, a dla firm organizują konferencje, szkolenia i bankiety. Podczas festiwali właśnie tam nocują instruktorzy. No i tam odbywa się ostatnia, niedzielna impreza. Na niej chyba bawiliśmy się z Diabłem najlepiej. Miałam wrażenie, że nie tylko my, bo większość ludzi wyglądała na bardziej wyluzowanych niż na wcześniejszych imprezach. Może to zasługa mniejszego parkietu i większego zagęszczenia tańczących par. Może to potrzeba czerpania garściami z ostatnich chwil undergroundowego festiwalu. Co by to nie było, sprawiło, że nie chciało się wracać.

turowka2turowka3

Na koniec odrobina podziękowań. Oczywiście dla Artura za niesamowity festiwal. Chylę czoła za umiejętność organizowania takich imprez. Było cudownie i chcemy jeszcze. Pomysł z kopalnią był genialny. Nie byłoby jednak tak fantastycznie, gdyby nie wspaniały Dj Biondi. Puszczał rewelacyjne kawałki i to w odpowiednich proporcjach. Jeśli on stoi za konsolą, można mieć absolutną pewność, że impreza będzie udana.

Zdjęcia i filmiki z imprez i pokazów będzie można zapewne obejrzeć gdzieś na facebooku. My robiliśmy trochę fotek telefonem, więc jakość nie jest zachwycająca. W dodatku więcej czasu spędzaliśmy na tańczeniu niż szukaniu odpowiednich ujęć. Jeśli jakieś albumy z imprez do mnie dotrą, wrzucę do nich linki. Na razie musi wystarczyć Wam to, co wrzuciłam.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook12Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
  • ale masz fajową czapę! 🙂

  • Dzięki 🙂

  • Jak stylistyka była diabelska, to akurat dla Was 🙂
    A zdjęć żarełka nie wybaczę, teraz jestem głodna.

  • Przepraszam. Może ja Ci pocztą jakieś papu dobre prześlę? Kurierem. Babeczki, bo one powinny dojechać całe i zjadliwe. Tak w ramach zadośćuczynienia? 😉

}