Uprowadzona 2

Z lekkim wstydem przyznaję, że pierwszej części prawie nie pamiętam. W zasadzie to wiem, że głównemu bohaterowi została uprowadzona córka, którą odzyskał i to było na tyle. Luki w pamięci trzeba będzie kiedyś uzupełnić.

Na szczęście, na początku drugiej części dowiadujemy się, że w pierwszej główny bohater zrobił przy okazji tego odzyskiwania córki niezłą masakrę. Tak więc spokojnie można wybrać się na dwójkę nie oglądając jedynki. Nic się nie straci z treści.

Ja jestem pod dużym wrażeniem. Film bardzo mi się podobał. Szczegółów opowiadać nie zamierzam, chociaż łatwo się domyślić, co będzie, skoro tym razem porwali głównemu bohaterowi żonę. Widać źli nie uczą się na błędach.

Poza kilkoma standardowymi głupimi motywami, jak zawiadomieni o niebezpieczeństwie ochroniarze wychodzący z windy bez odbezpieczonej broni, to film trzymał dość wysoki poziom. Nie był zaskakujący, ale nie miał być taki, więc wszystko się zgadzało. Akcja bardzo dobrze rozplanowana, dzięki czemu film trzymał w napięciu i nie nudził. Przez krótką chwilę nawet żałowałam, że się skończył, ale na trzecią część lepiej, żeby się nie porywali. Więcej z tego już wycisnąć się nie da, bo główny bohater mógłby wtedy przeciwnika co najwyżej laską okładać.

}