Wyjątkowy weekend w Londynie

Piątek zapowiadał się prawie tak samo, w jak ten poprzednim tygodniu. Pobudka o 7:30, bo Diabeł idzie do pracy, a ja wstaję zjeść z nim śniadanie. Potem czułe pożegnanie w drzwiach, machanie przez balkonowe okno i powrót do łóżka. Odespać, bo w czwartek (który był już piątkiem) poszliśmy spać dopiero po trzeciej. Reszta dnia już zgodnie ze stałym planem.

Plany jednak lubią się zmieniać. O 7:20 obudził nas kot, więc wstałam skorzystać z łazienki. Potem chciałam wrócić do łóżka i pozostałe 9 minut wykorzystać na tulenie się do mojego Ukochanego, ale czekała tam na mnie niespodzianka w postaci biletów lotniczych do Londynu. Skończyło się więc na podziękowaniach, pakowaniu i jechaniu na lotnisko.

Podróż przebiegła nam spokojnie. Drobny problem był, gdy jakąś gruba kobieta z kulą uparła się usiąść na moim miejscu przy przejściu. Normalnie bym jej ustąpiła (pomijając, że to ja miałam wykupione to konkretne miejsce, a ona kłóciła się nawet nie o swój rząd), ale przepychanie się do toalety (uroki ciąży) przez ledwo chodzącą panią z kulą mijało się zupełnie z celem. Zwłaszcza, że w samolocie było kilka wolnych miejsc przy przejściu i babka niepotrzebnie robiła aferę.

Oczywiście obowiązkowe zdjęcia z samolotu:

londyn-samolot-ja

londyn-samolot

Hotel mieliśmy w doskonałej lokalizacji, bo prawie przy samej Katedrze Świętego Pawła. Także wszędzie, gdzie planowaliśmy się wybrać, mieliśmy blisko. Pokój był niewielki, ale bardzo cichy i przytulny. Pomijając średni widok zza okna, przez które i tak nie patrzyliśmy, bo w nocy nic nie widać oraz klimatyzację, która próbowała nas ugotować, było bardzo fajnie. Wygodne łóżko i sprawna łazienka w zupełności wystarczyły by nam do szczęścia, a tu mieliśmy więcej luksusów.

londyn-pokój

Po przyjeździe wybraliśmy się na małe zakupy, zjedliśmy obiad, a potem poszliśmy na bardzo długi wieczorny spacer. Zaczęliśmy od Katedry Świętego Pawła, a dotarliśmy aż do Tower Bridge.

londyn-katedra-swiętego-pawła

londyn-autobus

londyn-tower-brigde

londyn-tower-bridge-2

londyn-tower-bridge

Większość miast wolę podziwiać po zachodzie słońca, dlatego ucieszyłam się,że dość szybko zapadł zmrok. Londyn, tak jak się tego spodziewałam,wieczorową porą również jest niesamowicie piękny. Dużym plusem są dość wcześnie zamykane lokale i pustki na ulicach. Można spokojnie spacerować i podziwiać miasto bez obaw o tłumy. Potem z przerwą na gorącą herbatę i ciastko w Costa Coffee wróciliśmy do hotelu.

londyn-costa-coffee

W skrzyniach można znaleźć czasem nie tylko skarby.

londyn-skrzynia-skarb

Odpoczęliśmy trochę i poszliśmy sprawdzić jak miewa się londyńska salsa. Tłumów w piątkowy wieczór nie było. Ludzie nie byli zbyt rozmowni i chętni do tańczenia z obcymi. Z drugiej strony my też nie ciągnęliśmy do reszty. Przyglądaliśmy się z boku i tańczyliśmy, gdy muzyka zachęcała do wyjścia na parkiet.

londyn-salsa-2

londyn-salsa

Sobotę zaczęliśmy od kupienia mi wygodniejszych i bardziej odpornych na wodę butów, bo przywitał nas lekki deszcz. Zaplanowany mieliśmy spacer, przejażdżkę London Eye i wizytę Muzeum Figur Woskowych.

londyn-telefon-telephone

londyn-te-royal-courts

Widoki były niesamowite, chociaż cała przejażdżka trwała jak dla mnie trochę zbyt długo (albo zbyt krótko patrząc na cenę). Poza tym chyba byłam nastawiona na bardziej dynamiczny obrót tego wielkiego koła. Z drugiej strony mam całą masę zdjęć z widokami Londynu, którymi mogę zaśmiecać Instagram.

londyn-london-eye-big-ben

londyn-london-eye-ja

londyn-london-eye-panorama

londyn-london-eye

Niestety wstaliśmy troszkę późno i, zanim skończyliśmy z London Eye, Muzeum było już się zamknięte. Nie było mi jednak smutno z tego powodu, bo bez problemu mogliśmy to przełożyć na niedzielę. Postanowiliśmy więc na spokojnie sobie zjeść i dalej spacerować.

londyn-big-ben-noc

londyn-big-ben2

Nasz wybór padł na Pizza Hut. Co było jednocześnie dobrą i złą decyzją. Podejście w lokalu nas zachwyciło. Do każdego posiłku jest bar sałatkowy gratis. Poza tym płacisz grosze za napoje typu pepsi i możesz pić bez ograniczeń. Wystarczy podejść do dystrybutora i sobie nalać. Nie musisz czekać na kelnerkę, która i tak udaje, że wcale nie opłaciłeś wielkiej dolewki. W dodatku masz różne rodzaje w tym pepsi truskawkową (moja nowa miłość). Tak samo jest z lodami. Jesz, ile zmieścisz.

londyn-pizza-hut-promocje

londyn-pizza-hut-lody

Trochę nas poniosło i potem ledwo wytoczyliśmy się z lokalu. Czułam się jak w zaawansowanej ciąży bliźniaczej. Dobrze, że to nie był koniec naszej wycieczki i mogliśmy rozchodzić to, co zjedliśmy.

londyn-lego

W drodze do największego sklepu z zabawkami, trafiliśmy do Chińskiej Dzielnicy.

londyn-chinatown

londyn-chińska-dzielnica

Hamleys to raj dla dzieciaków – 7 pięter po brzegi wypełnionych wszelkiego rodzaju zabawkami. Pluszaki, lalki, zdalnie sterowane pojazdy, modele, puzzle, klocki Lego. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

londyn-hamleys

londyn-hamleys2

londyn-hamleys-lego

Jest tam nawet całkiem spory dział dla fanów Harrego Pottera (miotły, różdżki, herby domów) i Władcy Pierścieni.

londyn-hamleys-harry-potter

londyn-hamleys-harry-potter-herby

Potem trafiliśmy na sklep z zabawkami dla trochę „starszych dzieci”.

londyn-sex-shop

Wróciliśmy do hotelu niesamowicie zmęczeni, ale szczęśliwi i upojeni miastem. Okazało się jednak, że to nie koniec atrakcji. Gdy tylko odpoczęliśmy trochę, Diabeł wyciągnął mnie na kolejny, choć nieco krótszy spacer na Most Millenijny.

londyn-most-milenijny-millennium-bridge

Tam czekała na mnie jeszcze większa niespodzianka niż sam wyjazd. Zaczęło się dość niewinnie, od słów „od dawna chciałem Cię tu zabrać…”, potem były kieliszki, sok winogronowy (zastępstwo za szampana) i podziękowanie za wszystkie wspólne lata. Kiedy już myślałam, że to koniec i będziemy się całować przy świetle księżyca, Diabeł uklęknął by zapytać czy zostanę jego żoną. Wtedy przestałam cokolwiek widzieć, bo obraz rozmazały mi łzy szczęścia.

londyn-zaręczyny-pierścionek-zaręczynowy

Ostatniego dnia pobytu zwiedziliśmy Muzeum Figur Woskowych.

londyn-muzeum-figur-woskowych-george-cloney

londyn-muzeum-figur-woskowych-james-bond-craig

londyn-muzeum-figur-woskowych-robin-wiliams

londyn-muzeum-figur-woskowych-sherlock-holmes

londyn-muzeum-figur-woskowych-michael-jackon

londyn-muzeum-figur-woskowych-avengers

londyn-muzeum-figur-woskowych-hulk

londyn-muzeum-figur-woskowych-spider-man

Potem już tylko spacer do hotelu, żeby się wymeldować i wycieczka na lotnisko.

londyn-luton-lotnisko

Trochę smutno było opuszczać Londyn. Bardzo mi się tam spodobało. Miło będzie mi łączyć to miejsce z najwspanialszymi walentynkami na świecie. Na szczęście zabraliśmy ze sobą pamiątki, które niestety bardzo szybko zniknęły.

londyn-chocolate-mini-bites

Ktoś widział je może w Warszawie?!?!?

No i oczywiście obowiązkowy magnez na lodówkę.

londyn-magnesy

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook9Share on Google+3Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
  • OMG, ale cudowny pierścionek! Gratulacje!

    Clooney jak żywy, a Sherlock wygląda w sumie nawet ciut lepiej niż normalnie ;D Świetne też to zdjęcie z Hogwartem w tle ♥

    Kiedyś pojadę do Londynu, koniecznie ;D

  • Dziękuję 🙂
    Ja do Londynu pewnie wrócę, bo mi się tam bardzo podobało i fajnie byłoby pobyć trochę dłużej niż weekend 🙂 Ale to pewnie jak mała już podrośnie, bo tam fajne (chyba, bo nie byliśmy) oceanarium jest też do zwiedzenia 🙂

  • No właśnie ja tak mam teraz z wszystkim, że no w sumie, chciałabym do Rumunii, ale to lepiej jak dzieci podrosną i tak wiesz 😀 w końcu nic nie zwiedzamy, nigdzie nie bywamy. Ale jakoś mi to nie przeszkadza w sumie, będzie jeszcze czas, w końcu jestem młoda 😀 a wolę poczekać i dać dzieciom fajne wspomnienia. Mnie rok czy dwa nie zbawi, a dla nich to sporo 😉

    Na razie z atrakcji to i tak nas czeka wyprowadzka do UK i Londyn będzie w zasięgu 2-3h jazdy pociągiem, więc w sumie fajnie ;D

    Weekend brzmi też fajnie, w sensie, no na dłużej wiadomo, ma swoje plusy, ale intensywny weekend ma w sobie trochę uroku 😉

  • Wiesz, ja i tak chce jeździć z dzieckiem jak będzie małe, ale tam, gdzie atrakcje będą dla nas – dużych 🙂 A oceanarium to lepiej, żeby już coś rozumiała, bo to jednak tania impreza nie jest 🙂

    Fajnie z przeprowadzką (chyba ;-)). My rozważaliśmy wyjazd, ale chyba jeszcze to potrwa lub w ogóle nie wyjedziemy 🙂

  • Aa, okej ;D no ja właśnie chyba nie mam samych takich atrakcji, żeby nie chodziło o standardowe zwiedzanie ładnych miejsc ;D

    My planowaliśmy wyjazd już długi czas, teraz jest w sumie najlepszy moment, czyli zanim starszy pójdzie do szkoły 😉 Rozważyliśmy za i przeciw i wyszło, że lepiej nam będzie tam – i tak pracujemy z domu, więc tym się akurat nie muszę martwić 😉

  • Wiesz, my teoretycznie też moglibyśmy tylko zwiedzać, ale jakiś tam Toruń czy Poznań możemy sprawdzić wcześniej, a potem z dzieckiem. Londyn niby też, ale skoro już byliśmy teraz, to można poczekać dłużej 😀

    No my jeszcze mamy etaty (ja co prawda krótko, bo zaszłam przy umowie na czas określony, ale jednak), więc to nieco bardziej ryzykowna zmiana 🙂

  • Gratuluje zaręczyn, a Londynu zazdroszczę! To nasze marzenie tam pojechac. Mam nadzieje, ze kiedys je spełnimy 🙂

  • Dziękuję 🙂 I trzymam kciuki za spełnienie marzenia 🙂 Wybrać się warto. Mi się bardzo tam podobało i chętnie wrócę tam w przyszłości, chociaż zapewne dopiero jak mała podrośnie troszkę 🙂

}