Z pamiętnika przyszłej matki – zanim zajdziesz w ciążę

Był taki okres, całkiem niedawno zresztą, kiedy widok ciężarnych kobiet i dzieci w wózkach, wywoływał u mnie wręcz ataki paniki. Czułam jakby w płucach brakowało mi powietrza, a dłonie trzęsły mi się na samą myśl, że kiedyś przyjdzie mi dołączyć do tego grona. Marzyłam wtedy, by odsunąć ten moment na przyszłe nigdy. Jednak ostatnio przeżyte dwa tygodnie grozy sprawiły, że o ciąży zaczęłam myśleć częściej i to nawet pozytywnie. Podejrzewam, że nawet zbyt często, bo mi się w nocy śni mój własny wielki brzuch. Oddycham z ulgą, gdy budzę się i jednak jest płaski. W końcu to jeszcze nie czas. Skoro jednak myślę i temat siedzi mi w głowie, postanowiłam się w niego odrobinę zagłębić. Przecież już wiemy z Diabłem, kiedy mniej więcej będzie ten moment (Wy się nie dowiedziecie, sorry). Warto zatem podejść do tego odpowiedzialnie, świadomie i zobaczyć czy można lub trzeba jakoś się przygotować.

Siedzę zatem i czytam.
Odkryłam dzięki temu, że rzucenie alkoholu i fajek, to wierzchołek góry lodowej. A nawet z tych dwóch używek wypadałoby zrezygnować wcześniej niż w chwili zobaczenia dwóch kresek na teście. Dużo wcześniej. Uśmiecham się zadowolona, bo mnie to akurat nie dotyczy. Palić zdarza mi się jedynie biernie, a i to rzadko, bo unikam jak mogę. Z alkoholem prawie tak samo, bo zdarza mi się napić wina czy szampana tylko kilka razy w roku. Nie zrobi mi więc różnicy całkowita z tego rezygnacja. Mocno się jednak zdziwiłam, gdy przeczytałam, że powinnam unikać hałasu o dużym natężeniu. Po czym doszłam do wniosku, że moje imprezy taneczne, to nie hałas jest i zrezygnować z tego nie mam najmniejszego zamiaru. Są jednak jeszcze inne kwestie wymagające szczególnej uwagi.

Sport

Nie jestem wielką fanką ćwiczeń. Nigdy nie byłam. Lenistwo i zadowolenie z własnego wyglądu sprawia, że po kilku czy kilkunastu dniach zazwyczaj odpuszczam. Przecież Diabeł kocha moje ciałko, a waga i lustro twierdzą, że wszystko jest w najlepszym porządku. No dobra, ale nie ukrywajmy, kiedy brzuszysko zacznie mi się wypełniać nowym człowiekiem, będzie na płacz i ćwiczenia trochę za późno. O kondycję i figurę warto zadbać wcześniej. W artykule o bieganiu w ciąży przeczytałam, że jeśli biegałabym przed, mogę biegać i w trakcie (o ile lekarz nie zabroni oczywiście). To jedyna aktywność narażająca na wstrząsy, z której wtedy nie trzeba rezygnować. Przydałoby się zatem do tego przekonać.
Dlaczego aktywność jest ważna? Raz, że ciało w dobrej kondycji znacznie lepiej znosi zmiany, jakie niesie za sobą ciąża. Dwa, że dużo szybciej wraca do formy już po jej zakończeniu. Po trzecie, zapewne pozwala nie zmienić się podczas jej trwania w wielką orkę.
Zgodnie z noworocznymi postanowieniami, zaczęłam ćwiczyć jakiś czas temu i mam nadzieję wytrwać w decyzji, a gdy tylko pogoda zacznie mi sprzyjać, chcę dorzucić aktywność na świeżym powietrzu – bieganie, rower i rolki. Podobają mi się figury młodych matek sugerujące, że dziecko w prowadzonym przez nie wózku jest pożyczone. Nie obrażę się, gdy uda mi się do nich dołączyć.

Dieta

Dietą jestem bardziej przerażona, bo okazuje się, że w ciąży będę musiała jeść więcej niż teraz. Mam nadzieję, że organizm będzie się tego sam dopominał, ale dopóki tylko o tym czytam, w głowie mi się nie mieści ta ilość niezbędnych produktów. Zresztą to w każdej diecie mnie fascynowało. Większość przewiduje ilości i wielkości posiłków, których nie byłabym w stanie w siebie wmusić. Dobrze chociaż, że od dłuższego czasu zmieniamy z Diabłem nawyki żywieniowe i pozbywamy się chemii z posiłków. Nie będę przeżywać utraty niektórych produktów, skoro już teraz zamieniłam je na dużo zdrowsze odpowiedniki, np. słodycze na owoce. Tłusto również nie jadamy. Będę jednak tęsknić za serkami pleśniowymi i sushi, których w ciąży nie wolno. Decyzja o zdrowym żywieniu nie wynikała z ciążotwórczych planów, ale idealnie do nich pasuje. A no i kwas foliowy ponoć warto brać wcześniej. Tak z 4 tygodnie wcześniej.

Badania

Kolejną sprawą są badania, jakie warto byłoby wykonać wcześniej. Zdrowa mama, to większe szanse na zdrowego maluszka. No i przy „sprawnie” działającej opiece zdrowotnej w ramach NFZ warto za to zabrać się wcześnie. Wiadomo – najpierw trzeba odczekać swoje na wizytę u internisty, żeby dostać skierowanie, potem trzeba na badania i wyniki poczekać i następnie znowu do internisty, żeby dowiedzieć się czy wszystko w normie. Jeśli nie jest, to bujanie się po specjalistach może potrwać dłuuuuugo.

  • badanie grupy krwi Twojej i partnera
  • poziom glukozy
  • badanie ogólne moczu
  • morfologia oraz płytki krwi
  • krzepliwość krwi
  • badanie na obecność przeciwciał toksoplazmozy
  • badanie na obecność przeciwciał wirusa cytomegalii
  • badania na obecność przeciwciał różyczki
  • hormonalne badania tarczycy – jeśli wykażą niedoczynność, płodność kobiety może być obniżona
  • podstawowe badania hormonalne, określające poziomy hormonów kobiecych
  • badanie na obecność antygenu HBS
  • cytologia i czystość pochwy
  • USG narządu rodnego i piersi
  • badania genetyczne – u kobiet po 35 roku życia

Na początku trochę się przeraziłam, a potem zdałam sobie sprawę z tego, że większość mam zrobionych. Nie omijam przychodni szerokim łukiem i podstawowe badania robię dość regularnie. Hormonalne też udało mi się już zrobić. W zasadzie to zostają mi przede wszystkim randki z dentystą. Od ponad miesiąca idę się zapisać i dojść nie mogę. Nie widzę w tym żadnej przyjemności, dlatego zwlekam. Warto jednak zrobić przegląd szczęki, bo to, że nic mnie nie boli, jeszcze nie oznacza braku ubytków. Wolę dmuchać na zimne w tym wypadku. No i w ramach NFZ raz do roku można za free usunąć sobie kamień z zębów. Same plusy.

Obawiałam się, że będzie tego więcej. Chociaż i tak pewnie wszystkiego nie znalazłam. Dlatego jeśli wiecie coś jeszcze z własnych doświadczeń, książek lub czegokolwiek innego, to napiszcie w komentarzach.