Jak rozmawiać w związku?

W różnych tekstach dotyczących związków wiele razy pisałam wam, że należy ze sobą rozmawiać. Nigdy jednak nie wytłumaczyłam tego, JAK należy to robić. Niestety, gdy planujemy omówić jakiś problem, samo mówienie często nie jest najlepszym rozwiązaniem. Na początku, jeśli jesteś kobietą, proponuję zapoznać się z tekstem „Gdy facet nie chce rozmawiać o trudnych sprawach”, a potem przystąpić do dalszej lektury tego wpisu.

Związki z różnych powodów traktujemy nieodpowiednio, sami sobie w ten sposób rzucając kłody pod nogi. Partner w rozmowie szybko staje się naszym wrogiem, a my zamiast szukać drogi porozumienia, atakujemy i walczymy, jakbyśmy poszli na wojnę, a od wygranej zależało nasze życie. To nie może skończyć się dobrze. Dlatego postanowiłam wam pomóc.

Mów o sobie

Wiem, że to pachnie narcyzmem i egoizmem, ale najlepiej zaczynać zdania od „ja myślę…” i „ja czuję się…”. Przecież kiedy rozmowa nie jest „o niczym”, chodzi właśnie o przedstawienie drugiej osobie tego, co się myśli i czuje. Jest ci przykro, smutno? Powiedz o tym. Szczerze i zgodnie z prawdą. Np. „Zrobiło mi się bardzo przykro, gdy powiedziałeś, że jestem gruba.”

Nie atakuj

Rozmowa to nie ring ani bójka w barze. Chodzi o to, żeby rozwiązać problem, a nie wygrać za wszelką cenę. Przerzucanie się przewinieniami do niczego nie prowadzi, a może skończyć się zaostrzeniem konfliktu, zranieniem partnera czy znalezieniem nowych problemów. Zwłaszcza, jeśli pod wpływem emocji powiemy za dużo.

Nie obrażaj

Używanie zwrotów obraźliwych jest zakazane. Raz, że świadczy o braku szacunku, a dwa, że do niczego nie prowadzi. Dlatego warto powstrzymać się nie tylko od zwrotów bezpośrednich, jak „Ty idiotko”, ale także od bardziej przemyślanych zagrywek typu „kochanie, może dam ci na fryzjera, żebyś przefarbowała się na blond?”

Nie generalizuj

Ugryź się w język, jeśli masz ochotę używać zwrotów zawierających „zawsze” lub „nigdy”. Zwłaszcza jeśli wytykasz coś drugiej stronie. Wiem doskonale, że próbujesz tym wzmocnić przekaz, ale to tak nie działa. Zamiast zrozumieć o co ci chodzi, partner będzie wyszukiwał przykłady, które udowodnią, że nie masz racji. Słusznie, bo nie masz. Tylko nie o to przecież chodziło.

Nie odbiegaj od tematu

Podczas jednej rozmowy najlepiej zajmij się tylko jednym tematem. Jeśli koniecznie musisz poruszyć ich więcej, nie przechodź do następnego, dopóki pierwszy nie zostanie zakończony. Poruszanie kilku wątków sprawi, że pod koniec sami nie będziecie wiedzieć, o co właściwie chodziło i najprawdopodobniej wrócicie do punktu wyjścia.

Nie wracaj do przeszłości

Od tej zasady są dwa wyjątki. Mianowicie można użyć zdarzeń z przeszłości jako argumentu, jeśli jest to stale powtarzający się element, którego nie tolerujemy i mimo wcześniejszych rozmów nie nastąpiła zmiana oraz w sytuacji, gdy druga strona zapyta. W innych przypadkach wypominanie, że ktoś coś zrobił lub nie zrobił X czasu temu, nie ma sensu. Jeśli wcześniej sprawę zignorowaliśmy to już po zawodach. Nie liczy się.

Nie chomikuj problemów

W celu zmniejszenia prawdopodobieństwa, że podkusi nas złamanie dwóch wyżej wymienionych zasad, polecam nie zbierać problemów w głowie. Będzie można dany problem załatwić od razu w chwili jego wystąpienia i nie będzie trzeba potem wracać do przeszłości, bo nam się „przypomniało”, a co za tym idzie, nie będziemy odbiegać od tematu podczas innej rozmowy. Poza tym chomikowanie problemów nie jest zdrowe. Ciebie to gryzie przez cały okres zbierania i zaczyna psuć związek w twojej głowie. Partner zaś ugnie się pod lawiną oskarżeń, gdy się wreszcie zbierzesz w sobie. Bez sensu. Lepiej załatwić sprawę od razu i mieć z głowy.

Nie porównuj z innymi

Wybij sobie z głowy rzucanie haseł w stylu „chłopak Mariolki chociaż potrafi ją zaspokoić” czy „sąsiadka spod trójki chociaż potrafi się seksownie ubrać”. Uważasz, że ktoś robi lepiej od twojego partnera? Nie krępuj się, idź i zmień, a nie stawiaj go za wzór. Do tej samej kategorii zaliczają się też argumenty sugerujące, że lepiej robiła coś twoja mamusia lub były partner. Żadna kobieta nie chce być porównywana z teściową, a facet z poprzednim.

Mów krótko i rzeczowo

Pamiętaj, że to ma być rozmowa, a nie twój monolog. Trochę to wygląda jak gra w ping ponga, tylko bez elementu rywalizacji. Ty coś powiesz, potem druga strona. Tak jest najlepiej. Jak się rozgadasz, partner albo ci przerwie, albo znudzony zaśnie. Obie reakcje zaś nie są najmilej widziane. Także uprzedź je i skończ wcześniej. Poza tym rzeczowe wypowiedzi pomogą ci nie odbiegać od zasadniczego tematu, bo często to właśnie ozdobniki i owijanie w bawełnę sprawia, że gubimy wątek.

Umiejętnie przerywaj

Zdarza się tak, że w trakcie rozmowy zaczynają nas ponosić emocje, czujemy się atakowani i odczuwamy natychmiastową potrzebę, żeby wypowiedzieć swoje zdanie i zacząć się bronić. Może być też tak, że dłuższe i złożone wypowiedzi są dla nas za trudne do ogarnięcia, bo zanim osoba skończy mówić, my już nie pamiętamy początku. Emocje też tutaj często nie pomagają. Wtedy próbujemy przerywać mówiącemu, żeby nie zapomnieć tego, co sami chcemy powiedzieć. O takich rzeczach trzeba porozmawiać jeszcze przed właściwą rozmową, bo nikt nie lubi, gdy mu się przerywa. Lepiej więc wcześniej wytłumaczyć, że mamy takie skłonności, potrzeby i wypowiedzi drugiej strony muszą być jak najbardziej konkretne i krótkie.

Upewnij się, że zostałeś dobrze zrozumiany

W sytuacji, gdy partner tylko cię wysłuchuje i potakująco kiwa głową, lepiej na koniec zapytać go, jak zrozumiał twoje słowa. Niech powtórzy to, co jego zdaniem powiedziałeś. Bardzo często zniekształcamy w swoich głowach to, co do nas dociera, dlatego lepiej mieć pewność, że zostaliśmy dobrze zrozumiani niż potem rozwiązywać nowy problem.

Słuchaj, zadawaj pytania i upewnij się czy zrozumiałeś

Gdy druga strona się wypowiada, słuchaj. Być może samo to wystarczy do rozwiązania problemu. Czasem wypowiedzenie na głos swoich pretensji, uzmysławia nam, że były bezpodstawne. Natomiast, gdy czegoś nie rozumiesz, zadawaj pytania. Dobrze też będzie, jeśli powtórzysz swoimi słowami to, co ktoś powiedział i zapytasz, czy dobrze zostało to przez ciebie zrozumiane. Zdarza się bowiem tak, że „słyszymy” coś zupełnie innego niż zostało powiedziane. Zawdzięczamy to emocjom i myślom, jakie mamy w głowie.

Kontroluj emocje

To chyba powinien być jeden z pierwszych punktów. Wiem, że to nie jest łatwe. Jednak rozmowa pod wpływem emocji, zwłaszcza tych negatywnych, nie ma najmniejszego sensu. Skończy się kłótnią i niepotrzebnie wypowiedzianym słowami. Bardzo podobał mi się wymyślony w serialu „Jak poznałem waszą matkę” sposób Lily i Marshalla, który polegał na robieniu przerwy, gdy rozmowa zaczynała wymykać się spod kontroli. Każda ze stron mogła zgłosić wniosek i „broń” zostawała zawieszona. W czasie przerwy zaś zachowywali się tak, jakby kłótnia w ogóle nie miała miejsca. To jednak nie jest łatwy sposób i na pewno wymaga dużo praktyki oraz dojrzałości.

Nie umiesz mówić – pisz

Wiem, że zaraz mi tu ludzie zaczną krzyczeć, że taka rozmowa, to żadna rozmowa, ale ja się nie zgodzę. Każdy sposób jest dobry, żeby rozwiązać problem. W sytuacji, gdy wiesz, że nie dasz rady rozmawiać spokojnie, to lepiej usiądź i napisz wiadomość. Możesz też sięgnąć po to rozwiązanie, gdy już w trakcie rozmowy zaczniecie Ty lub partner tracić panowanie nad sobą. Poproś o przerwę i… zajmij się pisaniem. Może to być list papierowy lub mail. Tylko mail zacznij w jakimś notatniku, żeby cię nie podkusiło od razu go wysłać. Gdy skończysz, przeczytaj uważnie i zastanów się, czy chciał/a byś coś takiego dostać od drugiej strony. Upewnij się, że zastosowane zostały powyższe rady, bo one w mailach i listach też obowiązują. Zresztą, napisanie wiadomości jest dobre również przed rozmową. Pozwoli ci ułożyć sobie w głowie to, co chcesz powiedzieć. Forma pisana ma jeszcze jedną zaletę – można przeczytać jeszcze raz lub wrócić tylko do niezrozumiałego fragmentu.

Rozmowa ma zbawienny wpływ na związek, bo wspólne radzenie sobie z problemami, rozwiązywanie ich, zbliża partnerów. Przede wszystkim jednak zapobiega ich rozrastaniu się i psuciu związku w głowie jednej ze stron. Często dobrze prowadzone rozmowy zapobiegają też wystąpieniu kolejnych problemów w przyszłości. Dlatego prowadzenia rozmowy można i nawet warto się nauczyć. Najlepiej jak najczęściej ćwicząc. Bierzcie się do roboty!

Foto: flickr
Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook15Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
  • Grunt to zacząć rozmawiać – bo z zamiataniem pod dywan jest tak, że im dłużej to robisz, tym bardziej prawpodobne jest, że się o te brudy potkniesz i z hukiem pierdolniesz o ziemię.

  • Dokładnie tak! Niestety nie każdy to wie lub się do tego stosuje.

  • Ja uwielbiam pisać, właśnie z takich względów jak tutaj opisałaś. Niestety z MM się to nie sprawdza… najwięcej kłótni i nieporozumień mieliśmy właśnie wtedy, gdy nie widzieliśmy się jakiś czas i pisaliśmy do siebie. Nie wiem z czego to wynika (może nie pisałam dość jasno?), ale w większości przypadków rozumiał mnie całkowicie na opak 😛

  • Hmmm… może musisz zobaczyć, w jaki sposób piszesz te wiadomości lub pogadać ze swoim MM o tym, czemu tak odbiera to, co do niego piszesz. Podejrzewam, że to wymaga dopracowania po prostu 🙂

}