Zimne wiosenne powietrze

Podeszłam do niego energicznym krokiem i spojrzałam prosto w jego niebieskie oczy.
– Zabierz mnie stąd. Wszystko jedno dokąd. Może być do ciebie.
– Co się stało? – Zapytał.
– Tamten baran się stał. – Rzuciłam wściekła wskazując głową na niewysokiego łysego gościa w rogu sali. – Kretyn.
– Nie powinnaś się tak denerwować…
– Ty mi nie mów, co powinnam, tylko mnie stąd zabierz. Nie powiesz, że nie masz ochoty…
– Na seks? Czy Ty potrafisz myśleć o czymś innym niż seks?
– Nie podoba ci się?
– Podoba, ale…
– To jak podoba, to przestań gadać i chodźmy zanim się rozmyślę.
Wziął mnie za rękę i wyszliśmy na parking. Chłodne wiosenne powietrze rozwiało mi włosy, ale nie ostudziło emocji. To chyba bezsilność najbardziej mnie irytowała. Nic już nie mogę zrobić. Próbowałam już chyba wszystkiego i skończyły mi się pomysły.
– Kretyn. – Syknęłam pod nosem, ale nie wystarczająco cicho.
– Powiesz mi wreszcie, co się stało? – Zapytał Niebieskooki.
– Nie ważne. I tak już się nie da nic zrobić. – Powiedziałam wsiadając do samochodu.
– Może jest jeszcze jakaś szansa? Powiedz mi o co chodzi, to się razem zastanowimy nad rozwiązaniem.
Nie chciałam z nim rozmawiać. Nie teraz i nie o tym. W końcu to nie był jego problem. Nie miałam innego pomysłu, jak wybrnąć z tej sytuacji, więc zaczęłam go namiętnie całować. To był strzał w dziesiątkę. Wystarczyło, żeby zapomniał o temacie i zajął się mną. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że ma do mnie słabość. Już po kilku pocałunkach wsunął mi rękę za stanik i pieścił moje piersi. Chciałam więcej. Wściekłość na łysego dupka tylko dodatkowo mnie nakręcała. Straciłam ochotę, żeby Niebieskooki zabierał mnie gdziekolwiek. Samochód w zupełności wystarczy. Nawet nie potrzebowałam gry wstępnej. Rozpięłam mu spodnie i usiadłam na nim. Pomyślałam, że sukienka to genialny wynalazek i już nawet to, że kierownica wbijała mi się w plecy nie miało znaczenia. Liczyło się tylko to, że mnie wypełniał. Z każdym ruchem czułam go wyraźniej, mocniej i głębiej. Czułam jak przesuwał się w środku. Wystarczyło trochę mocniej zacisnąć mięśnie, żeby wszystko stało się intensywniejsze. Jego dłonie wciąż pieściły moje piersi. Spomiędzy naszych ust wydostawały się jęki. Czułam jak rozkosz wypełnia moje ciało i mój umysł. Zrobiło mi się cholernie gorąco. Nic nie miało w tej chwili znaczenia. Liczył się tylko on we mnie. Jego ruchy, jego dotyk, jego zapach. Zaczęłam przyspieszać, a on nie protestował. Pewnie wiedział, że czas na dłuższe zabawy będzie potem. Z całej siły wbiłam paznokcie w fotel. Oderwałam się od jego ust, żeby go nie ugryźć i zacisnęłam zęby na kołnierzyku jego koszuli. Zaczęłam szczytować, a on po chwili do mnie dołączył, jakby zachęcony moimi jękami. Czułam wyraźnie jak we mnie pulsuje. Jak pulsujemy razem.
– Uwiel… – zaczął, ale zamknęłam mu usta pocałunkiem.
Trwaliśmy tak dłuższą chwilę, czekając aż opadnie napięcie. W końcu usiadłam obok i poprawiłam sukienkę. Przyjemne rozluźnienie i stan seksualnej euforii zastąpiły miejsce wściekłości.
– Odwieźć cię?
– Nie. Nadal chcę jechać do ciebie.
Zapinając pas dostrzegłam, że łysy baran stoi jak wmurowany kilka metrów od naszego samochodu.
– Pieprz się. – Pomyślałam, gdy ruszyliśmy. – Jeszcze będziesz żałował.

Foto

}