gdy boli głowa

Ból głowy to tylko wymówka

„Kochanie, nie dzisiaj, boli mnie głowa.”

Kto tego nigdy nie słyszał/powiedział, niech pierwszy wyrzuci tabletki przeciwbólowe z domowej apteczki. To wymówka stara jak świat, którą znać powinien każdy. Chociażby ze słyszenia. W dodatku powtarzana jest tak często, że zarówno na babskich spotkaniach, jak i męskich wypadach na piwo dawno już stała się źródłem licznych dowcipów. Na przykład takich:

Mąż budzi żonę w środku nocy.
– Kochanie, proszę, tutaj masz tabletkę przeciwbólową i wodę do popicia.
– Co? Przecież nie boli mnie głowa.
– Aaaaa… Mam cię!!!

Zapewne jest to jeden z powodów, dla których półki w supermarketach najczęściej wyglądają tak:

Brakuje tylko, aby sklepy robiły z tego zestawy w promocyjnych cenach.

Żarty żartami, ale temat jest dość poważny. Oczywiście, że mogą zdarzyć się sytuacje, gdy ukochany sięga po ten argument ze zwykłej wygody. Jest zmęczony, nic mu się nie chce i szybciej jest zrzucić to na ból głowy niż robić wyliczankę. Ewentualnie faktycznie boli go głowa. Jeśli jednak nie jest to sporadyczny argument, ale stale powtarzający się w naszej sypialni zwrot, to należałoby zacząć działać.

W pierwszej kolejności wysyłamy naszego cudownego partnera do lekarza, bo ból głowy trwający kilka tygodni czy miesięcy, zdecydowanie wymaga leczenia. Należałoby zatem okazać współczucie, troskę i zwyczajnie zadbać o ukochaną nam osobę. Jeśli lekarz znajdzie i wyeliminuje powód bolącej głowy, może przy okazji rozwiążą się sypialniane problemy, co powinno uszczęśliwić obie strony. Jeśli natomiast partner odmówi spotkania ze specjalistą lub lekarz niczego nie stwierdzi, poważnie zastanówmy się nad związkiem, bo ewidentnie jest w nim spory problem.

Tak samo bowiem jak faktyczny ból głowy jest tylko objawem innych problemów zdrowotnych, tak ten wymyślony również ma swoje źródło w innym niż głowa miejscu. No dobra, czasem siedzi tylko i wyłącznie tam, jeśli ukochany coś sobie ubzdurał, ale nie w tym rzecz. Używanie takiego argumentu, by uniknąć seksu, powinno być dla nas jedynie informacją, że w związku dzieje się źle. Nie czarujmy się, unikanie seksu jest po prostu dziwne. To tak jakby odmawiać sobie odchudzającej czekolady. Zupełnie bez sensu.

Jeśli więc hasło „boli mnie głowa” nie było odpowiedzią na pytanie „Kochanie, jak się dziś czujesz?”, tylko reakcją na mające seksualnie pobudzić partnera zabiegi, to można się spodziewać, że ten rzekomy ból jest kontynuacją jakiegoś focha. Pojęcia nie masz za co, a krótka analiza dnia (lub kilku) nie wykazuje sytuacji, w której mógł pojawić się problem? Najlepszym pomysłem byłoby zapytanie „co się stało?”. W dodatku nie należy dać się zbyć odpowiedzią „nic” lub „wszystko w porządku”. No chyba że ci nie zależy na seksie przez kilka kolejnych dni i w zasadzie na związku w ogóle. Wtedy można spokojnie odwrócić się na drugi bok, wyjść na piwo/zakupy lub oglądać telewizję. Przymusu do naprawiania sytuacji przecież nie ma. Związek nie dupa, nie każdy mieć go musi.

Załóżmy jednak, że czytasz ten tekst, bo na naprawie relacji ci jednak zależy. Musisz pamiętać, że problemów może być wiele i każdy może osłabiać ochotę na seks po obu stronach. Dlatego jakie by one nie były, zarówno paniom jak i panom gorąco polecam o nich porozmawiać z partnerem. Własnym oczywiście. Narzekanie do przyjaciół odpada. Pytanie na forach też nie jest najlepszym pomysłem. Tylko osoba odmawiająca seksu, wie dlaczego to robi i u niej należy szukać odpowiedzi. Warto przy tym pamiętać, że nierozwiązane problemy nie znikają, a wręcz mają tendencję do narastania i eksplodowania w najmniej odpowiednim momencie. Jeśli nie chcesz, żeby wybuchły ci w twarz, musisz nauczyć się je wcześnie zauważać i rozwiązywać.

Unikanie seksu i ogólnej bliskości z partnerem jest dość wcześnie występującym objawem problemów w związku, dlatego nie warto tego lekceważyć. Czekanie, aż mu się zachce nie jest najlepszym pomysłem. Nie tylko partner będzie się dalej odsuwał, ale i w Tobie zacznie narastać frustracja, która z czasem tylko utrudni pozytywne rozwiązanie sytuacji.

Kiedy więc znów usłyszysz „Kochanie, nie teraz, boli mnie głowa”, zaproponuj tabletkę przeciwbólową i szczerą rozmowę. Jeden z tych środków powinien pomóc.

 

P.s. Możesz też powiedzieć, że seks jest najlepszym lekarstwem. Neurolodzy z uniwersytetu w Münsterze gdzieś w 2013 przeprowadzili badania, z których wynika, że większa aktywność seksualna może częściowo lub całkowicie zwalczyć migreny. Wszystko dzięki endorfinom, które eliminują bóle głowy i sprawiają, że czujemy się lepiej.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Share on Facebook1Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone
}