Nietypowa niespodzianka…

Ten dzień miał być jednym z wielu jesiennych dni, w które nic się nie dzieje. Jak zwykle od rana pisaliśmy ze sobą poruszając najróżniejsze tematy, ale na pisaniu miało się skończyć. Byłam lekko zrezygnowana, bo bardzo chciałam się z nim zobaczyć. Wiedziałam jednak, że to nie jest mój czas. Nie ma dzisiaj żadnej imprezy, nie ma więc szansy na spotkanie. Godziny mijały mi dość leniwie przerywane jedynie wiadomościami od niego i fantazjowaniem o tym, co zrobiłabym, gdybym znalazła się w jego ramionach. Robiło mi się gorąco na samą myśl. Nie wytrzymałam i zapytałam, jakie ma plany na dzisiejszy wieczór. Delikatnie i z wyczuciem skleciłam zdanie, by nie zawierało w sobie żadnej propozycji, żadnego podtekstu. Ot takie zwyczajne koleżeńskie pytanie, jak zamierza spędzić wieczór. Nerwowo stukałam palcami o biurko w oczekiwaniu na odpowiedź. Dobrze, że on nie ma pojęcia, jakie myśli kłębią się w mojej głowie, jakie emocje we mnie wzbudza każdego dnia.
– Nie mam planów. Pewnie będę pracował cały wieczór, bo pogoda jest fatalna. Nie chce mi się nigdzie wychodzić. Poza tym i tak dzisiaj nie ma gdzie iść – odpisał.
Genialnie! Pomyślałam ucieszona do granic możliwości. Było już ciemno i zimno, ale to i tak nie powstrzymałoby mnie przed niczym. Zawsze chciałam coś takiego zrobić, a to najlepsza do tego pora roku. No dobra, byłyby lepsze, gdybym kiedyś zdecydowała się zakupić dłuższy lżejszy płaszcz. Teraz jednak mamy późną jesień i nie zamierzam czekać z realizacją swojego pomysłu do wiosny. Aż tak głupia nie jestem. Do wiosny zbyt dużo mogłoby się zmienić. Mam okazję, więc muszę z niej skorzystać.

Zaczęłam się więc szykować, w przerwach wciąż odpisując Diabłowi. Rozmawialiśmy o jakichś codziennych sprawach, kiedy wybierałam seksowną, koronkową bieliznę. Dziękowałam sama sobie, że jakiś czas temu zakupiłam samonośne pończochy. Nienawidzę rajstop, a poza tym choć pończochy to nie jest najlepszy wybór na tą porę roku, to zdecydowanie jedyna opcja do zaplanowanego stroju. Zrobiłam staranny makijaż, ułożyłam włosy i założyłam bieliznę. Od razu poczułam się nieziemsko seksowna, pociągająca i piękna. Przejrzałam się w lustrze i stwierdziłam, że będzie idealnie. Wyłączyłam komputer, dalszą rozmowę prowadząc przez komunikator w telefonie i dziękując temu, kto wymyślił smartphone’y. Po moim „niewinnym” pytaniu dłuższe milczenie mogłoby wzbudzić jakieś podejrzenia, których chciałam uniknąć. Założyłam wysokie do kolana kozaczki na wysokiej szpilce i zarzuciłam na siebie długi płaszczyk. Byłam gotowa i byłam też wyjątkowo z siebie zadowolona. Poczułam dreszczyk ekscytacji i podniecenia oraz bliżej niezidentyfikowane uczucie, które pojawiło się, gdy tylko wsiadłam do autobusu. Czułam na sobie spojrzenia niczego niepodejrzewających ludzi, modląc się w duchu, żeby nikt mnie nie potrącił, żeby guzik płaszcza się przypadkiem nie rozpiął. Nie czułam jesiennego chłodu, bo rozgrzewały mnie emocje. W głowie dokładnie widziałam obrazy naszego spotkania. Tego, jak staję w drzwiach, jak on patrzy na mnie zaskoczony, a potem jak jeszcze bardziej rozszerzają mu się ze zdziwienia oczy, gdy powoli rozpinam guziki płaszcza. Czuję przebiegający mi po plecach dreszcz. Ekscytacja miesza się z poddenerwowaniem czy wszystko się uda. Chciałabym przyspieszyć czas, by szybciej znaleźć się pod jego drzwiami.

W pewnym momencie do autobusu wsiadło dwóch młodych mężczyzn. Stanęli blisko mnie i zaczęli rozmawiać, co chwila zerkając w moim kierunku. „Oni wiedzą” pomyślałam z przestrachem. Obejrzałam dyskretnie swój płaszcz, ale wszystkie guziki były zapięte, żadnej szczeliny. Nie mogli nic wiedzieć, ani niczego widzieć. Odetchnęłam z ulgą i w tym momencie usłyszałam:
– Cześć, wybieramy się do znajomego na imprezę, a Ty jesteś taka piękna, że musisz pojechać z nami.
– Właśnie, po prostu MUSISZ jechać, to po drodze, blisko. Mój kolega będzie grzeczny, on po prostu chce Cię bliżej poznać, bo bardzo mu się spodobałaś. – Dopowiedział szybko drugi.
– Nie dziękuję, mam już inne plany. – Powiedziałam uprzejmie z uśmiechem na ustach, otulając się ciaśniej rękami.
– Nie wygłupiaj się, to tylko jedna impreza, na pewno możesz zmienić plany. Choć z nami. Będzie fajnie. Obiecuję. – powiedział ten pierwszy uśmiechając się szeroko i obejmując mnie ramieniem.
– Serio, nie mogę. – Powiedziałam i spróbowałam się odsunąć, tracąc nadzieję, że się ich szybko pozbędę.
– Marcin… – przedstawił się i nie dał zrzucić swojej ręki z mojego ramienia. Przesunął mi ją na chwilę na plecy, gdy patrząc mi głęboko w oczy, próbował przekonać bym do nich dołączyła. Przestraszyłam się, że zwróci uwagę na mój nietypowy strój, a raczej jego brak. Zaczęłam z niepokojem myśleć, że musiał wyczuć pod palcami, że mam na sobie jedynie  płaszcz i dlatego nie ustępuje. Zaczęłam gorączkowo zastanawiać się nad tym, co zrobię, gdy uprą się i będą chcieli wysiąść razem ze mną. Może jechać dalej, aż oni się znudzą i sobie pójdą? Niemożliwe przecież, żeby jechali aż do samej pętli w Markach. Moje zdenerwowanie rosło, ale wciąż starałam się odpowiadać dość sympatycznie. Nie byli wobec mnie nieuprzejmi. Byli tylko już lekko pijani, a do tego  wyjątkowo uparci i fakt, że w końcu bez problemów wysiedli dając mi spokój, odebrałam prawie jak cud. Próbowali mnie przekonać dobre 10 minut i nagle jeden przystanek przede mną po prostu wysiedli. Bez żadnych problemów. Powiedzieli „na razie” i zniknęli w mroku za drzwiami autobusu. Odetchnęłam z ulgą.  Nie przejmowałabym się tak bardzo, gdyby nie mój bardzo nietypowy, jak na tą porę strój. Nie chodzi mi o jesień, bo to nie problem. Bardziej stresowałam się faktem, że było już zupełnie ciemno, choć ledwo dochodziła 19.

Wreszcie wysiadłam na swoim przystanku. Zaczęło padać, więc przyspieszyłam kroku. Poza tym odrobina stresu sytuacją z autobusu i zbliżającym się spotkaniem sprawiła, że zaczęłam trząść się z zimna. „A co jak mi nie otworzy?”, „a co jak go nie będzie?”, „a jeśli się wkurzy?” – zastanawiałam się idąc do jego bloku. „W końcu to nie jest mój mężczyzna. Może nie być zachwycony taką niespodzianką. Może powinnam zawrócić?” – pomyślałam już pod bramą. Ochroniarz otworzył mi furtkę, zanim zdążyłam wbić właściwy numer w domofon lub uciec przestraszona. Nie miałam więc innego wyjścia, tylko dalej trzymać się swojego planu. „To facet jest do cholery! Jak mógłby się nie ucieszyć z odwiedzin kobiety w samej bieliźnie!” pomyślałam dla dodania sobie odwagi i wyprostowałam plecy.
– I jak, jesteś w domu? Co robisz? – napisałam na komunikatorze do niego, zbliżając się do jego klatki.
– Jestem i klikam, więc nic specjalnego.
– To może otwórz drzwi… – napisałam, wciskając numer mieszkania na domofonie.
– Ale które drzwi i dlaczego? – przeczytałam z ekranu telefonu, słysząc dzwonek domofonu, który i on powinien już słyszeć.
Zrobiłam kilka kroków w tył i spojrzałam w okna balkonowe. Ciemność zionąca z mieszkania jeszcze o niczym nie świadczy. Pracuje w pokoju znajdującym się po drugiej stronie, więc światło nie dochodzi do tych okien, w które się wpatrywałam. Wbiłam numer na domofonie ponownie i czekałam z niecierpliwością na brzęk otwieranych drzwi, ale nic się nie działo.
– Co byś zrobił, gdybym Cię teraz odwiedziła? Gdybym właśnie czekała pod Twoimi drzwiami? – napisałam do niego, stojąc pod blokiem ubrana jedynie w płaszcz, buty i bieliznę…

}